Archiwum kategorii ‘Uncategorized’

opublikowany: 19/11/2008, w kategoriach: Uncategorized

Red Ring of Death

Przez długi czas miałem nadzieję, że to smutne doświadczenie mnie ominie szerokim łukiem, w końcu konsola nie była kupiona w pierwszym rzucie, a dodatkowo przez pierwsze półtora roku nic się z nią nie działo. Podświadomie jednak byłem prawie pewien, że nadejdzie kiedyś moment, w którym zamruga ona do mnie trzema czerwonymi światełkami oznajmiając koniec swojego żywota. To właśnie stało się ok. miesiąca temu.

Red Ring of Death

To było kompletne zaskoczenie. Do południa czerpałem jeszcze przyjemność grając w “Force Unleashed”, ale gdy przyszła pora na przerwę obiadową wyłączyłem konsolę. Gdy jednak wieczorem w końcu znalazłem chwilę i usiadłem do konsoli… ona oznajmiła mi, że w najbliższym czasie nie uda mi się skorzystać z jej “usług”.

Początkowo nie mogłem uwierzyć w to co widzę, kilkakrotnie włączałem i wyłączałem konsolę – “a może tym razem jednak się odpali”. Próbowałem różnych sposobów – wypinanie kabelków, przepinanie, odpinanie dysku – nic nie pomagało. Wtedy uświadomiłem sobie, że to koniec – pozostaje jedynie przygotowanie konsoli i skorzystanie z naprawy gwarancyjnej.

opublikowany: 16/11/2008, w kategoriach: Uncategorized

The Force Unleashed

Muszę przyznać, że nie jestem specjalnym fanem Gwiezdnych Wojen, ale gdy zobaczyłem zapowiedzi “The Force Unleashed” moje oczy zrobiły się wielkie. To, co na trailerach działo się z mocą, możliwości naszego bohatera, wprawiły mnie w osłupienie. Grałem już w kilka tytułów osadzonych w tym uniwersum, ale nie przekonały mnie tak jak ta pozycja. Tym razem, jest to zupełnie inne podejście do tematu i chyba to czyni tę grę tak dobrą. Ale po kolei.

Historia

Już na samym początku poznajemy początki naszego bohatera, nazywanego Starkiller. Otóż okazuje się, że podczas ataku na planetę Kashyyyk, Lord Vader (w którego się zresztą wcielamy w tym prologu) po pokonaniu Jedi odnajduje w domku małego chłopca wykazującego się niesamowitym potencjałem w kierunku opanowania mocy. Postanawia więc uczynić z niego swojego ucznia, a wszystkich świadków, którzy chłopca widzieli – zabija.

Wszystkie wydarzenia osadzone są między trzecią a czwartą częścią sagi. Nasz bohater początkowo ślepo poddany Vader’owi, z czasem zaczyna zastanawiać się nad swoimi czynami i ich konsekwencjami. Wisienką na torcie są dwa zakończenia i możliwość podjęcia decyzji w finalnej scenie. To tyle, aby nie zdradzić zbyt wiele. Fabuła jest, nie jest wyszukana, nie jest porywająca, ale spełnia swoje zadanie i uzupełnia całkiem nieźle rozgrywkę.

opublikowany: 11/11/2008, w kategoriach: Uncategorized

Renesans gier planszowych

Power grid

Kiedy ok. 2 tygodni temu moja konsola zamrugała do mnie czerwonym okiem (o czym napiszę gdy konsola wróci do mnie z napraw gwarancyjnych), doszedłem do wniosku razem z moją narzeczoną że dawno nie graliśmy w żadną grę planszową, a oboje bardzo lubimy ten “sport”.

Chwilę zastanawialiśmy się jaka to miałaby być gra i doszliśmy do wniosku, że szukamy czegoś pokroju “Catan”, lub “Monopoly” – ekonomiczna/strategiczna gra – dla min. 2 osób, zmuszająca do kombinowania, a nie polegająca jedynie na rzucaniu kostkami i przesuwaniu pionków. Niestety wertowanie ofert na allegro nie przyniosło oczekiwanych rezultatów – połowa tytułów nic nam nie mówiła, a opisy były zachęcające do sprzedaży, a nie wyjaśniające na czym gra faktycznie polega.

Wtedy przypomniałem sobie o sklepie z grami “GRAAL”. Tak więc, będąc na zakupach w Galerii Mokotów, odwiedziliśmy również i ten sklep. Pan z obsługi był bardzo pomocny i po zaproponowaniu kilku tytułów wybraliśmy “Wysokie napięcie” (ang. Power Grid). Zasady gry i cała koncepcja została nam wyłożona przez obsługę bardzo konkretnie, dokładnie i z dużą dawką cierpliwości – co chwilę pojawiały się jakieś pytania. Koniec końców – wyszliśmy ze sklepu z nowiuteńkim pudełkiem zawierającym “Wysokie napięcie”.

opublikowany: 04/11/2008, w kategoriach: Uncategorized

W końcu na swoim

Po długim okresie przygotowań i szukania motywacji wreszcie udało mi się przesiąść na Wordpress’a. Skąd jednak pomysł na tę przesiadkę? Postanowiłem zmienić koncepcję bloga, chciałem aby był czymś więcej niż samym blogiem, ale dodatkowo moim małym skrawkiem sieci. Niestety miejsce, w którym obecnie blog się znajdował, nie do końca pozwalało mi zrealizować tę koncepcję. Stąd pomysł przejścia “na swoje”.

Jogger

Na początku postanowiłem poszukać sobie miejsca na Joggerze. Od początku byłem zaskoczony tym jak dopracowany jest ten system blogowy i jak przyjemne jest jego używanie. Bez dwóch zdań na słowa uznania zasługuje interfejs, który jest bardzo czytelny i przejrzysty. Korzystałem swojego czasu także z innych platform blogowych (takie tam chwilowe romanse) i nie przypominam sobie aby jakaś mogła się z tym równać. Dodatkowo na plus przemawiają ficzery dodawane z biegem czasu – autozapis, podgląd posta. Wszystko to składało się na wspaniałą całość jaką jest jogger. Brakło mi jednak w tym wszystkim dwóch rzeczy:

  • czytelnego systemu szablonów – nie twierdze, że jest skomplikowany, lub źle zaprojektowany, po prostu zupełnie nie przypadł mi do gustu i stworzenie czegoś z sensem było dla mnie problematyczne
  • swobody – tutaj natomiast oczywistym jest, że nie możemy tej swobody otrzymać. Pisząc o swobodzie mam na myśli umieszczanie swoich kawałków kodu, pisania wtyczek itp. – pozostaje jedynie obchodzenie ograniczeń przy pomocy javascriptu, ale jest to męczące.

Nadal uważam, że Jogger to świetna platforma blogowa, tylko po prostu nie dla mnie. Stąd moja decyzja o przesiadce.