<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Andrzej Kała &#187; Reviews</title>
	<atom:link href="http://andrzejkala.com/category/reviews/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://andrzejkala.com</link>
	<description>My place, where you can read about my love to Xbox360 and Webdevelopement</description>
	<lastBuildDate>Wed, 07 Jul 2010 13:00:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Battlefield: Bad Company</title>
		<link>http://andrzejkala.com/battlefield-bad-company/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/battlefield-bad-company/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Sep 2008 23:03:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gaming]]></category>
		<category><![CDATA[Reviews]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/portfolio_wp/?p=85</guid>
		<description><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/bad_company/bad_company_heading.jpg" alt="Battlefield: Bad Company" /></p>
<p>
	Od ostatniej notki na temat Batmana, miałem kilka pomysłów na wpisy, niektóre zacząłem nawet realizować, aż w moje ręce wpadło nowe pudełeczko z grą.
	Tym razem przyszła kolej na Battlefield: Bad Company. Dawno nie straciłem tyle czasu przy jednym tytule (ostatni raz przy GTA IV).
</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/bad_company/bad_company_heading.jpg" alt="Battlefield: Bad Company" /></p>
<p>
	Od ostatniej notki na temat Batmana, miałem kilka pomysłów na wpisy, niektóre zacząłem nawet realizować, aż w moje ręce wpadło nowe pudełeczko z grą.<br />
	Tym razem przyszła kolej na Battlefield: Bad Company. Dawno nie straciłem tyle czasu przy jednym tytule (ostatni raz przy GTA IV).
</p>
<h3>Zła kompania</h3>
<p>
	Serię Battlefield znam już z poprzednich odsłon &#8211; jak choćby BF: Vietnam, jednak ostatnimi czasy mocno ją zaniedbałem, w zasadzie zapominając o niej.<br />
	Dopiero parę filmów z gry, oraz wideorecenzje na zagranicznych serwisach przekonały mnie by jednak dać szansę najnowszej grze z tej serii.
</p>
<p>
	Bad Company zupełnie odbiega od formuły do której przyzwyczaiły nas poprzednie cześci &#8211; po raz pierwszy mamy tryb rozgrywki dla jednego gracza i jest to kampania.<br />
	Owszem, w poprzednich częściach również można było grać samemu, jednak była to jedynie symulacja trybu multiplayer przy użyciu botów. No dobra, ale jak z tą całą kampanią i fabułą jest w rzeczywistości.<br />
	Muszę przyznać, że po tych wszystkich grach, gdzie wojna jest brana bardzo na serio i odwzorowywane są różne historyczne batalie (lub scenerie), Bad Company jest bardzo interesującą odmianą.
</p>
<p>
	Zostajemy przydzieleni do jednostki, która potocznie nazywana jest &#8220;Bad Company&#8221; i znajdują się w niej największe świry jakie kiedykolwiek były w armii.<br />
	Ekipa, do której dołączamy jest bardzo interesująca i na pewno &#8211; jedyna w swoim rodzaju.<br />
	Oprócz naszej postaci o wspaniałym imieniu i nazwisku Preston Marlowe (która to znalazła się w jednostce za szaleństwa z użyciem śmigłowca, które zakończyły się uszkodzeniem maszyny oraz limuzyny generała) do<br />
	drużyny należą: Terrence Sweetwater (oddelegowany do jednostki za wpuszczenie wirusa do sieci wojskowej), George Gordon Haggard Jr. (oddelegowany za zabawy z materiałami wybuchowymi) oraz dowódca całej ekipy -<br />
	Samuel D. Redford, któremu wojsko obiecało skrócić czas służby w zamian za przeniesienie do tej jednostki. Każda z postaci jest bardzo dobrze nakreślona i posiada wyraźną osobowość.
</p>
<p>
	Bad Company to również odddział, któremu są przydzielane najtrudniejsze i najniebezpieczniejsze zadania. Okazuje się jednak, że przebywanie w tej jednostce wcale nie jest opłacalne, a wręcz przeciwnie.<br />
	Do tego samego wniosku już wcześniej doszła reszta załogi, dlatego gdy w grze pojawia się możliwość dorobienia na boku &#8211; nikt nie ma wątpliwości co robić. W rezultacie cały oddział rozpoczyna pogoń za<br />
	odjeżdżającymi ciężarówkami ze złotem, co niestety skutkuje w określeniu postępowań przez wojsko jako samowolka, a w rezultacie uznanie całej jednostki za nieistniejącą. Co ciekawe, okazuje się że wszystkim<br />
	jest to jakby na rękę gdyż co prawda zostają sami w pośrodku umocnień wroga, jednak z wolną ręką &#8211; co oznacza, że mogą spokojnie dalej polować na wspomniane złoto. Tak, w zasadzie wokół tego kręci się cała<br />
	fabuła, dodatkowo okraszona dużą dawką humoru.
</p>
<h3>Strona wizualna</h3>
<p>
	Wizualnie BF: Bad Company prezentuje się wyśmienicie. Odległość z jakiej widzimy pełne pole walki jest wręcz niesamowita.<br />
	Wszystkie pojazdy, postacie i elementy terenu są bogate w detale. Efekty w postaci wybuchów, kurzu unoszącego się po eksplozji, oraz wody, wykonane są na bardzo wysokim poziomie.<br />
	Jest to niewątpliwie jeden z mocnych punktów tego tytułu.
</p>
<h3>Strona dźwiękowa</h3>
<p>
	Ścieżka dźwiękowa, do czego już przywykłem w przypadku tej serii, jest bardzo dobrze zrealizowana. Dobór krótkich, przerywnikowych utworów czy rozmaitych efektór dźwiękowych jest wzorowy i nie ma się tutaj również<br />
	do czego przyczepić.
</p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/bad_company/multiplayer.jpg" alt="Battlefield: Bad Company" /></p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<p>Czyli to co najważniejsze. Tutaj Battlefield: Bad Company nie zawodzi, a wręcz przeciwnie &#8211; dostarcza niesamowite ilości dobrej zabawy.</p>
<p>
	Przede wszystkim zarówno w trybie kampanii dla jednego gracza, jak i w trybie multiplayer, większość elementów otoczenia możemy zniszczyć &#8211; od ogrodzeń, drzew, krzewów czy pojazdów, po prawie całe budynki.<br />
	Niestety nie da się całkowicie zrównać z ziemią budynków &#8211; zawsze pozostaje niezniszczalny szkielet, jednak bardzo szybko przestajemy zwracać na to uwagę i czerpiemy radość z siania spustoszenia. Jest to chyba<br />
	największa innowacja w tej odsłonie.
</p>
<p>
	Oczywiście w rozgrywce nie zabrakło też pojazdów, a ich ilość jest więcej niż zadowalająca. Mamy ciężarówkę ( w zasadzie pojawia się tylko w kampanii ), hummera, wóz opancerzony, czołg, śmigłowiec, a nawet motorówki.<br />
	Do tego wszystkiego doliczyć trzeba jeszcze takie elementy jak artyleria, działa przeciwlotnicze, stanowiska rakietowe czy CKM. Jak widać &#8211; nie będzie możliwość narzekać na nudę.
</p>
<p>
	Kampania zrealizowana jest bardzo pomysłowo, a przydzielane nam zadania są wystarczająco urozmaicone i dobrze umotywowane. Nigdy nie mamy uczucia, że to co robimy jest wymuszone, albo przekombinowane. Dodatkowo na plus<br />
	trzeba zaliczyć dużą swobodę jaką otrzymujemy przy wykonywaniu kolejnych zadań &#8211; mapy są ogromne i w zasadzie każdy cel można osiągnąć na kilka sposobów. Jeśli doliczymy do tego możliwość niszczenia ścian, okazuje się że<br />
	najkrótsza	droga faktycznie prowadzi na wprost. Niestety należy pamiętać o tym, że także przeciwnicy potrafią niszczyć przeszkody terenowe, wykorzystywane przez nas jako osłony.
</p>
<h3>Multiplayer</h3>
<p>
	Postanowiłem wyodrębnić tryb rozgrywki wieloosbowej jako osobny punkt, gdyż jest to niesamowicie dobrze zrealizowana część gry. Podobnie jak w przypadku Call of Duty 4, nasza postać zyskuje doświadczenie, a co za tym idzie<br />
	otrzymujemy punkty na odblokowanie nowych broni a także kolejne stopnie wojskowe. Jest to bardzo miłe urozmaicenie, które jest dodatkową motywacją do wkładania wysiłku w rozgrywkę. Wspomniany arsenał powiększa się stopniowo,<br />
	jednak wszelkie bronie są dobrane bardzo dobrze i odpowiednio wyważone, tak aby żadna nie dawała zbyt dużej przewagi.
</p>
<p>
	Dodatkowo w trybie multiplayer otrzymujemy do wyboru pięć klas postaci, z których każda posiada wyjątkowe umiejętności np. snajper może użyć pocisków laserowo naprowadzanych na cel, specjalista od demolki ma możliwość<br />
	przyczepienia ładunku C4 do pojazdów w celu ich unicestwienia, a jednostki wsparcia posiadają możliwość naprawy pojazdów, wydawania apteczek czy przywołania ataku moździerzowego na wyznaczony teren. Każda z klas posiada<br />
	także inny dostępny arsenał, co sprawia że rozgrywka każdą z nich jest zupełnie inna.
</p>
<p>
	Kolejnym ważnym elementem są tryby rozgrywki&#8230; i tutaj jest niestety ubogo. Chociaż z drugiej strony &#8211; jakoś trudno mi uznać to jako wielki minus. Faktycznie, nie ma znanego z poprzednich osłon &#8220;Conquest mode&#8221;, gdzie<br />
	zdobywaliśmy punkty zajmując kolejne pozycje przeciwnika, ale dostępny w tej osłonie &#8220;Gold Rush&#8221; to nic innego jak zabawa w atakujących i broniących. Celem natomiast są w tym przypadku skrzynie ze złotem. Owszem, tryb<br />
	rozgrywki jest tylko jeden, ale ani razu nie odczułem aby mi to przeszkadzało. Są jednak informacje, że niedługo przy okazji poprawki, będzie dodany tryb conquest. Duże uznanie natomiast należy się projektantom map, które<br />
	są polami potyczek w trybie gry wieloosobowej. Jest ich 8 sztuk, są gigantyczne, bardzo dobrze zaprojektowane, wyważone i ubrane w wiele szczegółów. Każda z nich jest w stanie pomieścić 24 graczy i nie ma problemu, że nagle zrobi się ciasno.<br />
	Dostępność pojazdów na każdej z nich dodatkowo urozmaica rozgrywkę i powoduje, że można powracać do gry praktycznie w nieskończoność bez uczucia znudzenia (sam gram już 3 tygodnie i nadal mi mało).
</p>
<h3>Rewelacja</h3>
<p>
	Nie jest przesadą takie określenie BF: Bad Company. To solidnie przygotowana produkcja, która zarówno w trybie dla jednego gracza jak i dla wielu osób dostarcza mnóstwo radości i za każdym razem gdy odchodzimy od konsoli<br />
	pozostawia niedosyt. Nie można uniknąć porównania z Call of Duty 4, która była grą wybitną, ale jeśli wziąć pod uwagę pojazdy, zróżnicowanie misji, możliwość niszczenia otoczenia oraz niesamowity tryb multiplayer, to trudno<br />
	jest mi postawić Call of Duty 4 ponad BF: Bad Company. Według mnie BF: Bad Company jest po prostu lepsze i dostarcza o wiele więcej przyjemności z gry. Sterowanie jest proste i łatwo się do niego przyzwyczaić. Brak automatycznego celowania podnosi trochę<br />
	trudność, ale wbrew pozorom jest to nadal proste zadanie, a o wiele bardziej satysfakcjonujące.
</p>
<p>
	Jeśli szukacie ciekawej rozgrywki FPP na konsolę Xbox360, to BF: Bad Company jest tym czego szukacie &#8211; bez dwóch zdań.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/battlefield-bad-company/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>The dark Knight</title>
		<link>http://andrzejkala.com/the-dark-knight/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/the-dark-knight/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Sep 2008 23:01:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Movies]]></category>
		<category><![CDATA[Reviews]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/portfolio_wp/?p=83</guid>
		<description><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/movies/batman_heading.jpg" alt="The Dark Knight" /></p>
<p>Właśnie wróciłem z seansu wieczornego i muszę przyznać, że nadal jestem pod wrażeniem realizacji. Mogę przytaknąć, że faktycznie od poprzedniej części sposób przedstawienia dziejów mrocznego rycerza, wyraźnie widać linię oddzielającą te dwie części od poprzednich ekranizacji.</p>
<p>Nie będzie to oczywiście recenzja filmu, bo żaden ze mnie krytyk ani specjalista. Ot - moje wrażenia po obejrzeniu filmu (fakt, że trochę późno).</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/movies/batman_heading.jpg" alt="The Dark Knight" /></p>
<p>Właśnie wróciłem z seansu wieczornego i muszę przyznać, że nadal jestem pod wrażeniem realizacji. Mogę przytaknąć, że faktycznie od poprzedniej części sposób przedstawienia dziejów mrocznego rycerza, wyraźnie widać linię oddzielającą te dwie części od poprzednich ekranizacji.</p>
<p>Nie będzie to oczywiście recenzja filmu, bo żaden ze mnie krytyk ani specjalista. Ot &#8211; moje wrażenia po obejrzeniu filmu (fakt, że trochę późno).</p>
<p>O historii i całej fabule niespecjalnie jest sens pisać, gdyż z jednej strony ktoś może jeszcze nie widział, a z drugiej strony &#8211; nie jest ona specjalnie wyszukana. Wyróżnia się natomiast realizacja całego przedsięwzięcia &#8211; od tego co widzimy, przez grę aktorów po koncepcję. <strong>Mogą</strong> jednak <strong>pojawić się pewne małe spoilery</strong>, więc żeby nie było, że nie ostrzegałem.</p>
<h3>Minusy</h3>
<p>Dla odmiany zacznę od tego, co nie do końca mi się podobało. Na początek oberwie się Batmanowi za jego niesamowicie kretyński głos. Nie wiem jak to się stało, że ktoś klepnął tak rażącą beznadziejnością kwestię, ale trzeba się z tym niestety pogodzić. Głos być może w zamyśle miał być mroczny, groźny, dudniący&#8230; ale w rezultacie jest podobny do tego jaki mamy następnego poranka po ciężkim upojeniu alkoholowym. Zamiast straszyć &#8211; śmieszy.</p>
<p>Drugim, już poważniejszym minusem, jest bardzo powierzchowne potraktowanie postaci Denta (Two Face). Na tle pozostałych &#8211; Batmana, Jokera, czy nawet Gordona, jest on po prostu płaski, papierowy i nijaki. Nie jest to jednak kwestia aktora, który do tej roli akurat się nadawał i zrobił swoje. Bardziej jednak można odnieść wrażenie, że postać ta do momentu przemiany była wprowadzona do tej części z pewnym zamysłem &#8211; ma ona cel, ma pewne rozterki. W momencie jednak wypadku, staje się ona pusta, bezmyślna i wsadzona na siłę. Fatalne także jest przedstawienie twarzy Denta po całym incydencie &#8211; sorry chłopaki od efektów &#8211; nie popisaliście się tutaj pomysłowością (technicznie jest nieźle).</p>
<h3>Plusy</h3>
<p>Zapewne można doczepić się do wielu innych aspektów filmu, ale nie były one już tak rażące. Pora więc na to co było dla mnie najbardziej na plus.</p>
<p>Przede wszystkim postać Jokera &#8211; obłąkanego człowieka, który w szaleństwie widzi metodę. Ze wszystkich czarnych charakterów przewijających się w filmie, on był najbardziej przerażający &#8211; całkowicie niepoczytalny, a jednak przygotowany na prawie każdą ewentualność. Dodatkowo trzeba tutaj także przytoczyć wspaniale zagraną rolę przez Heatha Ledgera. Czy jest to rola oskarowa, nie wiem, nie mnie to oceniać &#8211; jednak faktycznie dodał tej postaci mnóstwo głębi.</p>
<p>Bardzo spodobało mi się też przedstawienie ludzi próbujących odnaleźć się w chaosie. Trafna obserwacja zachowania społeczeństwa popchniętego do ostateczności (kwestia Pana przemawiającego w telewizji) &#8211; polowanie na jednostkę, zatarcie wszelkich granic moralnych. Niemniej jednak wydaje mi się, że scena z dwoma promami była nieco przerysowana. Jestem prawie pewien, że w rzeczywistości jeden z nich by jednak eksplodował &#8211; który, to już trudniejsza sprawa.</p>
<p>Wątek miłosny, postać Alfreda (służący Bruce&#8217;a), czy wewnętrzny konflikt samego Batmana to już wisienki na torcie. Postać Batmana, chwytającego się ostatnich promieni nadziei na normalność, w postaci obietnicy, to interesujące spojrzenie na jego wewnętrzną walkę. Takich ciekawostek i smaczków w filmie jest mnóstwo, dlatego muszę przyznać, że wyszedłem bardzo usatysfakcjonowany.</p>
<h3>Najciekawsze sceny?</h3>
<p>Wiadomo &#8211; każdy wybierze inne, ale dwie zapadły mi w pamięć. <strong>Pierwsza</strong> to scena, w której Joker informuje zebranych, że chce ich przekonać za pomocą magicznej sztuczki ze znikającym ołówkiem, a dokładnie &#8211; przedstawienie tej sztuczki. Nonszalancja z jaką Joker ją wykonuje, całkowity brak przejęcia, jakichkolwiek uczuć &#8211; mnie zatkało.</p>
<p><strong>Druga</strong> natomiast nie jest tak ciężka, jednak widok postaci Jokera w fartuchu pielęgniarki, skarpetach i drewniakach wysadzającego szpital (i ponownie wciskającego przycisk gdy następuje awaria) &#8211; uśmiechniętego, beztroskiego małego chłopca, który zrobił psikusa &#8211; świetnie zrealizowana. Wylewa się z niej groteskowy humor, dodając jej jednak jeszcze więcej uroku.</p>
<h3>Na koniec</h3>
<p>Wątpię, żeby ktokolwiek jeszcze nie widział tego filmu, jeśli jednak jest taki ktoś &#8211; szybko do kina, najlepiej IMAX. Zdecydowanie warto zobaczyć ten film na dużym ekranie. Tymczasem ja wrócę do Battlefield: Bad Company, o którym postaram się napisać już niedługo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/the-dark-knight/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>NFS: Most Wanted</title>
		<link>http://andrzejkala.com/nfs-most-wanted/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/nfs-most-wanted/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Aug 2008 23:00:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gaming]]></category>
		<category><![CDATA[Reviews]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/portfolio_wp/?p=81</guid>
		<description><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/most_wanted/mw_heading.jpg" alt="NFS: Most Wanted" /></p>
<p>Ostatnio patrząc na półkę i szukając nowego tytułu po GTA IV, a mimo wszystko przed Mass Effect (zanim usiądę do tej epickiej gry, przyda się coś luźniejszego), mój wzrok trafił na pewną zaległość - NFS: Most Wanted. Nie jest to tytuł w żadnym wypadku nowy, ale czy nadal potrafi kusić i dawać radość z gry?</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/most_wanted/mw_heading.jpg" alt="NFS: Most Wanted" /></p>
<p>Ostatnio patrząc na półkę i szukając nowego tytułu po GTA IV, a mimo wszystko przed Mass Effect (zanim usiądę do tej epickiej gry, przyda się coś luźniejszego), mój wzrok trafił na pewną zaległość &#8211; NFS: Most Wanted. Nie jest to tytuł w żadnym wypadku nowy, ale czy nadal potrafi kusić i dawać radość z gry?</p>
<h3>Trochę historii</h3>
<p>Już od samego początku fabuła pozwala nam się nieźle wczuć w odgrywaną rolę. Jako najlepszy w mieście dostajemy wyzwanie od pewnego łebka, który dumnie nazywa siebie Razor. Wygraną w wyścigu w zasadzie mamy w kieszeni, ale okazuje się że ktoś uszkodził celowo nasz samochód. Do tego dochodzą perypetie z policją i ucieczka z miasta. Powracamy jednak po pewnym czasie by znów wspiąć się na szczyt listy Most Wanted.</p>
<p>W zasadzie to wszystko co jest nam potrzebne w kwestii fabuły, przecież wiadomo, że chodzi o wyścigi, samochody, tuning i mnóstwo świetnej rozgrywki.</p>
<h3>Fun!</h3>
<p>Tak jednym słowem można nadal opisać ten tytuł. Przedzieranie się na szczyt listy, modyfikowanie swoich samochodów, nadawanie im niepowtarzalnego wyglądu i pościgi policyjne potrafią przykuć do ekranu na długo. Oczywiście nie od razu mamy najlepsze bryki i wszystkie części. Wszelkie ulepszenia są nam dozowane odpowiednio powoli, tak aby nie było zbyt łatwo.</p>
<p>Wszystkie z tych dodatków zdobywamy wygrywając wyścigi, a te odbywają się w kilku trybach: </p>
<ul>
<li><strong>Drag: </strong>czyli tradycyjna &#8220;ćwiara&#8221;</li>
<li><strong>Sprint: </strong>wygrywa najszybszy na trasie z punktu A do punktu B</li>
<li><strong>Circuit: </strong>zaliczamy kilka okrążeń i wygrywa najszybszy</li>
<li><strong>Speedtrap: </strong>na trasie wyścigu są poustawiane fotoradary. Wygrywa ten, który będzie miał największą sumę prędkości</li>
<li><strong>Knockout: </strong>na każdym okrążeniu odpada najwolniejszy uczestnik</li>
<li><strong>Tollbooth: </strong>dostajemy do zaliczenia kilka punktów w mieście, a na przebycie każdego z odcinków między nimi &#8211; ograniczony zapas czasu.</li>
</ul>
<p>Troszkę z początku brakowało mi driftu, ale jak spojrzeć na podejście autorów do tej odsłony NFS, jest to całkowicie zrozumiałe.</p>
<p>Aby dotrzeć na wspomniany szczyt listy Most Wanted, musimy pokonać 15 osób, z których każda zajmuje swoje miejsce i wcale nie zamierza łatwo go oddać. Dodatkowo, aby móc ścigać się z osobą okupującą daną pozycję, musimy najpierw udowodnić, że jesteśmy wystarczająco dobrzy. Dzieje się to poprzez odhaczenie kilku wyścigów, kamieni milowych oraz notowań. Wyścigi &#8211; wiadomo w czym rzecz, ale o co chodzi z pozostałymi zagadnieniami?  Kamienie milowe to pewne stawiane przed nami zadania &#8211; np. zaliczenie kilkunastu lub kilkudziesięciu otarć o radiowozy, dokonanie zniszczeń na zadaną kwotę podczas pościgu, utrzymanie pościgu przez określony czas. Tych zadań przeważnie jest ok. 8 i z czasem poprzeczka jest stawiana coraz wyżej. Oprócz tego zbieramy również punkty notowań (tzw. Bounty). Każdy z rywali stawia pewną poprzeczkę w tym temacie, którą musimy osiągnąć lub przekroczyć &#8211; jest to ostatnie kryterium. Gdy już uda nam się spełnić wszystkie wymagania pozostaje tylko pojedynek z rywalem i możemy wskoczyć na jego miejsce na liście.</p>
<h3>Policja</h3>
<p>W tej odsłonie następuje wielki powrót policji. Jest upierdliwa jak zawsze i potrafi podnieść poziom adrenaliny. Żeby jednak było ciekawie &#8211; jest 5 poziomów zaawansowania pościgu. Im wyższy poziom, tym lepsze samochody i sprytniejsi policjanci będą nas ścigać &#8211; od zwykłych radiowozów, po specjalnie wypasione i kręcone Corvetty. Niestety rozczarowuje troche losowość pojawiania się radiowozów (kilka razy widziałem jak radiowóz spada z nieba aby rozpocząć pościg za nami), ale to chyba jedyne co można zarzucić grze w tej kwestii.</p>
<p>Oczywiście, żeby nie było nam aż tak trudno, dostajemy do dyspozycji stopery na policję. W całym mieście znajdują się konstrukcje, które możemy podczas pościgu zniszczyć aby nieco go spowolnić, lub całkowicie zakończyć (przy odrobinie szczęścia). Dodatkowo gdy pościg się uspokaja (tzw. Cooldown), na mapie pojawiają się kryjówki, po wjechaniu w które pasek postępu uspokajania się pościgu rośnie o wiele szybciej.</p>
<h3>Dźwięk i grafika</h3>
<p>Muzyka w tej odsłonie to rewelacyjnie dobrane kawałki, trochę dobrego bitu w menu i garażu oraz ostre gitary na drodze. To samo tyczy się odgłosów w grze &#8211; silnik, otarcia blach, pisk opon, NOS &#8211; każdy z elementów posiada pewien zestaw dźwięków, które zostały świetnie dobrane.</p>
<p>Grafika, choć jest na prawdę niezła, obecnie nie robi już takiego wrażenia. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal przyjemnie się patrzy na samochody i otoczenia, a dodatkowe efekty, takie jak rozmycie obrazu przy wyższych prędkościach, mają swój smaczek. Dodatkowo trzeba zaznaczyć, że gra nigdy nie zwalnia i nie przycina się (przynajmniej na Xboxie), co w przypadku tak dynamicznej rozgrywki ma pierwszorzędne znaczenie.</p>
<h3>Z sentymentu</h3>
<p>Jeśli lubisz serię NFS, a nie wiedzieć czemu nie miałeś okazji pograć jeszcze w ten tytuł, lub chciałbyś do jakiegoś powrócić, ale nadal nie możesz się na żaden konkretny zdecydować &#8211; daj szansę Most Wanted. Mimo upływu czasu nadal dostarcza mnóstwo radochy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/nfs-most-wanted/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GTA IV</title>
		<link>http://andrzejkala.com/gta-iv/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/gta-iv/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Jun 2008 22:56:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gaming]]></category>
		<category><![CDATA[Reviews]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/portfolio_wp/?p=73</guid>
		<description><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/gta4/gta_heading.jpg" alt="Grand Theft Auto IV (GTA IV)" /></p>
<p>Do tego tytułu podchodziłem bardzo sceptycznie. Do tej pory nie było części w tej serii, która by wciąneła mnie na dłużej i nie skończyła się na wpisywaniu kodów i robieniu totalnej demolki. Kiedy wszyscy byli podekscytowani datą premiery najnowszej odsłony serii, po mnie spływało to jak po przysłowiowej kaczce. Byłem pochłonięty czerpaniem przyjemności z Test Drive Unlimited (dla którego jakoś nie mogę znaleźć czasu aby zamieścić parę słów tutaj). </p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/gta4/gta_heading.jpg" alt="Grand Theft Auto IV (GTA IV)" /></p>
<p>Do tego tytułu podchodziłem bardzo sceptycznie. Do tej pory nie było części w tej serii, która by wciąneła mnie na dłużej i nie skończyła się na wpisywaniu kodów i robieniu totalnej demolki. Kiedy wszyscy byli podekscytowani datą premiery najnowszej odsłony serii, po mnie spływało to jak po przysłowiowej kaczce. Byłem pochłonięty czerpaniem przyjemności z Test Drive Unlimited (dla którego jakoś nie mogę znaleźć czasu aby zamieścić parę słów tutaj). </p>
<p>Okazało się jednak, że <a href="http://playingdaily.com">Mienta</a> zaopatrzyła się w GTA IV, a pewien zbieg okoliczności (urlopik) spowodował, że ten tytuł wpadł w moje ręce &#8211; tak abym się nim zaopiekował troszkę. Z tego troszkę zrobił się już chyba trzeci tydzień, a ja nie mogę się oderwać od Liberty City. Dlaczego? Bo to diabelnie dobra gra.</p>
<h3>Nikko Belic</h3>
<p>Nasz bohater tym razem to Nikko Belic, który przybył do Liberty City do swojego kuzyna, a także w poszukiwaniu spełnienia swojego &#8220;American Dream&#8221;. Jak się później okazuje, to nie jest jedyny powód, ale nie będę się rozpisywał tutaj na temat fabuły, która jest tak dobra, że warto samemu się o tym przekonać. Nasza postać jest bardzo dobrze &#8220;określona&#8221;, posiada swój charakter i możemy się w nią wczuć. To samo dotyczy każdej ze spotkanych postaci. </p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/gta4/liberty.jpg" alt="Grand Theft Auto IV (GTA IV)" /></p>
<h3>Liberty City</h3>
<p> Po podróżach do San Andreas i innych miast, wracamy do korzeni &#8211; czyli do Liberty City, które jest wzorowane na Nowym Yorku. Podobno miasto jest mniejsze niż San Andreas (nie mam pojęcia, jakoś nie miałem serca grać w SA dłużej niż kilka godzin), ale jakoś nie przeszkadzało mi to ani przez chwile. Jest mnóstwo miejsc do odwiedzenia, a trzy wyspy (tradycyjnie dwie z nich niedostępne na początku) kreują wizerunek na prawdę dużego miasta. </p>
<p>Byłem zaskoczony natomiast życiem jakim to miasto tętni. Postaci w ciągu dnia potrafią naprawiać silniki w swoich samochodach, spacerować, odpoczywać na ławkach, biegać, a gdy zaczyna padać &#8211; chodzą pod parasolkami lub (w większości) znikają z ulic aby schować się przed deszczem w domu. Po raz pierwszy można powiedzieć, że to miasto żyje. Wielokrotnie jeżdżąc po nim pomiędzy misjami trafiały mi się różnego rodzaju smaczki, ale nie będę psuł zabawy.</p>
<h3>Poruszanie się po mieście</h3>
<p>Poruszać się po mieście możemy na wiele sposobów &#8211; zarówno po ziemi jak i w powietrzu. Niestety nie uświadczymy żadnych prawdziwych samochodów w Liberty City, ale w większości przypadków są to bardzo zbliżone wersje samochodów, które można spotkać na ulicach (np. Porsche, Ferrari, Hummer czy Infiniti). Natomiast jeśli nudzi nas prowadzenie samochodu, zawsze możemy skorzystać z usług taksówek lub w późniejszej fazie rozgrywki &#8211; z usług kierowcy naszego kuzyna. </p>
<p>Niestety sposób prowadzenia samochodów pozostawia wiele do życzenia. Auta wydają się pływać, strasznie bujają się, a byle nierówność potrafi wybić je wysoko w górę. Dochodzi wręcz do sytuacji, gdzie terenowy samochód jesteśmy w stanie przewrócić przy pomocy zwykłego krawężnika. Można się co prawda przyzwyczaić, ale nadal pozostaje pewien niesmak.</p>
<p>Jak wspomniałem wcześniej &#8211; można poruszać się także drogą powietrzną. W mieście bez problemu można ukraść helikopter i zafundować sobie przelot (lub zgodnie z jego przeznaczeniem &#8211; przed kradzieżą wybrać się na wycieczkę krajoznawczą). Podobno jedna z postaci pozwala nam później korzystać ze swojego helikoptera, ale nie sprawdziłem tego jeszcze na swojej skórze.</p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/gta4/friends.jpg" alt="Grand Theft Auto IV (GTA IV)" /></p>
<h3>Znajomi</h3>
<p>Tak tak, w grze zdobywamy z czasem znajomości, ale nie wszystkie są stricte biznesowe. Niektóre postaci zostają naszymi przyjaciółmi. Jeśli dana postać zostaje naszym przyjacielem, zyskujemy możliwość wykonania telefonu i zaproszenia jej na jedną z minigier (o których później), czy to na wypad do klubu ze striptizem, albo występ do teatru. Jeśli będziemy starać się i nie zaniedbamy znajomości, każdy z przyjaciół może podzielić się z nami pewnym przywilejem (np. nasz kuzyn Roman oferuje nam swoje taksówki do dyspozycji za darmo).  Z drugiej strony dbanie o dobre stosunki z przyjaciółmi zabiera nieco zbyt wiele czasu w grze (jeśli oczywiście chcemy skorzystać ze wspomnianych bonusów) i na dłuższą metę potrafi być męczące.</p>
<h3>Misje</h3>
<p>Czyli to co jest najważniejsze. Muszę przyznać, że specjalnie zróżnicowane one nie są &#8211; zawieź, ukradnij, zabij ale nie zdarzyło mi się ani razu narzekać na &#8220;powtórkę z rozrywki&#8221;. Każda z nich posiada tak dobrze opracowany scenariusz, że można by wykonywać jedną za drugą aż do samego końca, bez przerw. Niestety niektóre misje składają się z kilku etapów, a GTA IV nie posiada niestety czegoś takiego jak Checkpointy, co oznacza, że możemy zmagać się z misją 20 minut, a następnie na ostatnim zakręcie zaliczamy jakąś wpadkę i wszystko zaczynamy od początku. Potrafi to być niestety momentami frustrujące. </p>
<p>Oczywiście oprócz zadań zlecanych przez kolejne osoby, które popychają fabułę do przodu, są także zadania poboczne. Mogą być one zlecane przez osoby, które już zakończyły swój udział w rozwoju fabuły, ale nie tylko i co najważniejsze, nie ograniczają się one do schematu &#8220;przynieś, wynieś, pozamiataj&#8221;.</p>
<p>Możemy:</p>
<ul>
<li>Wziąć udział w nielegalnych wyścigach po mieście, aby podreperować nieco swój stan konta.</li>
<li>Urządzić sobie polowanie na najbardziej poszukiwanych przez policję przestępców</li>
<li>Pomóc policji uporać się z przestępstwami w toku.</li>
<li>Dostarczyć kupcowi zamówione samochody</li>
</ul>
<p>To jednak nie wszystko, a już same te podpunkty potrafią przykuć do ekranu na długie godziny.</p>
<h3>Minigry</h3>
<p>W tej odsłonie GTA mamy dostępne 4 minigry. Trzy z nich to rozrywka, na którą możemy zabrać znajomych, a ostatnia to pewna odmiana tetrisa (równie wciąjąca). Tak więc mamy do wyboru:</p>
<ul>
<li><b>Billard</b> &#8211; nieźle skonstruowana minigra, która w zasadzie mogłaby być osobnym tytułem np. na XBL Arcade.</li>
<li><b>Lotki</b> &#8211; nieco zbyt łatwo rozwiązano tutaj celowanie, ale mimo wszystko sprawia mnóstwo przyjemności.</li>
<li><b>Kręgle</b> &#8211; tutaj zaczynają się schody, gdyż gra do prostych nie należy, ale odwzorowanie zachowania kuli do kręgli jest równie dobre jak w tytułach stricte o &#8220;kręglowaniu&#8221;.</li>
<li><b>QUB3D</b> &#8211; to wspomniana odmiana tetrisa, w które układamy klocuszki spadające z góry. Całość jest bajecznie prosta, ale wciąga niesamowicie.</li>
</ul>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/gta4/cars.jpg" alt="Grand Theft Auto IV (GTA IV)" /></p>
<h3>Policja</h3>
<p>Oczywiście naszym największym i najbardziej upierdliwym wrogiem nadal jest policja. Jakiekolwiek przejawy przemocy , czy kradzieży są bezwzględnie tępione, tak więc trzeba się pilnować. Niestety trochę zawiodła mnie łatwość z jaką można pozbyć się &#8220;ogona&#8221;. Do poziomu 4 gwiazdek włącznie wystarczy szybki samochód, dobre opanowanie upierdliwego sterowania i odrobina szczęścia. Aby uciec policji wystarczy wyjechać poza okrąg, który na mini mapie symbolizuje pole widzenia policji i utrzymać się tam przez klika sekund. </p>
<p>Natomiast muszę przyznać, że powyżej czterech gwiazdek, policja jest już nie do pozbycia się.</p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/gta4/mp.jpg" alt="Grand Theft Auto IV (GTA IV)" /></p>
<h3>Multiplayer</h3>
<p>Uff, chyba niczego nie pominąłem w kwestii trybu dla jednego gracza tak więc czas przejść do kolejnego trybu gry &#8211; trybu dla wielu graczy, który u mnie spowodował szczękospad (zdarzenie, podczas którego w wyniku oszałamiających wrażeń szczęka uderza o podłoże). Trybów gry jest wiele, a każdy z nich po prostu jest genialny i zapewnia wręcz niekończącą się rozrywkę.</p>
<p><b>Wyścigi</b> są dostępne w dwóch trybach &#8211; czyli zwykły wyścig, gdzie kto pierwszy na mecie, ten wygrywa, ale jest jeszcze tzw. <b>GTA Race</b>, który w zasadzie też jest wyścigiem, ale z dodatkiem broni (czyli możemy uprzykrzać życie naszych przeciwników przy pomocy np. UZI wystawionego przez szybę).</p>
<p><b>Tryby zespołowe</b> to miejsce w którym GTA lśni w pełnej okazałości. Mamy do wyboru: </p>
<ul>
<li><b>Team deathmatch</b> czyli tradycyjny deathmatch, ale z podziałem na zespoły.
<li><b>Team Mafiya work</b> &#8211; jako zespół przyjmujecie zlecenia od Mafii i staracie się wspólnymi siłami je wykonać. Za każde ze zleceń zespół otrzymuje pieniądze i zespół który posiada na koniec największą sumę na koncie &#8211; wygrywa.</li>
<li><b>Team Car Jack City</b> &#8211; na mapie pojawiają się samochody, a każda z drużyn ma jedno zadanie &#8211; dostarczyć wyznaczony samochód zleceniodawcy &#8211; za co znów dostaje gotówkę. </li>
<li><b>Cops n&#8217; Croocks</b> &#8211; czyli zespołowa zabawa w policjantów i złodziei. Posiada dwa tryby &#8211; w pierwszym złodzieje eskortują swojego szefa do wyznaczonego punktu (a policjanci mają za zadanie przeszkodzić). W drugim trybie natomiast przestępcy muszą uciec przed policjantami pojazdem (do którego mieszczą się 4 osoby).</li>
<li><b>Turf War</b> &#8211; mój ulubiony tryb gry, który polega na przejmowaniu punktów kontrolnych (terenów). Drużyna, która ma w swoim posiadaniu większy teren na koniec wygrywa. </li>
</ul>
<p>Oczywiście są jeszcze tryby nie-zespołowe, ale zabawa jest o połowę mniejsza.</p>
<h3>No to czas na werdykt</h3>
<p>Nawet najdłuższa recenzja, opatrzona tysiącami zrzutów ekranu i filmikami z gry nie jest wstanie oddać tego co oferuje nowa odsłona GTA IV. Nie opisałem wszystkich elementó, gdyż po prostu nie sposób. Myślę jednak, że nie ma dwóch zdań co do kwestii tego, że GTA IV jest jedną z najlepszych gier w historii. Fantastyczna fabuła, świetna oprawa audio-wizualna, oraz wciągający tryb multiplayer to recepta na hit. Szkoda, że równie dobre tytuły pojawiają się bardzo bardzo rzadko. Tytuł ten to 100% Must have. Potrafił przekonać nawet takiego sceptyka jak ja, a to już mówi samo za siebie.</p>
<p>Jedyny minus&#8230; gra nie jest dostępna na PC (jeszcze). Tak więc na rynku dostępne są jedynie wersje na Xbox&#8217;a 360 i PS3.</p>
<p>I to już koniec&#8230; a ja wracam do Liberty City. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/gta-iv/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Crackdown</title>
		<link>http://andrzejkala.com/crackdown/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/crackdown/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 May 2008 22:55:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gaming]]></category>
		<category><![CDATA[Reviews]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/portfolio_wp/?p=70</guid>
		<description><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/crackdown/crackdown_heading.jpg" alt="Crackdown" /></p>
<p><strong>Crackdown</strong> to kolejny tytuł, któremu postanowiłem poświęcić wpis na tym blogu. Czy gra, która ukazała się ponad rok temu może być nadal wciągająca? Czy tytuł ten jest wystarczająco grywalny aby nadal warto było mu poświęcić swój czas? Poniżej jak zwykle - moje subiektywne zdanie na temat tego tytułu.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/crackdown/crackdown_heading.jpg" alt="Crackdown" /></p>
<p><strong>Crackdown</strong> to kolejny tytuł, któremu postanowiłem poświęcić wpis na tym blogu. Czy gra, która ukazała się ponad rok temu może być nadal wciągająca? Czy tytuł ten jest wystarczająco grywalny aby nadal warto było mu poświęcić swój czas? Poniżej jak zwykle &#8211; moje subiektywne zdanie na temat tego tytułu.</p>
<h3>Superglina</h3>
<p>W <strong>Crackdown</strong> wcielamy się w genetycznie modyfikowanego super-agenta, którego zadaniem jest (co za niespodzianka) zaprowadzić porządek w mieście. Sposób jaki to wykonasz i środki, których użyjesz w celu realizacji zadania, nie mają najmniejszego znaczenia. Twoim celem jest 21 przywódców trzech gangów we wspaniałej metropolii.</p>
<p>Brzmi mało oryginalnie, raczej bez polotu&#8230; i w zasadzie nie jest to dalekie od prawdy. Fabuła nie jest specjalnie mocną stroną <strong>Crackdown</strong> ale prawde powiedziawszy nie ma to większego znaczenia, gdyż jeśli potraktujemy ją jedynie jako pretekst do umożliwienia nam zabawy &#8211; zdaje egzamin wyśmienicie.</p>
<h3>Gigantyczna metropolia</h3>
<p>Do naszej dyspozycji dostajemy otwarte, gigantyczne miasto składające się z trzech wysp. Każda z nich jest kontrolowana przez jeden z trzech gangów (Volk, Los Muertos i Shai-gen). Ogromnym atutem <strong>Crackdown</strong> jest pełna swoboda poruszania się po mieście, a także dowolna kolejność wykonywania zleconych zadań. Praktycznie w każdym momencie gry możemy wykonać dowolne ze zleceń lub pójść w dowolne miejsce miasta &#8211; od samego początku otwarte są wszystkie lokacje. </p>
<h3>Grafika i dźwięk</h3>
<p>Na początek napiszę parę słów na temat oprawy audiowizualnej tytuły, a na koniec zostawię sobię wisienke &#8211; gameplay. Tak więc grafika jest bardzo przyzwoita. Miasto jest pełne życia, kolorów i charakterystycznych lokacji. Budynki i otoczenie są wykonane z dużą dbałością o szczegóły. Wszystko jest bardzo ładnie animowane i choć może wygląda w dobie &#8220;Crysis&#8221; dosyć śmieszenie i prymitywnie, nadal potrafi cieszyć oko. Akcja nie spowalnia ani na chwilkę, nie ma gubienia klatek. Wszelkie eksplozje, rozbłyski i inne efekty są również bardzo dobrze wykonane.</p>
<p>Osobnym tematem mogą być modele postaci, które są wykonane z bardzo dużą dbałością o szczegóły. Nie jest to może poziom Gears of War, czy wspomnianego wczesniej Crysis, ale mimo to &#8211; nie ma się do czego przyczepić. Modele pojazdów, przynajmniej tych wykorzystywanych przez &#8220;agencję&#8221; oraz poszczególne gangi są wykonane bardzo przyzwoicie. Troszkę zawodzą natomiast pojazdy cywilne &#8211; jest ich doprawdy jedynie kilka rodzajów, każdy w kilku kolorach i tyle. Nie są nawet specjalnie bogate w szczegóły.</p>
<p>Na początku nie zauważyłem jednak pewnej cieakwostki &#8211; gra wykonana jest w technologii Cell Shading, a więc wygląda troszkę komiksowo, co jednak wcale nie ujmuje jej charakteru, a wręcz przeciwnie &#8211; dodaje pewnego uroku.</p>
<p>Dźwięk również jest mocno na plus. Wszelkie odgłosy są bardzo dobrze nagrane &#8211; eksplozje, strzały z broni, odgłosy poruszania się postaci, gwar miasta &#8211; wszystko zostało dopieszczone najlepiej jak to tylko możliwe.</p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/crackdown/crackdown2.jpg" alt="Crackdown" /></p>
<h3>Wisienka na szczycie tortu &#8211; grywalność</h3>
<p>Tutaj jest pogrzebany cały urok <strong>Crackdown</strong>. Ta gra jest po prostu niesamowita. Owszem, każda misja polega na tym samym &#8211; przebij się przez stado członków gangu do wybranej &#8220;szychy&#8221; i weliminuj cel, ale nie w tym rzecz. Na początku myślałem &#8211; będzie nuda &#8211; bo przecież to samo było w Assassin&#8217;s Creed, ale jak się okazuje &#8211; danie graczowi do dyspozycji porządnego arsenału i super-agenta z niesamowitymi umiejętnościami jest w stanie zamienić nudną i powtarzalną misję w całkowicie nowe i świeże doświadczenie. Brzmi dziwnie? Już wyjaśniam.</p>
<p>Nasz bohater to wspomniany wcześniej super-agent. Jak się okazuje jesteśmy pierwszym eksperymentem z modyfikacjami genetycznymi, które zwiększają nasze możliwości fizyczne. Z czasem biegamy coraz szybciej, mamy większą siłę, możemy skakać coraz wyżej, lepiej posługujemy się bronią palną i materiałami wybuchowymi, a także prowadzimy wszelkiego rodzaju pojazdy. Tak &#8211; nasza postać jest w pewien sposób scharakteryzowana pewnymi współczynnikami, które właśnie wymieniłem. W miarę postępów w grze nasz agent rozwija się a jego umiejętności pozwalają nam na coraz więcej.
<ul>
<li><strong>Agility (Zwinność)</strong> &#8211; pozwala naszemu agentowi na szybsze bieganie, ale nie tylko. Dodatkowo z każdym kolejnym poziomem umiejętności nasz agent może skakać coraz wyżej. Zdolność tę możemy rozwijać w trakcie wykonywania misji lub poprzez odnajdywanie &#8220;Agility Orbs&#8221; (o nich za chwilę) rozmieszczonych w całym mieście (łącznie 500 szt.), a także poprzez zaliczanie &#8220;Rooftop Races&#8221;, w których musimy dotrzeć z punktu A do punktu B poprzez wyznaczone punkty kontrolne.</li>
<li><strong>Strength ( Siła )</strong> &#8211; pozwala naszemu agentowi na podnoszenie coraz większych ciężarów, a także zwiększa obrażenia zadawane podczas walki wręcz. Rozwijamy tę umiejętność poprzez zabijanie członków gangu w walce wręcz.</li>
<li><strong>Firearms ( Broń palna )</strong> &#8211; z każdym kolejnym poziomem poprawia się celność, a także zwiększana jest ilość obrażeń zadawanych przez wystrzeliwane pociski. Umiejętność w zasadzie rozwija się sama gdy tylko używamy broni palnej w starciach z przeciwnikami.</li>
<li><strong>Explosives ( Materiały wybuchowe )</strong> &#8211; odpowiada za to jak nasz bohater posługuje się materiałami wybuchowymi. Im wyżej, tym większe obrażenia zadają materiały wybuchowe oraz zwiększa się ich zasięg rażenia. Rozwijamy poprzez eliminacje przeciwników za pomocą ładunków wybuchowych.</li>
<li><strong>Driving ( Prowadzenie pojazdów )</strong> &#8211; im wyższy poziom umiejętności, tym lepiej potrafimy prowadzić samochód. Dodatkowo jeśli umiejętność jest maksymalnie rozwinięta, możemy skakać &#8220;firmowym&#8221; SUV&#8217;em. Rozwijamy poprzez wygrywanie wyścigów i skakaniu pojazdami przez fioletowe obręcze.</li>
</ul>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/crackdown/crackdown1.jpg" alt="Crackdown" /></p>
<p>Te umiejętności wbrew pozorom mają niesamowity wpływ na grywalność tego tytułu, gdyż wyznaczają w pewnym sensie sposób w jaki wykonamy daną misję. Początkowo będą one bardzo ogarniczone, jednak z czasem zamiast używać wejścia frontowego, będziemy wskakiwać tylnym wejściem pokonując bardzo wysokie ogrodzenia, czy pomijając nawet trzy piętra budynku z uzbrojoną ochroną.</p>
<h3>Narzędzia przymusu bezpośredniego</h3>
<p>Wybór broni początkowo jest bardzo ograniczony, jednak możemy nowe bronie zabierać z zabitych przeciwników i gromadzić w magazynie w celu późniejszego użycia. Do wyboru mam kilka typów karabinów, kilka pistoletów, karabin snajperski, wyrzutnie rakiet, wyrzutnie granatów. Samych granatów również jest kilka typów. Dokładnie ile, niestety nie wiem, bo nie udało mi się zebrać wszystkich. Gwarantuje natomiast, że każdy znajdzie coś dla siebie.</p>
<h3>Orbs</h3>
<p>Kule to bardzo ciekawy dodatek. Początkowo myślałem, że to jedynie taki uboczny element mający na celu zachęcenie nas do zwiedzania miasta, ale jak się okazuje &#8220;Kule&#8221; w <strong>Crackdown</strong> to coś więcej niż flagi zbierane we wspomnianym wcześniej Assassin&#8217;s Creed. Każda z &#8220;Agility Orbs&#8221; podnosi umiejętność naszego bohatera i pozwala mu szybciej awansować. Jest ich co prawda 500, ale sposób ich rozmieszczenia (dachy, przesmyki, wysokie góry) powodują, że zbieranie ich to niesamowita frajda polegająca na skakaniu między dachami budynków na olbrzymich wysokościach. Dodatkowo jest ukrytych także kilkaset innych &#8220;Orbs&#8221; ( tzw. Hidden orbs ), które podnoszą poziom każdej z umiejętności. Jeszcze do tej pory nie udało mi się wszystkich zebrać, ale zdecydowanie poświęcę czas aby je odnależć.</p>
<h3>Multiplayer</h3>
<p>Tak tak, <strong>Crackdown</strong> posiada także tryb multiplayer. Niestety zabawa wciągnęła mnie tak bardzo, że poza tym iż &#8220;jest&#8221; nie mogę o nim nic więcej powiedzieć, bo nie testowałem. Jednak jeśli rozrywka dla jednego gracza to taka frajda, w trybie multi ta gra musi po prostu kopać tyłek.</p>
<h3>A więc&#8230;</h3>
<p>Czy <strong>Crackdown</strong> jest wart zainwestowania swoich pieniędzy? Czy dostarczy nam wielu godzin rozgrywki? Jeśli lubisz GTA, sprawia Ci przyjemność szaleństwo w wielkim mieście, brak ogarniczeń i troszkę futurystyczne podejście do tematu &#8211; odpowiedż jest jak najbardziej pozytywna. A jeśli nie? <strong>Kup</strong>, daj mu szansę, a zobaczysz, że to jest niesamowita frajda! Za kwotę ok. 60PLN dostajemy bardzo dobry tytuł, który starczy nam na długi czas.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/crackdown/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Call of Duty 4</title>
		<link>http://andrzejkala.com/call-of-duty-4/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/call-of-duty-4/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Apr 2008 22:51:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gaming]]></category>
		<category><![CDATA[Reviews]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/portfolio_wp/?p=61</guid>
		<description><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/cod4/cod4_heading.jpg" alt="Call of Duty 4: Modern Warfare" /></p>
<p>Nadszedł czas i na ten niekwestionowany hit zeszłego roku. Przyznam, że długo zwlekałem z sięgnięciem po ten tytuł, gdyż uwagę moją odciągały zaległości. Niemniej jednak udało mi się pożyczyć od znajomego <strong>Call of duty 4: Modern warfare</strong> i poświęcić jej kilkanaście godzin. Nadal nie udało mi się ogarnąć wszelkich aspektów gry, ale wydaje mi się, że poznałem ją już na tyle, że mogę podzielić się wrażeniami. Tak więc, do dzieła.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/cod4/cod4_heading.jpg" alt="Call of Duty 4: Modern Warfare" /></p>
<p>Nadszedł czas i na ten niekwestionowany hit zeszłego roku. Przyznam, że długo zwlekałem z sięgnięciem po ten tytuł, gdyż uwagę moją odciągały zaległości. Niemniej jednak udało mi się pożyczyć od znajomego <strong>Call of duty 4: Modern warfare</strong> i poświęcić jej kilkanaście godzin. Nadal nie udało mi się ogarnąć wszelkich aspektów gry, ale wydaje mi się, że poznałem ją już na tyle, że mogę podzielić się wrażeniami. Tak więc, do dzieła.</p>
<h3>COD4 &#8211; odskocznia tematyczna</h3>
<p>Do tej pory seria Call of Duty umiejscowiona była w czasach II Wojny Światowej. Jednakże jak już zostało zauważone, ten temat jest mocno wyeksploatowany i powoli robi się nudny. Zauważyli to także Panowie z Infinity Ward i postanowili przenieść czasy, w których toczy się rozgrywka na bliższe obecnym. Tak więc w tej odsłonie nie ma już złych Niemców a ich miejsce zastąpili równie źli terroryści &#8211; Arabowie i Rosjanie. Cała historia rozbita jest na dwa wątki &#8211; brytyjskiego komandosa, który wykonuje misje w Rosji, oraz amerykańskiego marine, który bierze udział w walkach w Zatoce Perskiej. Fabuła nie jest zbyt wyszukana, ale przecież to tylko otoczka i pretekst do stworzenia gry o tematyce wojennej. Więcej w temacie samej fabuły nie będę zdradzał, bo jest to wciągająca historia okraszona genialnie zrealizowanym wprowadzeniem.</p>
<h3>Cieszy oko</h3>
<p>Nie wiem ile osób ze mną się zgodzi, ale jestem skłonny stwierdzić, że grafika zaprezentowana w COD4 jest przepiękna. Modele postaci są bogate w detale, wszelkie tereny wykonane z dużą dbałością o szczegóły, pojazdy, budynki &#8211; widać, że zostało włożone w to bardzo dużo pracy i zapału. Dla mnie po prostu pełna rewelka. Kolejny plusik i to wcale nie mały należy się za wszelkiego rodzaju eksplozje, dym i podobne kwestie. Rakieta wystrzelona z RPG faktycznie zostawia za sobą ślad dymu, który na krótką chwilę ogarnicza nam widoczność. Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest fakt, że jeśli nie potrzebujesz HUD&#8217;a jest on ukrywany (pozostaje widoczny jedynie kompas). Koniec ze zbędnymi cyferkami na ekranie.</p>
<p>Jako ciekawostke odnotowałem fakt, że w grze nie zauważyłem ani jednego bug&#8217;a graficznego &#8211; żadna postać nie zawisła mi w powietrzu, żadna nie turlała się w dziwny sposób, wszystko było takie jak być powinno.</p>
<h3>Cieszy ucho</h3>
<p>Podobnie jak grafika, dźwięk również nie pozostawia wątpliwości, że autorzy włożyli mnóstwo wysiłku także w ten aspekt. Każda eksplozja, nawoływanie przeciwników czy odgłosy otoczenia, wszystko jest cudownie odwzorowane. Głosy dobrane do postaci również mnie zachwyciły. Bez problemu można po głosie nawet rozpoznać jakiej narodowości jest postać, czy to Rosjanin, czy Amerykanin&#8230; akcent zdradza pochodzenie bez cienia wątpliwości.</p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/cod4/separator1.jpg" alt="Call of Duty 4: Modern Warfare" /></p>
<h3>Sedno, czyli rozgrywka</h3>
<p>Muszę przyznać, że misje są bardzo zróżnicowane. Będziemy mieli za zadanie osłanianie naszych żołnierzy z pokładu samolotu podczas nocnej ewakuacji, nalot śmigłowcem, standardową rozpierduchę &#8220;w biegu&#8221;, skradanie się, a także typowo snajperską misję. Rozrywki nie brakuje w przypadku żadnej z nich, a to nie wszystkie przyjemności jakie na nas czekają. Niestety gra jest krótka. Na niskim poziomie trudności jest do skończenia w ok. 5 godzin. Czy to mało? Owszem, ale nadrabia w innym miejscu, o czym za chwilę. Uruchomienie misji w trybie Veteran natomiast podnosi poprzeczkę bardzo wysoko i gra staje się prawdziwym wyzwaniem, dodatkowo dając potrójną satysfakcję z każdej ukończonej misji.</p>
<p>Wachlarz narzędzi do zabijania jest bardzo rozbudowany i skuteczny. Niezależnie od tego jakiej broni używamy, czerpana przyjemność z zabijania jest wręcz nie do opisania. Każda broń w użyciu sprawia wrażenie, jakby była stworzona dla nas &#8211; świetnie &#8220;leży w dłoni&#8221;, bezproblemowo pozwala celować i jest zabójczo skuteczna. Oprócz broni głownych mamy także dodatkowe elementy wyposażenia takie jak gogle pozwalające widzieć w nocy, wyrzutnie granatów montowane do niektórych broni, oraz granaty. Jako ciekawostke należy wspomnieć fakt, że granat rzucony przez przeciwnika w naszą stronę możemy odrzucić. Nie raz może to uratować życie.</p>
<p>Sterowanie jest bardzo intuicyjne a rozmieszczenie wszelkich akcji na przyciskach pad&#8217;a udało się autorom wręcz idealnie. W przypadku gry na Xboxie 360, dodatkowo na plus należy zaliczyć fakt, że pad wibruje przy każdej okazji, czy to wybuchu, czy to otrzymanej rany.</p>
<p>Niemniej jednak jak już wcześniej wspomniałem, jak niesamowicie przyjemna by nie była rozgrywka dla jednego gracza, jest ona krótka i pozostawia po sobie pewien niedosyt. Jak się okazuje, nie bez przyczyny.</p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/cod4/separator2.jpg" alt="Call of Duty 4: Modern Warfare" /></p>
<h3>Multiplayer</h3>
<p>To tutaj gra rozwija skrzydła. Bardzo dobrze wyważone bronie, świetne tryby rozgrywki, ciekawe mapy&#8230; czy tego już nie było wcześniej? Owszem, było ale w tym przypadku jest to zrobione jeszcze lepiej, wygodniej, przyjemniej i dostarcza więcej rozrywki. Ale to nie wszystko. Otrzymujemy także możliwość stworzenia własnej postaci do rozgrywki multiplayer, której wybieramy broń główną, broń podręczną, broń specjalną (np. granat dymny), a także&#8230; umiejętności takie jak: większe obrażenia, większa wytrzymałość, większy poziom życia itp. Jest w czym wybierać i pozwala to stworzyć postać idealnie dopasowaną do naszego stylu gry. A skoro już mowa o rozgrywce, to warto podkreślić, że za każdy rozegrany &#8220;mecz&#8221; otrzymujemy <strong>punkty doświadczenia</strong>. Tak tak, punkty doświadczenia. Nie jest to może aż tak rozbudowane jak w grach RPG, niemniej jednak dodaje pewnego uroku całej rozgrywce i daje dodatkową satysfakcję. Wraz ze zdobywanym doświadczeniem otrzymujemy coraz wyższą rangę oraz odblokowujemy dodatkowe bronie, mapy i tryby rozgrywki. Na temat rozgrywki wielosobowej możnaby się długo rozpisywać, niemniej jednak można to podsumować krótko, treściwie i przy pomocy kilku słów &#8211; PO PROSTU TRZEBA ZAGRAĆ. W trybie multiplayer gra potrafi uzależniać. </p>
<h3>Podsumowanie</h3>
<p>Ten tak na prawdę króki opis nie jest w stanie oddać przyjemności jaką daje gra w Call of Duty 4. Nie pamiętam kiedy ostatnio gra FPP dała mi tyle satysfakcji. Jestm skłonny wręcz powiedzieć, że grało mi się o wiele przyjemniej niż w <strong>Halo 3</strong>. Ceny gier na Allegro już pospadały i jest ona łatwiej dostępna. Tak więc &#8211; jeśli chcesz zagrać w nią jedynie w trybie dla jednego gracza, bo nie posiadasz łącza internetowego, lub brakuje Ci konta GOLD na XBox Live, lepiej pożycz od znajomego, bo te kilka godzin rozgrywki to jednak trochę za mało, chyba że chcesz zaliczyć tytuł na poziomie trudności &#8220;Veteran&#8221;.</p>
<p>Natomiast jeśli jesteś w tej komfortowej sytuacji, że posiadasz podłączenie do internetu oraz abonament GOLD, nawet się nie zastanawiaj. Początki w trybie multiplayer są ciężkie, ale z czasem gra wciąga lepiej niż trójkąt bermudzki i wszelkie wątpliwości czy są to dobrze wydane pieniądze znikają. Dla mnie &#8211; zasłużona <strong>GRA ROKU</strong>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/call-of-duty-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Burnout Paradise</title>
		<link>http://andrzejkala.com/burnout-paradise/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/burnout-paradise/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 Feb 2008 22:37:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gaming]]></category>
		<category><![CDATA[Reviews]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/portfolio_wp/?p=43</guid>
		<description><![CDATA[<p>Burnout nie jest nowym tytułem, jednak do tej pory nie miałem z nim styczności. Można powiedzieć, że jakoś przypadkiem mnie to ominęło. Z okazji wydania nowej części pod zachęcającym tytułem "Burnout Paradise" postanowiłem poświęcić jej trochę czasu. Na początek jednak chwyciłem udostępnione na Xbox Live Marketplace demo... i nie było niczego poza rozczarowaniem. Fatalny model jazdy zdyskfalifikował niestety ten tytuł w moich oczach. Dodatkowo w sieci pojawiły się liczne głosy krytykujące rewolucyjne zmiany tej odsłony, takie jak wspomniany model jazdy oraz swoboda poruszania się po mieście. Tak więc totalnie zignorowałem ten tytuł i oddałem się przyjemnościom związanym z "Lego Star Wars II".</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/burnout_paradise/burnout_title.jpg" alt="Burnout Paradise" /></p>
<h3>Nieudana wersja demo</h3>
<p>Burnout nie jest nowym tytułem, jednak do tej pory nie miałem z nim styczności. Można powiedzieć, że jakoś przypadkiem mnie to ominęło. Z okazji wydania nowej części pod zachęcającym tytułem &#8220;Burnout Paradise&#8221; postanowiłem poświęcić jej trochę czasu. Na początek jednak chwyciłem udostępnione na Xbox Live Marketplace demo&#8230; i nie było niczego poza rozczarowaniem. Fatalny model jazdy zdyskfalifikował niestety ten tytuł w moich oczach. Dodatkowo w sieci pojawiły się liczne głosy krytykujące rewolucyjne zmiany tej odsłony, takie jak wspomniany model jazdy oraz swoboda poruszania się po mieście. Tak więc totalnie zignorowałem ten tytuł i oddałem się przyjemnościom związanym z &#8220;Lego Star Wars II&#8221;.</p>
<h3>Druga szansa</h3>
<p>Przeglądając zagraniczne serwisy i czytając recenzje postanowiłem zaryzykować i kupiłem w ciemno tytuł, przecież jako nowość zawsze mogę go wymienić na dowolny inny tytuł. Plan był taki, aby włożyć grę do napędu na parę minut wieczorem i zobaczyć czy faktycznie jest sens poświęcić jej więcej czasu. O 2 w nocy doszedłem o wniosku, że to naprawdę jest genialna gra, poprawiona w stosunku do tego co prezentowało demo i nieziemsko wręcz grywalna. Ale po kolei, co to jest ten Burnout właściwie.</p>
<h3>Burnout: Paradise</h3>
<p>Burnout to bardzo szybka gra wyścigowa, jednak jest ona zupełnie inaczej przygotowana niż to do czego przywykliśmy w tym gatunku. Cała akcja rozgrywa się w mieście Paradise, po którym możemy poruszać się w pełni swobodnie. Nie ma żadnych menu, żadnego przeglądania wyścigów. O przepraszam, jest jedno &#8211; odpowiedzialne za multiplayer&#8217;a, ale to później. Celem gry jest zdobycie najwyższej i najbardziej prestiżowej kategorii prawa jazdy (licencji) dostępnej w Paradise: Burnout Licence. Aby tego dokonać musimy wygrać serie wyścigów&#8230; i tutaj właśnie Burnout pokazuje swój pazur.</p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/burnout_paradise/screen1.jpg" alt="Screenshot 1" /></p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<p>Gra podzielona jest na kilka etapów, które polegają na wygraniu określonej ilości wyścigów w celu zdobycia wyższej kategorii prawa jazdy (licencji). Aby jednak nie było nudno w mieście jest rozsianych wiele wyścigów różnych typów: Race (wyścig), Marked Man (wszyscy na Ciebie), Road Rage (totalna zadyma na drodze) oraz Stunt Run (typowa kaskaderka).</p>
<p><strong>Race</strong> to standardowy wyścig, jednak jego urok polega na tym, że nie posiada wyznaczonej trasy. Tak, nie ma czegoś takiego jak trasa, jest jedynie punkt A, czyli start i punkt B, czyli meta. Sposób dotarcia z punktu A do punktu B zależy jedynie od ogarniczeń naszej wyobraźni (no i może troszkę od kartografii miasta).</p>
<p><strong>Marked Man</strong> to drugi typ wyzwania. Polega on również na dotarciu z punktu A do punktu B, ale tym razem dostajemy na ogon kilku ochotników, których jedynym zadaniem jest przeszkodzenie nam w dotarciu do punktu B.</p>
<p><strong>Road Rage</strong> natomiast to kwintesencja przyjemności w Burnout Paradise. Zostajemy rzuceni na ulice miasta wraz z kilkoma innymi maniakami w celu zrobienia totalnej demolki, a dokładnie &#8211; zrobienia demolki przy pomocy samochodów naszych przeciwników. Brzmi ciekawie, ale w rzeczywistości jest 1000 razy lepsze.</p>
<p><strong>Stunt run</strong> pozwala nam wykazać się umiejętnościami akrobatyczno-zręcznościowymi. Zabawa ta polega na znalezieniu jak największej ilości ramp, skoczni i urwisk w celu wykonania jak najefektowniejszego przejazdu.</p>
<p>Oczywiście to nie są wszystkie rodzaje rozgrywki jakie na nas czekają. W mieście znajdują się rownież zadania przeznaczone dla danego pojazdu jak np. przejazd z punktu A do punktu B w określonym przedziale czasowym. Wszystkich wyścigów, które przyjdzie nam pokonywać jest ok. 120, więc nietrudno jest się domyślić, że wiele z nich się powtórzy, jednak za każdym razem dawka adrenaliny i przyjemności jest tak duża, że nie będzie nam to przeszkadzało.
<p/>
<p>Wiele osób uznało otwarty świat jako pewien minus tytułu, gdyż nie istnieje coś takiego jak rozpoczęcie wyścigu od nowa. Możemy zatrzymać się na kilka sekund i wyścig się zakończy, jednak aby rozpocząć go ponownie, musimy wrócić do punktu początkowego. Ja natomiast nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, dla mnie jest to rewelacyjne rozwiązanie. Kiedy wiem, że nie wygram, zatrzymuję się i po prostu biorę udział w najbliższym w danym momencie, kolejnym wyścigu, a poprzedni kończę przy okazji &#8211; dla mnie rewelacja.</p>
<p>W trakcie dowolnego wyścigu mamy możliwość naprawienia samochodu oraz uzupełnienia poziomu dopalacza przy pomocy rozsianych po mapie stacji, do których wystarczy zajechać aby automagicznie dokonać potrzebnych napraw lub tankowania. Skoro już jestem przy temacie dopalacza &#8211; pozwala on nam osiągać zawrotne prędkości w bardzo krótkim czasie i dodaje rozgrywce swoistego smaczku.</p>
<p>Ostatni tryb rozgrywki to <strong>showtime</strong>. W dowolnym momencie gry możemy wcisnąć dwa przyciski (LB + RB) aby włączyć ten tryb. Auto zaczyna wtedy koziołkować i za każde zderzenie z innym samochodem dostajemy dodatkowe punkty oraz uzupełnia nam się pasek dopalacza, który w tym trybie informuje nas jak długo jeszcze możemy kontynuować. Czy tryb warty uwagi? Zdecydowanie. Nie jest może specjalnie wyszukany i skomplikowany, ale po kilku razach okazuje się całkiem przyjemny i wciągający.</p>
<h3>Samochody</h3>
<p>Czyli to, co najważniejsze w przedstawicielu gatunku gier wyścigowych. Dostajemy ich tutaj łącznie 75, choć tak naprawdę jest ich odrobinkę mniej, gdyż specjalne wersje samochodów są również liczone jako osobne pojazdy. Każdy z samochodów należy do jednej z trzech kategorii: Agression (nastawionej na rozgrywki Marked Man i Road Rage), Speed (nastawionej na Race) oraz Stunt (jak sama nazwa wskazuje, nastawionej na Stunt Run). Bardzo często zwycięstwo zależy od doboru samochodu do typu wyścigu. Na początku dostajemy jednak bardzo skromny wybór w kwestii pojazdu, co oczywiście zmienia się w czasie. Aby na naszym złomowisku pojawił się nowy samochód, musimy go najpierw upolować gdy otrzymamy informację, że pojawił się na ulicach miasta.</p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/burnout_paradise/screen2.jpg" alt="Screenshot 2" /></p>
<h3>Strona wizualna</h3>
<p>Burnout Paradise to jedna z najlepiej prezentujących się gier na Xbox&#8217;a 360. Otoczenie jest bardzo dobrze wykonane i bogate w detale &#8211; od słupów i ogrodzeń, przez bardzo ładnie wykonane modele postronnych samochodów i budynków, po takie detale jak odpadające elementy karoserii czy skrzynki porozrzucane po bocznych uliczkach. Modele samochodów są bardzo podobne do rzeczywistych pojazdów, choć nie uświadczymy tutaj znanych nam marek. Jednym z elementów charakterystycznych dla całej serii są wypadki, zrobione na mistrzowskim wręcz poziomie. Za każdym razem gdy dochodzi do mocniejszego zderzenia z nadjeżdżającym samochodem, lub elementem otoczenia trasy akcja zwalnia, widok z kamery robi się typowo filmowy a nasze auto w piękny sposób ulega deformacji &#8211; gięta blacha, odpadające koła, tłuczone szyby &#8211; to po prostu trzeba zobaczyć w akcji. Jedyna krecha &#8211; brak modeli kierowców, ale w zasadzie nie zwraca się na to uwagi.</p>
<h3>Ścieżka dźwiękowa</h3>
<p>Wszelkie odgłosy &#8211; od gięcia blachy, przez ryk silników po klaksony samochodów są zrobione rewelacyjnie i nie można im nic zarzucić. Podkład muzyczny również bardzo dobrze pasuje do rozgrywki i przygrywające w tle utwory dodatkowo podnoszą poziom adrenaliny podczas rozgrywki.</p>
<h3>Małe podsumowanie</h3>
<p>Po raz kolejny miałem przyjemność obcować z rewelacyjnym tytułem i wiem, że warto było wydać na niego pieniądze. Dostarcza on wielogodzinnej zabawy, która szybko się nie znudzi, a odblokowanie wszystkich samochodów i wyścigów zajmie nam naprawdę dużo czasu. Dodatkowo bardzo dobrze zrealizowany tryb multiplayer z wieloma trybami rozgrywki potęguje doznania i gwarantuje, że gra na długi czas pozozstanie w napędzie. Po raz kolejny się powtórzę, jednak z czystym sumieniem polecam każdemu ten tytuł.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/burnout-paradise/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lego Star Wars II</title>
		<link>http://andrzejkala.com/lego-star-wars-ii/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/lego-star-wars-ii/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Feb 2008 22:34:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gaming]]></category>
		<category><![CDATA[Reviews]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/portfolio_wp/?p=40</guid>
		<description><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/legosw2/sw_title.jpg" alt="Lego Star Wars II" /></p>
<p>Dzięki uprzejmości <strong>mienty</strong> z <a href="http://www.playingdaily.com">playingdaily.com</a> w moje ręce wpadła kopia <strong>Lego Star Wars II</strong>. Po przeczytaniu kilku recenzji nastawiony do tej gry byłem bardzo pozytywnie i traktowałem ją jako tytuł przeznaczony do młodszego grona odbiorców lub do rodziców z dziećmi. Jak jest naprawdę?</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/legosw2/sw_title.jpg" alt="Lego Star Wars II" /></p>
<p>Dzięki uprzejmości <strong>mienty</strong> z <a href="http://www.playingdaily.com">playingdaily.com</a> w moje ręce wpadła kopia <strong>Lego Star Wars II</strong>. Po przeczytaniu kilku recenzji nastawiony do tej gry byłem bardzo pozytywnie i traktowałem ją jako tytuł przeznaczony do młodszego grona odbiorców lub do rodziców z dziećmi. Jak jest naprawdę?</p>
<h3>Lego Star Wars II</h3>
<p>Jak nietrudno się domyślić, cała gra umieszczona została w świecie Gwiezdnych Wojen. Jest ona odwzorowaniem wydarzeń z oryginalnej trylogii wraz z uwzględnieniem wszystkich kluczowych momentów. Jednak, jako że jest to świat Gwiezdnych Wojen przedstawiony za pomocą klocków Lego, całość nie mogła zostać potraktowana poważnie i każdy element posiada swój akcent humorystyczny &#8211; od karykaturalnych postaci zaczynając, na humorystycznych akcentach w przerywnikach kończąc.</p>
<p>Jednak historia sama w sobie ściśle trzyma się wydarzeń pokazanych w filmach, więc nie ma co się spodziewać nagłych, niesamowitych zwrotów akcji, ale tak naprawdę nie ma to znaczenia, bo nie taki był zamysł twórców i trzeba to wziąć pod uwagę. Czy wychodzi to grze na dobre? Zdecydowanie jej nie szkodzi w żaden sposób, więc można to podejście potraktować neutralnie i po prostu zaakceptować.</p>
<h3>Strona wizualna</h3>
<p>Jak już wcześniej wspomniałem, gra osadzona jest w świecie Gwiezdnych Wojen, ale przedstawiona za pomocą klocków lego &#8211; ze wszystkimi plusami i minusami tego podejścia. Jakie są plusy? Całość jest ewidentnie skierowana do młodszych graczy i takie przedstawienie świata sprawdza się tutaj idealnie. Minusy? Można powiedzieć, że modele postaci są bardzo proste i w zasadzie nie posiadają tekstur, ale zaraz zaraz.. to przecież klocki Lego, więc.. ludziki w klockach Lego nie są również proste? Oczywiście, że są, więc ten argument zostaje obalony. Poza tym, Lord Vader jako mały ludek Lego wygląda komicznie i za każdym razem wywołuje u mnie uśmiech.</p>
<p> Otoczenie również jest zbudowane w większości z klocków Lego, ale takie elementy jak skały, ogrodzenia, piasek, góry czy śnieg są zrobione całkiem nieźle. Dodatkowo wszelkie maszyny pomimo budowy &#8220;klockowej&#8221; posiadają charakterystyczne elementy i nie mamy najmniejszych problemów z rozpoznaniem (sądzę nawet, że są one wzorowane na autentycznych modelach dostępnych w sklepach). Oczywiście nie brakuje tutaj takich efektów jak eksplozje, lasery czy też miecze świetlne, a każdy z nich jest dopieszczony do granic możliwości.</p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/legosw2/screen1.jpg" alt="Screenshot 1" /></p>
<h3>Muzyka i dźwięki</h3>
<p>Jako, że nie jestem fanem Gwiezdnych wojen, nie będę próbował porównywać muzyki zawartej w grze do utworów, którymi okraszone były produkcje kinowe, jednak mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że muzyka trzyma klimat i pojawia się wiele charakterystycznych motywów, udało mi się także rozpoznać kilka utworów przewijających się w filmach.</p>
<p>Efekty dźwiękowe również nie zawodzą i pięknie trzymają poziom &#8211; od eksplozji, przez odgłosy wydawane przez rozmaite postaci, po charakterystyczny dla tej serii dźwięk mieczy świetlnych. Skoro wspomniałem już o postaciach, faktycznie &#8211; odgłosy to bardzo trafne określenie, gdyż żadna z postaci nie przemawia swoim głosem (może poza R2D2, C3PO i Chewbaccą), a jedynie słychać jakieś mamrotanie&#8230; ale ale &#8211; to żaden minus, wręcz przeciwnie, jest to rozwiązanie świetnie komponujące się z klimatem całej gry.</p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/legosw2/screen2.jpg" alt="Screenshot 2" /></p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<p>Lego Star Wars II to typowa zręcznościówka z odrobiną strzelania, przestawiania dźwigni i skakania po platformach. Pomysł prosty, sprawdzony, przeniesiony w trzeci wymiar&#8230; i jakże grywalny! Ta gra wciąga po prostu niesamowicie i nie wypuszcza nawet na chwilkę. Dodatkowo na każdym poziomie zbieramy monety różnego koloru, aby wypełnić pasek znajdujący się na górze ekranu. Po zebraniu odpowidniej ilości monet (innej dla każdego poziomu) dostajemy miano Prawdziwego Jedi. Gra dodatkowo zawiera kilka innych ciekawostek dla zbieraczy, ale co do tych elementów &#8211; polecam przekonać się na własnej skórze. Gra posiada dwa tryby rozgrywki &#8211; pierwszy to Story, czyli wcielamy się w role bohaterów Gwiezdnej Sagi i pokonujemy kolejne etapy &#8211; niszczymy gwiazdę śmierci, walczymy z Vaderem itp itd &#8211; ot podążamy ścieżką pierwotnej trylogii Gwiezdnych Wojen. Jest też tryb free play, który pozwala nam zaliczone levele przemierzyć jeszcze raz w poszukiwaniu dodatkowych bonusów, które pominęliśmy. Całość jest przyjemna i w ogóle się nie nudzi, każdy z poziomów zawiera także proste łamigłowki (dźwignie, barykady, przyciski), które dodatkowo urozmaicają rozgrywkę. Byłbym zapomniał &#8211; oczywiście istnieje możliwość gry w dwie osoby na jednej konsoli &#8211; wystarczy wpiąć pada, wcisnąć start i już można grać &#8211; wtedy przejmność z gry wzrasta dwukrotnie.</p>
<h3>Podsumowanie</h3>
<p>Czy w takim razie warto zapoznać się z tym tytułem? A może warto go zakupić? Na oba pytania moja odpowiedź brzmi TAK! Jest to naprawdę świetny tytuł, który dostarcza wielu godzin niesamowitej rozgrywki zarówno dla jednego jak i wielu graczy. ilość bonusów ukrytych w grze sprawia, że mamy ochotę do niej powracać. Jest to jeden z niewielu tytułów tego typu na konsolę XBOX 360, a obecnie można go już kupić za niewielkie pieniądze. Gorąco wszystkim polecam!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/lego-star-wars-ii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Arkadian Warriors &#8211; XBL Arcade</title>
		<link>http://andrzejkala.com/arkadian-warriors-xbl-arcade/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/arkadian-warriors-xbl-arcade/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Jan 2008 22:29:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gaming]]></category>
		<category><![CDATA[Reviews]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/portfolio_wp/?p=35</guid>
		<description><![CDATA[<p>Kilka dni temu postanowiłem zakupić po raz kolejny Microsoft Points w celu pobrania pełnej wersji gry z XBL Arcade po tym jak przez kilka wieczorów wsiąkłem w świat Arkadii. Dawno już nie miałem takiej przyjemności z pogrywania w prostą grę, dlatego postanowiłem poświęcić jej ten wpis.</p>
<p>Jest to prosta, ale zawierająca niezmierzone pokłady miodu gra, delikatnie nawiązująca do konwencji <strong>Diablo</strong>. Tak tak, dokładnie - tego legendarnego już tytułu, w który zapewne większość z nas swojego czasu zagrywała się długo i namiętnie.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kilka dni temu postanowiłem zakupić po raz kolejny Microsoft Points w celu pobrania pełnej wersji gry z XBL Arcade po tym jak przez kilka wieczorów wsiąkłem w świat Arkadii. Dawno już nie miałem takiej przyjemności z pogrywania w prostą grę, dlatego postanowiłem poświęcić jej ten wpis.</p>
<p>Jest to prosta, ale zawierająca niezmierzone pokłady miodu gra, delikatnie nawiązująca do konwencji <strong>Diablo</strong>. Tak tak, dokładnie &#8211; tego legendarnego już tytułu, w który zapewne większość z nas swojego czasu zagrywała się długo i namiętnie.</p>
<p>Arkadian Warriors to typowa gra zręcznościowa z elementami RPG. Mamy tutaj punkty doświadczenia, postać się rozwija, zdobywa nowe umiejętności (bardzo ograniczona pula) oraz ekwipunek (również przedmioty z magicznymi właściwościami). Całość okraszona jest prostą grafiką 3D, lecz mimo to twórcy postarali się i włożyli dużo starania w wygląd postaci jak i całego świata.</p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/arkadian/arkadian1.jpg" alt="screen1" /></p>
<h3>Odrobina historii</h3>
<p>Choć w tej grze fabuła ma mocno marginalne znaczenie (tak samo w zasadzie jak w przypadku Diablo), to jednak warto o niej wspomnieć.</p>
<p>Tak więc mamy Arkadię, która jest naszym wspaniałym miastem, mamy złego potwora Gorgonę, który zagraża wszystkim mieszkańcom, a my zostajemy wyznaczeni do jego pokonania. Dotrzemy do niego wykonując różne zadania &#8211; przynieś, wynieś, pozamiataj. </p>
<h3>Quest&#8217;y</h3>
<p>Żadne z zadań nie jest specjalnie rozbudowane i jak już wspomniałem sprowadza się do zabicia/odnalezienia/uwolnienia. Niemniej jednak są one jedynie pretekstem aby zepchnąć nas do podziemi, gdzie spędzimy tak naprawdę większość&#8230; jakieś 99% czasu gry. Muszę jednak zwrócić uwagę, że zarówno rozmieszczenie i rodzaj potworów za każdym razem są generowane losowo, podobnie jak wspomniane podziemia (ukłon w kierunku Diablo po raz kolejny).</p>
<p>Czy jednak to przeszkadza? W żadnym wypadku. Gra nastawiona jest na akcję, walkę z potworami, a nie łamigłówki. Cały czas coś się dzieje, akcja wciąga nas już po paru minutach  i nie puszcza przez długie godziny.</p>
<h3>Bohaterowie</h3>
<p>Do wyboru (tak tak, znów ukłon w stronę Diablo) mamy wojownika, łucznika i czarodziejkę. Jednak różnice nie są jedynie kosmetyczne i każda z postaci wymaga zupełnie innego podejścia do walki, ale nie ma się co doszukiwać wyrafinowanych technik &#8211; po prostu wojownik jest postacią typowo kontaktową, łucznik postacią do walki na dystans, podobnie jak czarodziejka.</p>
<p>O ekwipunku też nie będę się rozpisywał &#8211; do wyboru mamy kilka rodzajów broni, hełmy, zbroje i tarcze. Niektóre posiadają właściwości magiczne, co może mieć znaczenie w walce z różnymi rodzajami potworów &#8211; zdarzają się odporne na dany rodzaj magii.</p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/arkadian/arkadian2.jpg" alt="screen2" /></p>
<h3>Przeciwnicy</h3>
<p>Skoro już o nich mowa. Wachlarz przeciwników nie jest zbyt bogaty, jednak wystarczający i dość zróżnicowany. Mamy tutaj występujące chyba w każdej grze RPG ( i podobnych gatunkowo) kościotrupy, skorpiony, dzikopodobne stwory, węże i podobne. Każdy występuje w kilku rodzajach.</p>
<h3>Zabawa w gronie</h3>
<p>NIestety jako posiadacz (póki co) konta silver nie jestem w stanie wiele powiedzieć na ten temat, poza tym, że jest tryb kooperacji <img src='http://andrzejkala.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/arkadian/arkadian3.jpg" alt="screen3" /></p>
<h3>Podsumowanie</h3>
<p>Arkadian Warriors w XBL Arcade kosztuje 800 MS Points. Czy to dużo? Jak na prostą grę zręcznościową, dostarczającą mnóstwo przyjemności to niewiele. W przeliczeniu 800MS Points to ok. 30zł, a dostajemy pełnowartościowy produkt do którego chętnie się wraca. Umówmy się &#8211; to prawie jak za darmo.</p>
<p>Tak więc gorąco polecam wszystkim fanom Diablo posiadającym xbox&#8217;a. Nie ma szans abyście się zawiedli na tym tytule.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/arkadian-warriors-xbl-arcade/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Assassin&#8217;s Creed &#8211; czy sprostał oczekiwaniom?</title>
		<link>http://andrzejkala.com/assassins-creed-czy-sprostal-oczekiwaniom/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/assassins-creed-czy-sprostal-oczekiwaniom/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Dec 2007 22:01:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gaming]]></category>
		<category><![CDATA[Reviews]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/portfolio_wp/?p=21</guid>
		<description><![CDATA[<p>Mimo, że Assassin’s Creed nie jest pierwszym tytułem z jakim się starłem od kiedy posiadam xbox’a, jest zdecydowanie warty tego by opisać go na samym początku. Jest to tytuł o którym wiele się mówiło, wiele i często się pisało, a oczekiwania wobec niego były również wyśrubowane. Jednak jak to się ma do rzeczywistości? Czy Assassin’s Creed jest tak dobry jak mówili nam jego twórcy?</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mimo, że Assassin’s Creed nie jest pierwszym tytułem z jakim się starłem od kiedy posiadam xbox’a, jest zdecydowanie warty tego by opisać go na samym początku. Jest to tytuł o którym wiele się mówiło, wiele i często się pisało, a oczekiwania wobec niego były również wyśrubowane. Jednak jak to się ma do rzeczywistości? Czy Assassin’s Creed jest tak dobry jak mówili nam jego twórcy?</p>
<h3>Świat</h3>
<p>Do naszej dyspozycji dostajemy trzy gigantyczne miasta – Damaszek, Jeruzalem i Acre, z których każde tętni własnym życiem. Uliczki wypełnione są ludźmi, którzy przemieszczają się i sprawiają wrażenie jakby byli tam z jakiegoś powodu, a nie tylko zapychali miejsce na planszy. Dodatkowym miastem, które często odwiedzamy jest Masyaf – miasto, w którym znajduje się główna siedziba zabójców. Wszystkie te miasta są połączone ogromnym kawałkiem terenu, zwanym królestwem (Kingdom). Każde z trzech głównych miast podzielone jest na 3 różne dzielnice – bogatą, pośrednią i biedną. Na początku mamy dostęp jedynie do jednej, a do kolejnych uzyskujemy ten dostęp z biegiem czasu. Co ciekawe, nie odczuwamy w żadnym wypadku ograniczenia, że nie możemy wejść na początku do kolejnych dzielnic, wręcz przeciwnie, nie jest nam to w ogóle potrzebne do szczęścia. Po wejściu do miasta od razu można odczuć nad czym pracowali twórcy i co często było powtarzane – swoboda poruszania się. Możemy zwiedzić każdy zakamarek, każdy dach, każdą wnękę w mieście. Co od razu rzuca się w oczy – główny bohater wspinając się robi to niesamowicie płynnie i naturalnie – w żadnym innym tytule do tej pory nie było nam dane tego uświadczyć. Podobna swoboda widoczna jest w przypadku zlecanych misji. Otrzymujemy zestaw zadań do wykonania, ale to jak je wykonamy i w jakiej kolejności – zależy już tylko od nas.</p>
<h3>Fabuła</h3>
<p>Skoro już mowa o zadaniach. Fabuła gry zawiera pewien smaczek, o którym jednak nie będę pisał, aby nie psuć zabawy. Główny nurt jednak dotyczy skarbu templariuszy i faktu, że chcą oni przejąć kontrolę nad wszystkimi miastami. Ciężko niestety coś więcej powiedzieć bez zdradzania szczegółów, więc powiem tylko, że jest to mocno dopracowany i przemyślany w każdym calu element.</p>
<h3>Altair</h3>
<p><img style="float: right; margin-left: 10px;" src="http://andrzejk.info/blog_img/assassins_creed/altair.jpg" alt="Altair" />Tak właśnie nazywa się nasz główny bohater, który należy do zakonu zabójców. Jest on młodym, bardzo doświadczonym zabójcą, który z powodu swojej pychy i arogancji zostaje zdegradowany z powrotem do młodego ucznia… i właśnie w tym momencie wkraczamy my, by pokierować jego losami. Nasz bohater potrafi skakać, wtapiać się w tłum – wtedy staje się niewidoczny dla strażników, wspinać się praktycznie na każdy budynek, a także doskonale walczyć.</p>
<h3>System walki</h3>
<p>Jest to jeden z najlepiej zaprojektowanych systemów walki z jakimi miałem do czynienia. Nacisk położony jest na naukę techniki, wyczucie czasu i odpowiednie reakcje, a nie na nerwowe wciskanie przycisków. To drugie w późniejszej fazie gry za każdym razem kończy się zgonem naszego bohatera. Do naszej dyspozycji dostajemy ukryte ostrze, doskonale sprawdzające się w szybkich i cichych zabójstwach, długi miecz, który pozwoli nam odeprzeć atak grup żołnierzy, krótki miecz gdy zależy nam na wyprowadzeniu szybkich ataków kombinowanych – doskonała broń gdy jesteśmy zmuszeni do walki w trakcie ucieczki, oraz przysłowiowa wisienka na szczycie tortu – czyli noże do rzucania, których przeznaczenia nie muszę chyba wyjaśniać. Znamy już zestaw narzędzi, więc pora na przedstawienie mechanizmów. W starciu bezpośrednim otrzymujemy możliwości blokowania, parowania i wykonywania zabójczych ataków kombinowanych. Całość może nie brzmi zbyt oszałamiająco, niemniej jednak spisuje się lepiej niż doskonale.</p>
<h3>Grafika</h3>
<p><img style="float: left; margin-right: 10px;" src="http://andrzejk.info/blog_img/assassins_creed/motion_blur.jpg" alt="Motion blur" />Można bez wstydu rzec iż jest to jedna z najpiękniejszych gier obecnie dostępnych na Xbox’a 360. Widoki miast gdy po raz pierwszy do nich docieramy zapierają dech w piersiach. Każdy element krajobrazu jest dopieszczony w najmniejszym calu, każdy model postaci jest bardzo szczegółowy i bardzo dobrze animowany. Co ciekawe – gra przez cały czas utrzymuje pełną ilość klatek, żadnych zwolnień, żadnego przycinania się. Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie wykorzystanie efektów filmowych takich jak głębia ostrości, lub „motion blur” – to trzeba po prostu zobaczyć na żywo.</p>
<h3>Dźwięk</h3>
<p>Do dźwięku także nie mogę się przyczepić – delikatna muzyka w tle, bardzo dobrze dobrane głosy do postaci – aktorzy odwalili kawał dobrej roboty podkładając głosy. Da się wyczuć zdenerwowanie, strach, złość – wszystkie uczucia są rewelacyjnie zagrane. Jako ciekawostkę chciałbym odnotować iż nie wszystkie postacie mówią po angielsku, zdarza się także usłyszeć język niemiecki, a nawet angielski z naleciałościami różnych akcentów. Odgłosy walki – są również bardzo dobrze odwzorowane – starcia mieczy, latające strzały, noże. Na uznanie zasługują również wszelkie dźwięki otoczenia – można odróżnić czy biegniemy akurat po piachu czy po kamiennym dachu budynku.</p>
<h3>Gameplay</h3>
<p>Assassin’s Creed przykuł mnie do konsoli na ponad trzy tygodnie. Codziennie z ciężkim sercem odrywałem się od konsoli aby zająć się obowiązkami. Ilość miodu wyciekającego z tego tytułu jest po prostu niesamowita. Swoboda poruszania się, przyjemność płynąca z zabijania kolejnych strażników z ukrycia, skradanie się – to wszystko tworzy taką atmosferę, że nie chce nam się opuszczać świata gry. Dodatkowo na duży plus zaliczyć można sposób w jaki rozwiązano problem niewidzialnych ścian, będący bolączką wielu tytułów. Tutaj ogranicza nas albo woda, albo wysokie mury miasta, albo w ostateczności… coś, czego nie mogę zdradzić, aby nie wygadać się za dużo w kwestii fabuły <img src='http://andrzejkala.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Niemniej jednak eksploracja terenów, wykonywanie wszystkich pobocznych zadań, zbieranie flag, lub tropienie templariuszy potrafią dostarczyć długiej i wciągającej rozrywki na wiele wieczorów.</p>
<h3>Czy ta gra posiada jakieś wady?</h3>
<p>Niestety tak. Na diamencie z czasem pojawiają się rysy, które jednak nie psują ogólnego bardzo dobrego wrażenia. Można zaliczyć do nich powtarzalność zadań – otrzymujemy zlecenie na zabójstwo, udajemy się do miasta, rozmawiamy z szefem biura, przesłuchanie, kradzież mapy/notatki/listu – niepotrzebne skreślić, podsłuchiwanie i tak w kółko. Niestety pod koniec robi się to już męczące, jednak nie zabiera wiele czasu więc można to przełknąć <img src='http://andrzejkala.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Potrafimy także z czasem dostrzec, że te wszystkie postacie w mieście tak naprawdę błąkają się kompletnie bez celu.</p>
<p>Duży minus należy się także twórcom za tryb „blend”. Gdy jest włączony nasz bohater staje się wręcz niewidzialny dla wszystkich wokół. Możemy zabić żołnierza i stać obok ciała w trybie „blend” i nikt nie będzie nas nawet podejrzewał.</p>
<h3>Na koniec</h3>
<p>Pozostaje więc pytanie – czy warto zainwestować w tą grę swoje pieniądze? Zdecydowanie tak. Wad jest tak naprawdę niewiele i w żaden sposób nie psują one ogólnego wrażenia, ani nie przeszkadzają w czerpaniu przyjemności z gry. Jest to jeden z tych tytułów, które można określić jako „musisz zagrać”. Jeśli nie macie możliwości zakupu – poszukajcie znajomego, który może go Wam pożyczyć. Czas spędzony z tym tytułem na pewno nie będzie zmarnowany. Polecam! <img src='http://andrzejkala.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/assassins-creed-czy-sprostal-oczekiwaniom/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
