Burnout Paradise

Nieudana wersja demo
Burnout nie jest nowym tytułem, jednak do tej pory nie miałem z nim styczności. Można powiedzieć, że jakoś przypadkiem mnie to ominęło. Z okazji wydania nowej części pod zachęcającym tytułem “Burnout Paradise” postanowiłem poświęcić jej trochę czasu. Na początek jednak chwyciłem udostępnione na Xbox Live Marketplace demo… i nie było niczego poza rozczarowaniem. Fatalny model jazdy zdyskfalifikował niestety ten tytuł w moich oczach. Dodatkowo w sieci pojawiły się liczne głosy krytykujące rewolucyjne zmiany tej odsłony, takie jak wspomniany model jazdy oraz swoboda poruszania się po mieście. Tak więc totalnie zignorowałem ten tytuł i oddałem się przyjemnościom związanym z “Lego Star Wars II”.
Druga szansa
Przeglądając zagraniczne serwisy i czytając recenzje postanowiłem zaryzykować i kupiłem w ciemno tytuł, przecież jako nowość zawsze mogę go wymienić na dowolny inny tytuł. Plan był taki, aby włożyć grę do napędu na parę minut wieczorem i zobaczyć czy faktycznie jest sens poświęcić jej więcej czasu. O 2 w nocy doszedłem o wniosku, że to naprawdę jest genialna gra, poprawiona w stosunku do tego co prezentowało demo i nieziemsko wręcz grywalna. Ale po kolei, co to jest ten Burnout właściwie.
Burnout: Paradise
Burnout to bardzo szybka gra wyścigowa, jednak jest ona zupełnie inaczej przygotowana niż to do czego przywykliśmy w tym gatunku. Cała akcja rozgrywa się w mieście Paradise, po którym możemy poruszać się w pełni swobodnie. Nie ma żadnych menu, żadnego przeglądania wyścigów. O przepraszam, jest jedno – odpowiedzialne za multiplayer’a, ale to później. Celem gry jest zdobycie najwyższej i najbardziej prestiżowej kategorii prawa jazdy (licencji) dostępnej w Paradise: Burnout Licence. Aby tego dokonać musimy wygrać serie wyścigów… i tutaj właśnie Burnout pokazuje swój pazur.

Rozgrywka
Gra podzielona jest na kilka etapów, które polegają na wygraniu określonej ilości wyścigów w celu zdobycia wyższej kategorii prawa jazdy (licencji). Aby jednak nie było nudno w mieście jest rozsianych wiele wyścigów różnych typów: Race (wyścig), Marked Man (wszyscy na Ciebie), Road Rage (totalna zadyma na drodze) oraz Stunt Run (typowa kaskaderka).
Race to standardowy wyścig, jednak jego urok polega na tym, że nie posiada wyznaczonej trasy. Tak, nie ma czegoś takiego jak trasa, jest jedynie punkt A, czyli start i punkt B, czyli meta. Sposób dotarcia z punktu A do punktu B zależy jedynie od ogarniczeń naszej wyobraźni (no i może troszkę od kartografii miasta).
Marked Man to drugi typ wyzwania. Polega on również na dotarciu z punktu A do punktu B, ale tym razem dostajemy na ogon kilku ochotników, których jedynym zadaniem jest przeszkodzenie nam w dotarciu do punktu B.
Road Rage natomiast to kwintesencja przyjemności w Burnout Paradise. Zostajemy rzuceni na ulice miasta wraz z kilkoma innymi maniakami w celu zrobienia totalnej demolki, a dokładnie – zrobienia demolki przy pomocy samochodów naszych przeciwników. Brzmi ciekawie, ale w rzeczywistości jest 1000 razy lepsze.
Stunt run pozwala nam wykazać się umiejętnościami akrobatyczno-zręcznościowymi. Zabawa ta polega na znalezieniu jak największej ilości ramp, skoczni i urwisk w celu wykonania jak najefektowniejszego przejazdu.
Oczywiście to nie są wszystkie rodzaje rozgrywki jakie na nas czekają. W mieście znajdują się rownież zadania przeznaczone dla danego pojazdu jak np. przejazd z punktu A do punktu B w określonym przedziale czasowym. Wszystkich wyścigów, które przyjdzie nam pokonywać jest ok. 120, więc nietrudno jest się domyślić, że wiele z nich się powtórzy, jednak za każdym razem dawka adrenaliny i przyjemności jest tak duża, że nie będzie nam to przeszkadzało.
Wiele osób uznało otwarty świat jako pewien minus tytułu, gdyż nie istnieje coś takiego jak rozpoczęcie wyścigu od nowa. Możemy zatrzymać się na kilka sekund i wyścig się zakończy, jednak aby rozpocząć go ponownie, musimy wrócić do punktu początkowego. Ja natomiast nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, dla mnie jest to rewelacyjne rozwiązanie. Kiedy wiem, że nie wygram, zatrzymuję się i po prostu biorę udział w najbliższym w danym momencie, kolejnym wyścigu, a poprzedni kończę przy okazji – dla mnie rewelacja.
W trakcie dowolnego wyścigu mamy możliwość naprawienia samochodu oraz uzupełnienia poziomu dopalacza przy pomocy rozsianych po mapie stacji, do których wystarczy zajechać aby automagicznie dokonać potrzebnych napraw lub tankowania. Skoro już jestem przy temacie dopalacza – pozwala on nam osiągać zawrotne prędkości w bardzo krótkim czasie i dodaje rozgrywce swoistego smaczku.
Ostatni tryb rozgrywki to showtime. W dowolnym momencie gry możemy wcisnąć dwa przyciski (LB + RB) aby włączyć ten tryb. Auto zaczyna wtedy koziołkować i za każde zderzenie z innym samochodem dostajemy dodatkowe punkty oraz uzupełnia nam się pasek dopalacza, który w tym trybie informuje nas jak długo jeszcze możemy kontynuować. Czy tryb warty uwagi? Zdecydowanie. Nie jest może specjalnie wyszukany i skomplikowany, ale po kilku razach okazuje się całkiem przyjemny i wciągający.
Samochody
Czyli to, co najważniejsze w przedstawicielu gatunku gier wyścigowych. Dostajemy ich tutaj łącznie 75, choć tak naprawdę jest ich odrobinkę mniej, gdyż specjalne wersje samochodów są również liczone jako osobne pojazdy. Każdy z samochodów należy do jednej z trzech kategorii: Agression (nastawionej na rozgrywki Marked Man i Road Rage), Speed (nastawionej na Race) oraz Stunt (jak sama nazwa wskazuje, nastawionej na Stunt Run). Bardzo często zwycięstwo zależy od doboru samochodu do typu wyścigu. Na początku dostajemy jednak bardzo skromny wybór w kwestii pojazdu, co oczywiście zmienia się w czasie. Aby na naszym złomowisku pojawił się nowy samochód, musimy go najpierw upolować gdy otrzymamy informację, że pojawił się na ulicach miasta.

Strona wizualna
Burnout Paradise to jedna z najlepiej prezentujących się gier na Xbox’a 360. Otoczenie jest bardzo dobrze wykonane i bogate w detale – od słupów i ogrodzeń, przez bardzo ładnie wykonane modele postronnych samochodów i budynków, po takie detale jak odpadające elementy karoserii czy skrzynki porozrzucane po bocznych uliczkach. Modele samochodów są bardzo podobne do rzeczywistych pojazdów, choć nie uświadczymy tutaj znanych nam marek. Jednym z elementów charakterystycznych dla całej serii są wypadki, zrobione na mistrzowskim wręcz poziomie. Za każdym razem gdy dochodzi do mocniejszego zderzenia z nadjeżdżającym samochodem, lub elementem otoczenia trasy akcja zwalnia, widok z kamery robi się typowo filmowy a nasze auto w piękny sposób ulega deformacji – gięta blacha, odpadające koła, tłuczone szyby – to po prostu trzeba zobaczyć w akcji. Jedyna krecha – brak modeli kierowców, ale w zasadzie nie zwraca się na to uwagi.
Ścieżka dźwiękowa
Wszelkie odgłosy – od gięcia blachy, przez ryk silników po klaksony samochodów są zrobione rewelacyjnie i nie można im nic zarzucić. Podkład muzyczny również bardzo dobrze pasuje do rozgrywki i przygrywające w tle utwory dodatkowo podnoszą poziom adrenaliny podczas rozgrywki.
Małe podsumowanie
Po raz kolejny miałem przyjemność obcować z rewelacyjnym tytułem i wiem, że warto było wydać na niego pieniądze. Dostarcza on wielogodzinnej zabawy, która szybko się nie znudzi, a odblokowanie wszystkich samochodów i wyścigów zajmie nam naprawdę dużo czasu. Dodatkowo bardzo dobrze zrealizowany tryb multiplayer z wieloma trybami rozgrywki potęguje doznania i gwarantuje, że gra na długi czas pozozstanie w napędzie. Po raz kolejny się powtórzę, jednak z czystym sumieniem polecam każdemu ten tytuł.





