Mirror’s Edge

Eelectronic Arts zapowiadało nam rewelacyjny tytuł, wnoszący dużo świeżości. Gra miała być zupełnie inna niż wszystko co do tej pory widzieliśmy. Przed nami została roztoczona wizja wspaniałej wolności, biegania po dachach budynków, skakania - kwintesencja Parkour. Pierwsze zapowiedzi i pierwsze filmy z rozgrywki podtrzymywały te stwierdzenia, gra zapowiadała się rewelacyjnie, świeżo - inaczej niż wszystko co do tej pory widzieliśmy.
Następnie pojawiło się demo, które po opanowaniu początkowo trudnego systemu sterowania, faktycznie dawało poczucie tej wolności, szybkości, pewnej swobody. Wszystko szło w dobrym kierunku, jednak po ukazaniu się pełnego tytułu, skończeniu drugiego rozdziału gra pokazała mi swoje niezbyt ciekawe oblicze. Pewnie jako jedna z niewielu osób muszę stwierdzić, że Mirror’s Edge jest średni… i to bardzo średni. Bardzo szkoda, bo byłem pewien, że szykuje się coś świetnego.










