<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/rss2full.xsl" type="text/xsl" media="screen"?><?xml-stylesheet href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css" type="text/css" media="screen"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" version="2.0">

<channel>
	<title>Andrzej Kała | Portfolio</title>
	
	<link>http://andrzejkala.com</link>
	<description>Własne przemyślenia na temat internetu, tworzenia serwisów, xhtml, css i programowania w PHP</description>
	<pubDate>Tue, 30 Dec 2008 10:33:02 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.7</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" href="http://feeds.feedburner.com/andrzejkala" type="application/rss+xml" /><item>
		<title>Mirror’s Edge</title>
		<link>http://andrzejkala.com/mirrors-edge/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/mirrors-edge/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Dec 2008 10:33:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Gry]]></category>

		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=218</guid>
		<description><![CDATA[<img class="alignnone size-full wp-image-219" title="mirrors_heading" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/mirrors_heading.jpg" alt="mirrors_heading" width="620" height="220" />

<p>Eelectronic Arts zapowiadało nam rewelacyjny tytuł, wnoszący dużo świeżości. Gra miała być zupełnie inna niż wszystko co do tej pory widzieliśmy. Przed nami została roztoczona wizja wspaniałej wolności, biegania po dachach budynków, skakania - kwintesencja Parkour. Pierwsze zapowiedzi i pierwsze filmy z rozgrywki podtrzymywały te stwierdzenia, gra zapowiadała się rewelacyjnie, świeżo - inaczej niż wszystko co do tej pory widzieliśmy.</p>

<p>Następnie pojawiło się demo, które po opanowaniu początkowo trudnego systemu sterowania, faktycznie dawało poczucie tej wolności, szybkości, pewnej swobody. Wszystko szło w dobrym kierunku, jednak po ukazaniu się pełnego tytułu, skończeniu drugiego rozdziału gra pokazała mi swoje niezbyt ciekawe oblicze. Pewnie jako jedna z niewielu osób muszę stwierdzić, że Mirror's Edge jest średni... i to bardzo średni. Bardzo szkoda, bo byłem pewien, że szykuje się coś świetnego.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-full wp-image-226" title="mirror2" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/mirror2.jpg" alt="mirror2" width="620" height="220" /></p>
<p>Eelectronic Arts zapowiadało nam rewelacyjny tytuł, wnoszący dużo świeżości. Gra miała być zupełnie inna niż wszystko co do tej pory widzieliśmy. Przed nami została roztoczona wizja wspaniałej wolności, biegania po dachach budynków, skakania - kwintesencja <strong>Le Parkour</strong>. Pierwsze zapowiedzi i pierwsze filmy z rozgrywki podtrzymywały te stwierdzenia, gra zapowiadała się rewelacyjnie, świeżo - inaczej niż wszystko co do tej pory widzieliśmy.</p>
<p>Następnie pojawiło się demo, które po opanowaniu początkowo trudnego systemu sterowania, faktycznie dawało poczucie tej wolności, szybkości, pewnej swobody. Wszystko szło w dobrym kierunku, jednak po ukazaniu się pełnego tytułu, skończeniu drugiego rozdziału gra pokazała mi swoje niezbyt ciekawe oblicze. Pewnie jako jedna z niewielu osób muszę stwierdzić, że Mirror&#8217;s Edge jest średni&#8230; i to bardzo średni. Bardzo szkoda, bo byłem pewien, że szykuje się coś świetnego.</p>
<h3>Fabuła</h3>
<div id="attachment_224" class="wp-caption alignleft" style="width: 160px"><a rel="lytebox" href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/faith.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-224" title="faith" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/faith-150x150.jpg" alt="Faith" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Faith</p></div>
<p>Wydawała się mocnym punktem - wcielamy się w postać Faith (runnera), której zadaniem jest dostarczanie wiadomości drogą &#8220;nieoficjalną&#8221;. Wszechobecny monitoring sprawił, że pojawiło się zapotrzebowanie na kurierów, potrafiących dostarczać przesyłki poza zasięgiem wzroku. Pewnego dnia jednak, dochodzi do zabójstwa, w które zostaje wrobiona siostra Faith - Kate&#8230; i w zasadzie to tyle. Dalszego ciągu możecie się domyślić, tym bardziej że w mieście jest &#8220;moda&#8221; na polowanie na wspomnianych kurierów, którzy są &#8220;wyjęci spod prawa&#8221;. Fabuła jest niestety bardzo słaba dodatkowo prezentowana jest w postaci przerwyników między kolejnymi rozdziałami. Każdy z nich jest krótkim filmem animowanym, wyglądającym jak niskobudżetowa animacja Flash. Dodatkowym minusem jest fakt, że te przeskoki między grafiką a filmikami totalnie odrywały mnie od postaci Faith. Chyba nigdy wcześniej nie doświadczyłem tego problemu.</p>
<h3>Miasto</h3>
<div id="attachment_222" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a rel="lytebox" href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/mirror1.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-222" title="mirror1" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/mirror1-150x150.jpg" alt="Widok miasta" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Widok miasta</p></div>
<p>Jak już wspomniałem, cała akcja rozgrywa się w wielkiej metropolii w której, sądząc po tym co widzimy, mieszka mnóstwo ludzi. Niestety tutaj pojawiło się u mnie kolejne rozczarowanie. Owszem, przez większość czasu biegamy po dachach budynków, ale są jednak miejsca, gdzie poruszamy się na poziomie ulicy, lub wewnątrz budynków i niestety od razu rzuciło mi się w oczy, że kompletnie nikogo nie spotykamy. Ulice wydają się opustoszałe. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego biegnąc przez ogromny biurowiec, w środku dnia, nie licząc goniącej mnie ochrony, nie spotykam nikogo więcej. Gdy stałem na krawędzi budynku, liczba pojazdów lub postaci, które poruszały się po ulicy również jest bardzo niska. Byłbym w stanie przymknąć na to oko, gdyby całe otoczenie posiadało powalającą oprawę graficzną, która tak pochłania moc konsoli, że wszelkie dodatkowe elementy musiały być ukryte, ale tak niestety nie jest.</p>
<h3>Strona wizualna</h3>
<p>Tutaj niestety pojawiają się bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo mi się spodobała paleta barw, całe miasto wydaje się takie czyste, świeże, cieszy oczy. Każda z lokacji jest ciekawie zaprojektowana i urozmaicona. Niestety jakość wykonania to już zupełnie inna sprawa. Grafika sprawia wrażenie niedokończonej, tekstury mimo, że ładne, nie powalają. Postacie z odległości wydają się ciekawe, ale gdy podejdziemy bliżej czar pryska. Cień naszej postaci to po pros</p>
<p>tu fatalny zlepek czarno-szaro-burych pikseli. Gdy porównamy jakość wykonania choćby z <a title="Left 4 Dead" href="http://andrzejkala.com/left-4-dead/" target="_self">Left 4 Dead</a> (nie chcę nawet wspominać o GoW2, albo Halo 3), to <strong>Mirror&#8217;s Edge</strong> nadal wypada bardzo bardzo przeciętnie.</p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<p>Gra opiera się o <a title="Definicja" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Parkour" target="_self"><strong>Le Parkour</strong></a>, a co za tym idzie - bardzo duży nacisk jest położony na utrzymanie rytmu, łączenie ze sobą skoków, ślizgów w długie serie. Kiedy to opanujemy, gra dostarcza mnóstwo radości i satysfakcji, staje się płynna, szybka, swobodna - właśnie taka jaka być powinna. Kiedy jednak pojawiają się pewne przeszkody i ta płynność zostaje przerwana, pojawia się pewien element chaosu, szczególnie gdy za naszymi plecami znajduje się grupa goniących nas policjantów/ochroniarzy. Zaczynamy wtedy nerwowo szukać ścieżki, po której powinniśmy się poruszać, skoki nie wychodzą już tak poprawnie, a cała gra traci płynność.</p>
<p>Nasza bohaterka nie jest jednak bezbronna - otrzymujemy możliwość walki. Dostępne są kopnięcia, uderzenia pięściami, a nawet możliwość rozbrojenia przeciwnika i przechwycenia jego broni. Dodatkową pomocą przy rozbrajaniu jest możliwość spowolnienia akcji tak aby lepiej utrafić moment, w którym tego rozbrojenia możemy dokonać (możliwe jest to tylko gdy broń przeciwnika świeci na czerwono).</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-219" title="mirrors_heading" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/mirrors_heading.jpg" alt="mirrors_heading" width="620" height="220" /></p>
<p>Brzmi nieźle, ale w rzeczywistości jest nieciekawie. Gra opiera się na bieganiu, unikaniu konfrontacji, więc ten system walki delikatnie mówiąc jest nieporęczny. Praktycznie nie mamy szans w starciu z więcej niż jednym przeciwnikiem. Udało mi się też znaleźć pewien denerwujący błąd - nie da się uderzyć przeciwnika, który stoi do nas plecami, co więcej - nie da się go wtedy też rozbroić - możliwe jest to tylko i wyłącznie, kiedy przeciwnik atakuje nas wręcz. Ewidentnie widać, że system jest niedopracowany, albo ktoś po prostu go solidnie nie przetestował.</p>
<p>Osobnym tematem jest używanie broni, które jest tragiczne. Faith potrafi strzelać, może podnieść broń upuszczoną przez każdego przeciwnika, ale mechanizm strzelania i celowania po prostu woła o pomstę do nieba. Jest niewygodny, nieprecyzyjny, jak dla mnie - lepiej jakby po prostu tej możliwości nie było. Całą grę przeszedłem bez zabijania jakiegokolwiek przeciwnika ( i bardzo dobrze ), ale później rozegrałem jeszcze kilka etapów z pełnym użyciem broni.</p>
<h3>Rozczarowanie</h3>
<p>Niestety niewielkie plusy, które starałem się zauważać przez całą rozgrywkę, nie były w stanie wynagrodzić mi minusów. Sterowanie było miejscami zbyt skomplikowane, a im dalej, tym trudniej było mi odnaleźć ścieżkę, którą powinienem się poruszać (tak, bywały momenty, że gubiłem się na tych mimo wszystko nieskomplikowanych poziomach). Wszelkie konfrontacje w większości przypadków kończyły się wielokrotnym powtarzaniem danej sekwencji, co owocowało frustracją i przerwami. Długość rozgrywki również jest mocno na minus - w zasadzie gra jest do skończenia w jeden wieczór (max. dwa, jeśli braknie nam zacięcia). Okropny system walki i średniej jakości grafika dobijają całość. Gwoździem natomiast było zakończenie - dla mnie największe rozczarowanie jakie przeżyłem na Xboxie. Są dodatkowe tryby czasowe, ale pomimo wszelkich starań i pewnej dawki współzawodnictwa, nie są w stanie uratować tego tytułu.</p>
<p class="rating">ocena:<br />5/10</p>
<p><strong>Podsumowując, Mirror&#8217;s Edge to ciekawy pomysł, posiadający duży potencjał, który jednak ktoś potraktował w pewnym momencie bardzo powierzchownie. Może po prostu brakło czasu? Może za szybko? A może po prostu zbyt duże nadzieje spowodowały to rozczarowanie? Mimo wszystko mam nadzieję, że powstanie druga część. Materiał w zasadzie jest, fabułę można rozwinąć, szczegóły dopracować i będzie świetna gra. Szkoda, że tym razem nie wyszło.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/mirrors-edge/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Dead Space</title>
		<link>http://andrzejkala.com/dead-space/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/dead-space/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Dec 2008 09:43:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Gry]]></category>

		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=201</guid>
		<description><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-202" title="Dead Space" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/deadspace_heading.jpg" alt="Dead Space" width="620" height="170" /></p>
<p>Listopadowo-grudniowy wysyp fantastycznych tytułów zmusił mnie do odłożenia tej pozycji na później. Byłem pewien, że to rewelacyjna gra, jednak na początek chciałem zaliczyć krótsze gry akcji, które można stopniowo zaliczać poziom po poziomie. Pojawiła się jednak promocja w sklepie Ultima.pl, więc postanowiłem skorzystać z okazji i zaopatrzyć się w <strong>Dead Space</strong> (no i <strong>Mirror's Edge</strong> przy okazji).</p>
<p>Miałem bardzo wysokie oczekiwania w stosunku do tego tytułu, głównie ze względu na noty i recenzje z jakimi się spotkałem. Zapowiadał się fantastyczny horror sci-fi (a w zasadzie survival horror), gdzie sami będziemy biegać po gigantycznym statku kosmicznym pełnym stworów - ciężko jest mi określić cokolwiek, co wprowadzałoby mnie w równie mocny stan niepokoju. </p>
<p>No więc mamy oczekiwanie czegoś wielkiego, tytuł który ma nadzieje spełnić te oczekiwania jednocześnie obiecujący przygodę, której dawno nie było nam dane uświadczyć, a jak jest w rzeczywistości? Ojj... jest genialnie.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-202" title="Dead Space" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/deadspace_heading.jpg" alt="Dead Space" width="620" height="170" /></p>
<p>Listopadowo-grudniowy wysyp fantastycznych tytułów zmusił mnie do odłożenia tej pozycji na później. Byłem pewien, że to rewelacyjna gra, jednak na początek chciałem zaliczyć krótsze gry akcji, które można stopniowo zaliczać poziom po poziomie. Pojawiła się jednak promocja w sklepie Ultima.pl, więc postanowiłem skorzystać z okazji i zaopatrzyć się w <strong>Dead Space</strong> (no i <strong>Mirror&#8217;s Edge</strong> przy okazji).</p>
<p>Miałem bardzo wysokie oczekiwania w stosunku do tego tytułu, głównie ze względu na noty i recenzje z jakimi się spotkałem. Zapowiadał się fantastyczny horror sci-fi (a w zasadzie survival horror), gdzie sami będziemy biegać po gigantycznym statku kosmicznym pełnym stworów - ciężko jest mi określić cokolwiek, co wprowadzałoby mnie w równie mocny stan niepokoju.</p>
<p>No więc mamy oczekiwanie czegoś wielkiego, tytuł który ma nadzieje spełnić te oczekiwania jednocześnie obiecujący przygodę, której dawno nie było nam dane uświadczyć, a jak jest w rzeczywistości? Ojj&#8230; jest genialnie.</p>
<h3>Planetcracker USG Ishimura</h3>
<p>Historia zaczyna się normalnie - statek, którego zadaniem była eksploatacja planet z zasobów mineralnych (tzw. planetcracker) Ishimura nagle przestaje się komunikować. Podejrzenie pada na uszkodzony moduł komunikacji, więc wysłany zostaje statek z naszym bohaterem - inżynierem, który ma zająć się naprawą uszkodzeń. Fabuła rozwija się powoli, odkrywając kolejne tajemnice statku stopniowo, a serio - jest ich mnóstwo.</p>
<p>Najgorsze chyba w tym wszystkim jest to, że nie mogę nic więcej zdradzić w tym temacie, poza faktem, że będzie dużo dziwnych stworów - nie chcę spoilerować. Mimo wszystko historia jest wciągająca, akcja cały czas trzyma w napięciu a w międzyczasie jesteśmy świadkami wielu nieoczekiwanych zwrotów i zaskoczeń. Zdecydowanie jedna z lepszych historii jakie można spotkać w tego typu grach akcji.</p>
<p>Jako ciekawostkę muszę dodać, że przed zagraniem warto obejrzeć pełnometrażowy film animowany &#8220;<strong>Dead Space: Downfall&#8221;</strong>. Co prawda zdradza on nieco tajemnic jakie skrywa Ishimura, ale jest doskonałym wprowadzeniem w temat i urywa się dokładnie w momencie, w którym rozpoczyna się rozgrywka.</p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<p><strong></strong></p>
<div id="attachment_212" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><strong><strong><a rel="lytebox" href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/ds_screen1.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-212" title="ds_screen1" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/ds_screen1-150x150.jpg" alt="Mroczne korytarze" width="150" height="150" /></a></strong></strong><p class="wp-caption-text">Mroczne korytarze</p></div>
<p><strong>Dead Space</strong> najbliżej chyba jest do gier w stylu <strong>Resident Evil</strong> - survival horror w najlepszym wydaniu. Gra nie jest przesadnie dynamiczna, zachowuje raczej spokojne tempo, koncentrując się bardziej na precyzyjnych strzałach niż na szybkiej strzelaninie - oczywiście nie bez powodu. Zabicie przeciwników w <strong>Dead Space</strong> okazuje się nielada wyzwaniem. Najszybciej można zabić stwora pozbawiając go kolejnych kończyn, tak więc znane z innych tytułów, bardzo popularne head shoty, na niewiele się tutaj zdają - w końcu przeciwnik nadal ma nogi, a więc może na nas biec, a ręce (jeśli tak można nazwać to coś) nadal mogą nam wyrządzić krzywdę. Dzięki tej mechanice, gra nabiera pewnej głębi - z czasem zamiast ładować jak najwięcej pocisków w danego przeciwnika, zaczynamy szukać jakiejś efektywnej taktyki, co jest bardzo ciekawym rozwiązaniem, dodatkowo potęgowanym przez chroniczny brak amunicji (chyba, że gramy na najłatwiejszym poziomie trudności).</p>
<p>Skoro już jestem przy przeciwnikach, to muszę przyznać, że gama jest&#8230; conajmniej skromna. Nie liczyłem dokładnie, ale obstawiam, że spotykamy max 10 typów stworów (niektóre różnią się nawet jedynie kolorami i wytrzymałością) co może nieco rozczarowywać. Na szczęście jednak kolejne &#8220;gatunki&#8221; są nam ukazywane z czasem, więc ta powtarzalność jest zauważalna dopiero w okolicach 8 poziomu. Trochę szkoda, że twórcy nie pokusili się o wprowadzenie kilku dodatkowych rodzajów, ale z drugiej strony wszyscy przeciwnicy występujący w grze są bardzo dobrze przemyślani i dopracowani - zarówno wizualnie jak i koncepcyjnie, przez co idealnie pasują do klimatu rozgrywki.</p>
<p>Kolejnym punktem, o którym chciałbym napisać jest dostępny arsenał, na który składa się z 7 sztuk: <strong>Plasma Cutter, Pulse Rifle, Flamethrower, Ripper, Line Gun, Contact Beam, Force Gun </strong>. Znów szału nie ma, ale ma to wręcz marginalne znaczenie. Prawdę powiedziawszy całą grę można bez problemów ukończyć posługując się jedynie podstawową bronią (<strong>Plasma Cutter</strong>). Aby było nieco wygodniej i łatwiej, każdą z broni możemy ulepszać. O tym systemie jednak napiszę nieco później. Dodatkowo nasz bohater potrafi również walczyć wręcz - sprowadza się to w zasadzie do jednego ataku mającego na celu odepchnięcie przeciwników oraz możliwości nadepnięcia przeciwnika powalonego na ziemię.</p>
<p>Takie są suche fakty, a jak sprawdza się to w samej grze? Rewelacyjnie. Nie każda broń jest równie efektywna na każdego z przeciwników. Każda z nich wymaga innej taktyki i bardzo często od doboru broni zależy czy przetrwamy kolejne starcie. Wspomniana wcześniej podstawowa broń, czyli <strong>Plasma Cutter</strong> jest najbardziej uniwersalna - szybkie przeładowania, sprawdza się zarówno w walce z bliska jak i z odległości. Dla przykładu <strong>Ripper</strong> jest rewelacyjny na pewną odległość - konkretnie na odległość na jakiej znajduje się wirujące ostrze - gdy przeciwnik podejdzie bliżej bron robi się bezużyteczna. Wiele razy podczas walki zdarzało mi się szybko zmieniać broń, gdyż początkowo wybrana nie sprawdziła się w danym starciu.</p>
<p>Wspomniałem wcześniej o możliwości ulepszania naszego ekwipunku. W trakcie rozgrywki znajdujemy, bądź kupujemy tzw. <strong>Power Nodes</strong>, które pozwalają na ulepszanie możliwości naszego skafandra, ekwipunku bądź broni - w zależności od naszych upodobań. Przypomina to punkty umiejętności, które możemy rozdysponować między różne drzewka umiejętności. Ulepszeń możemy dokonywać gdy znajdziemy tzw. ławki (<strong>bench</strong>), co nie jest trudnym zadaniem, gdyż na każdym poziomie znajduje się minimum 1 takie miejsce. Dodatkowo sam kombinezon posiada aż 5 wersji, a każda z nich oprócz zwiększonych właściwości ochronnych, dodatkowo zwiększa pojemność naszego inwentarza.</p>
<h3>Wygląd</h3>
<div id="attachment_213" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a rel="lytebox" href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/ds_screen2.jpg"><img class="size-thumbnail wp-image-213" title="ds_screen2" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/12/ds_screen2-150x150.jpg" alt="Mocny zastrzyk adrenaliny" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Mocny zastrzyk adrenaliny</p></div>
<p>Wizualnie gra jest wykonana po prostu rewelacyjnie, korytarze oddają rewelacyjnie klimat opuszczonego statku, każda ściana, każde pomieszczenie jest dopracowane. Można przyczepić się do powtarzalności niektórych elementów otoczenia, ale przecież to wielki blaszany statek kosmiczny, więc z natury ściany będą do siebie podobne. Duże słowa uznania należą się również za wizualizacje przeciwników - to co nas atakuje, jest po prostu przerażające. Już na pierwszy rzut oka widać, że są to zniekształcone ludzkie ciała. Całość tworzy bardzo ciężką atmosferę i pozwala nieżle wczuć się w klimat panujący na statku. Początkowo miałem jednak obawy w kwestii intefejsu, który jest wyświetlany jako hologramy gdy używamy inwentarza, mapy itp. Obawy te jednak okazały się niepotrzebne, gdyż rozwiązanie to sprawdza się idealnie a dodatkowo pozwala nam na głębsze zanurzenie w świecie <strong>Dead Space</strong>.</p>
<h3>Rewelacja</h3>
<p>Tak jednym słowem można określić ten tytuł. Udało mi się go ukończyć w ok. 5 dni (wyszło niecałe 8 godzin samej gry), co jest idealnie odmierzonym czasem tej rozgrywki. Fabuła wciąga już od samego początku, a akcja cały czas trzyma nas w napięciu. Zadania stawiane przed nami są urozmaicone i rozłożone po całym statku. Przeciwnicy nie są może najbystrzejsi, ale to wynika z ich natury, potrafią jednak dobrze wykorzystywać swoje umiejętności.</p>
<p class="rating">ocena:<br />
9/10</p>
<p>Jeśli nie boisz się obcowania z dobrym horrorem sci-fi, a dodatkowo lubisz dobre strzelaniny okraszone dobrze przemyślaną fabułą - <strong>chwytaj Dead Space bez namysłu</strong>. Jeśli martwisz się, że gra będzie zbyt straszna i nie dasz rady&#8230; prawdopodobnie masz rację. Niemniej jednak nawet wtedy <strong>sięgaj po ten tytuł. Nie jest to może gra roku, ale zdecydowanie można ją określić jako pozycje obowiązkową. Gwarantuję, że nie będziesz żałować pieniędzy przeznaczonych na zakup.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/dead-space/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Left 4 Dead</title>
		<link>http://andrzejkala.com/left-4-dead/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/left-4-dead/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Nov 2008 17:35:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Gry]]></category>

		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=189</guid>
		<description><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-191" title="Left4Dead" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/l4d_heading.jpg" alt="" /></p>

<p><strong>Left 4 Dead</strong> jest jednym z tytułów, które ciężko było mi jakoś sklasyfikować. Początkowo bardzo chciałem go kupić - w końcu zapowiadała się niezła rozgrywka, z masakrowaniem zombie w roli głównej a wisienką na torcie miał być konieczność ścisłej współpracy wszystkich graczy. </p>

<p>Jednak po pewnym czasie pojawiły się pewne wątpliwości - grafika nie była zachwycająca, gra wydawała mi się bardzo uproszczona, w zasadzie fabuły miało nie być... to wszystko w obliczu tylu świetnych tytułów sprawiało, że <strong>Left 4 Dea</strong><strong>d</strong> wyglądało mocno przeciętnie. Kolejnym punktem było wypuszczenie przez Valve wersji demo na XBox Live Marketplace. Nie zwlekając postanowiłem ściągnąć demo i przekonać się samemu jak w rezultacie wygląda ten tytuł, w końcu po to są dema. Niestety po raz kolejny się zawiodłem (zapewne w dużej mierze dzięki rozgrywce z postaciami kierowanymi przez sztuczną inteligencję), a co za tym idzie - przesunąłem <strong>Left 4 Dead</strong> na listę gier "do sprawdzenia kiedyśtam".</p>

<p>Kiedy jednak znajomi zaczęli się ekscytować jaka to rozgrywka w trybie kooperacji jest fantastyczna i jak komunikacja głosowa dodaje uroku całości, postanowiłem zainwestować i zakupiłem <strong>Left 4 Dead</strong> kierując się jednocześnie argumentem, że "zawsze przecież mogę wymienić na Call of Duty 5 albo Mirror's Edge".</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-191" title="Left4Dead" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/l4d_heading.jpg" alt="" /></p>
<p><strong>Left 4 Dead</strong> jest jednym z tytułów, które ciężko było mi jakoś sklasyfikować. Początkowo bardzo chciałem go kupić - w końcu zapowiadała się niezła rozgrywka, z masakrowaniem zombie w roli głównej a wisienką na torcie miał być konieczność ścisłej współpracy wszystkich graczy. </p>
<p>Jednak po pewnym czasie pojawiły się pewne wątpliwości - grafika nie była zachwycająca, gra wydawała mi się bardzo uproszczona, w zasadzie fabuły miało nie być&#8230; to wszystko w obliczu tylu świetnych tytułów sprawiało, że <strong>Left 4 Dea</strong><strong>d</strong> wyglądało mocno przeciętnie. Kolejnym punktem było wypuszczenie przez Valve wersji demo na XBox Live Marketplace. Nie zwlekając postanowiłem ściągnąć demo i przekonać się samemu jak w rezultacie wygląda ten tytuł, w końcu po to są dema. Niestety po raz kolejny się zawiodłem (zapewne w dużej mierze dzięki rozgrywce z postaciami kierowanymi przez sztuczną inteligencję), a co za tym idzie - przesunąłem <strong>Left 4 Dead</strong> na listę gier &#8220;do sprawdzenia kiedyśtam&#8221;.</p>
<p>Kiedy jednak znajomi zaczęli się ekscytować jaka to rozgrywka w trybie kooperacji jest fantastyczna i jak komunikacja głosowa dodaje uroku całości, postanowiłem zainwestować i zakupiłem <strong>Left 4 Dead</strong> kierując się jednocześnie argumentem, że &#8220;zawsze przecież mogę wymienić na Call of Duty 5 albo Mirror&#8217;s Edge&#8221;.</p>
<h3>Zombie Apocalypse</h3>
<p>Tak na prawdę to nie wiemy co się stało, skąd się wzieły chodzące trupy, ani dlaczego nasi bohaterowie znaleźli się w tym miejscu. W zasadzie można śmiało powiedzieć, że fabuły nie ma. Po prostu nasi bohaterowie w zależności od wybranej kampanii pojawiają się w punkcie startowym (np. na dachu budynku) i przedzierają się do punktu końcowego, gdzie czeka na nich jakaś możliwość ewakuacji - np. helikopter.</p>
<p>Jednak fabuła, jak szybko się orientujemy, nie ma najmniejszego znaczenia i prawde powiedziawszy  - w ogóle nie jest potrzebna. Razem z max. 3 przyjaciół zostajemy rzuceni w wir apokalipsy i naszym jedynym celem jest przeżyć i dotrzeć do punktu ewakuacji. Proste? Wręcz przeciwnie, ale o tym za chwilę.</p>
<h3>Bohaterowie</h3>
<p>Przed rozpoczęciem rozgrywki możemy wybrać jedną z czterech postaci: czarnoskórego gościa w białej koszuli o imieniu <strong>Louis</strong>, który pracował do tej pory jako analityk, <strong>Francisa</strong> - prawdopodobnie bikera (ciężko powiedzieć), który ma bardzo rozdmuchane ego i ogólnie uchodzi za &#8220;kozaka&#8221;, studentkę pierwszego roku - <strong>Zoey</strong> oraz podstarzałego weterana wojny w Vietnamie - <strong>Billa</strong>. Niestety poza wyglądem nie różnią się praktycznie niczym. Z jednej strony to dobrze, bo odpadają kłótnie kto kim gra - każdy ma takie same możliwości, z drugiej trochę szkoda.</p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<div id="attachment_195" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a rel="lytebox" href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/scrn.jpg"><img class="size-medium wp-image-195" title="Zombie" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/scrn-300x187.jpg" alt="" width="300" height="187" /></a><p class="wp-caption-text">Boomer atakuje</p></div>
<p>Jak już wspomniałem rozgrywka dzieli się na 4 scenariusze, z czego każdy z nich zawiera 5 etapów. Każdy z etapów zaczyna się i kończy w tzw. &#8220;Safe room&#8221;, gdzie znajdziemy apteczki, broń i amunicję. Po drodze również trafimy na różne miejsca, gdzie będziemy mogli uzupełnić zapas amunicji, czy zmienić broń jeśli okaże się, że aktualna nie do końca nam pasuje. </p>
<p>Życie możemy sobie regenerować za pomocą apteczek znajdujących się we wspomnianych wcześniej pokojach, oraz w trakcie pokonywania etapów - gwarantują one zregenerowanie do 80% energii życiowej naszego bohatera. Drugim sposobem są środki przeciwbólowe (Painkillers), które regenerują jednak tylko 50% energii życiowej, a dodatkowo z czasem poziom życia spada to stanu początkowego.</p>
<p>Warto wspomnieć także o dostępnych środkach &#8220;przymusu&#8221;. Do wyboru mamy karabin maszynowy, coś na kształt UZI, shotgun (dwie wariacje) oraz karabin myśliwski (swobodnie można go skojarzyć z karabinem snajperskim). Oprócz tego jeszcze dochodzą koktajle molotova, oraz &#8220;pipe bombs&#8221; (nie chciałem kaleczyć tej wspaniałej nazwy), które są o tyle ciekawe, że po rzuceniu ich w tłum zombie, wszystki zaczynają atakować te bomby całkowicie ignorując naszą obecność, co niejednokrotnie ratowało mi skórę.</p>
<p>Nie można powiedzieć, że ekwipunek jest wybitnie rozbudowany jednak ani przez chwilę nie brakowało mi żadnych dodatkowych bajerów. To co jest sprawuje się idealnie i w zasadzie wystarcza.</p>
<p>Na końcu każdego scenariusza naszym zadaniem jest wezwanie pomocy, a następnie przetrwanie do momentu jej dotarcia - to właśnie wtedy gra rozwija skrzydła. Atmosfera robi się bardzo gęsta a ilość rzucanych w naszym kierunku Zombie potrafi przekraczać wszelkie normy.</p>
<h3>Zombie</h3>
<p>Skoro już jesteśmy przy temacie przeciwników, to trzeba powiedzieć, że twórcy <strong>Left 4 Dead </strong>wzorowali się na takich filmach jak <strong>28 Dni później</strong> i podobne, gdzie zombie nie są powolnymi, tempymi kukiełkami, a rządnymi krwi, błyskawicznie poruszającymi się drapieżcami. W każdej z lokacji znajdują się elementy, które mogą zalarmować całą grupę zombie - np. alarm samochodowy, czy światło, a wtedy - pozostaje jedynie mocniej chwycić pada i wykazać się refleksem.</p>
<p>Oprócz typowego mięsa armatniego, co jakiś czas możemy spotkać specjalnych przeciwników: <strong>Boomer, Huner, Smoker, Tank, Witch</strong>. Każdy z nich obdarzony jest indywidualną umiejętnością - np. <strong>Boomer</strong> może opluć naszą grupę, co automatycznie na tych graczy ściąga całą chmarę zombie. <strong>Smoker</strong> natomiast atakuje zawsze z odległości i zaskoczenia - potrafi przy pomocy języka odciągnąć jednego z graczy w ciemny kąt i tam udusić.</p>
<p>A teraz ciekawostka - <strong>MY TEŻ MOŻEMY GRAĆ JAKO ZOMBIE! </strong>Jest tryb gry dla ośmiu osób  - versus, gdzie 4 osoby wcielają się w rolę ocalałych, a pozostałe 4 osoby w rolę specjalnych zombie, o których wspomniałem wcześniej. Muszę przyznać, że tak skonstruowana rozgrywka po prostu dostarcza niesamowitą dawkę adrenaliny.</p>
<h3>Na koniec</h3>
<p class="rating">ocena:<br />
7,5/10</p>
<p><strong>Left 4 Dead</strong> jest grą, którą ciężko jednoznacznie ocenić. Z jednej strony mamy niesamowitą, dynamiczną rozgrywkę dostarczającą mnóstwo przyjemności. Jednak ta rozgrywka jest zdecydowanie zbyt krótka, cztery scenariusze można skończyć w jeden wieczór. Dodatkową koniecznością jest jednak posiadanie połączenia z Xbox Live (owszem, można grać z botami, ale rozgrywka nie jest aż tak interesująca wtedy). Pozostaje jedynie żyć z nadzieją, że Valve niedługo wypuści dodatkowe scenariusze (co przy braku fabuły nie powinno być specjalnie trudne), bądź inne dodatki, które wydłużą żywotność tego produktu.</p>
<p><strong>Jeśli posiadasz połączenie z Xbox Live i abonament Gold - kupuj w ciemno</strong>. Jest to gra, która dostarczy Ci wielu godzin dobrej rozgrywki. W przeciwnym wypadku polecam się jednak zainteresować <strong>Gears of War 2.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/left-4-dead/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Braid</title>
		<link>http://andrzejkala.com/braid/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/braid/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 Nov 2008 09:02:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Gry]]></category>

		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=180</guid>
		<description><![CDATA[<img class="aligncenter size-full wp-image-181" title="Braid" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/braid_heading.jpg" alt="" />

Jakiś czas temu wokół jednego tytułu z XBox Live Arcade zrobił się niesamowity szum. Jak później się zorientowałem chodziło o zręcznościówkę (a w zasadzie platformówkę) o niewiele mówiącym tytule <strong>Braid</strong>. Wszyscy dookoła zachwycali się wykonaniem, poziomem skomplikowania i rozrywką jaką dostarczał ten tytuł. Jako, że lubię ciekawe tytuły, postanowiłem zainteresować się również tą pozycją.
<h3>Historia</h3>
Historia "Brad" opowiada o losach mężczyzny o imieniu Tim i poszukiwaniach księżniczki. Nie wiemy jednak co łączy go z księżniczką - mowa jest jedynie o błędzie, który Tim popełnił i którego konsekwencje ma nadzieję załągodzić lub całkowicie zniwelować. Podczas podróży przez 6 światów znajdujących się w grze, dowiadujemy się kolejnych rzeczy na temat naszego bohatera i całej przygody. 

Mnie osobiście bardzo szybko przyszło pewne skojarzenie z "Mario", gdzie również musimy uwolnić księżniczkę. Co ciekawe - jak później napiszę - wcale nie jest to jedyne podobieństwo.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-181" title="Braid" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/braid_heading.jpg" alt="" /></p>
<p>Jakiś czas temu wokół jednego tytułu z XBox Live Arcade zrobił się niesamowity szum. Jak później się zorientowałem chodziło o zręcznościówkę (a w zasadzie platformówkę) o niewiele mówiącym tytule <strong>Braid</strong>. Wszyscy dookoła zachwycali się wykonaniem, poziomem skomplikowania i rozrywką jaką dostarczał ten tytuł. Jako, że lubię ciekawe tytuły, postanowiłem zainteresować się również tą pozycją.</p>
<h3>Historia</h3>
<p>Historia &#8220;Brad&#8221; opowiada o losach mężczyzny o imieniu Tim i poszukiwaniach księżniczki. Nie wiemy jednak co łączy go z księżniczką - mowa jest jedynie o błędzie, który Tim popełnił i którego konsekwencje ma nadzieję załągodzić lub całkowicie zniwelować. Podczas podróży przez 6 światów znajdujących się w grze, dowiadujemy się kolejnych rzeczy na temat naszego bohatera i całej przygody. </p>
<p>Mnie osobiście bardzo szybko przyszło pewne skojarzenie z &#8220;Mario&#8221;, gdzie również musimy uwolnić księżniczkę. Co ciekawe - jak później napiszę - wcale nie jest to jedyne podobieństwo.</p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<div id="attachment_183" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><img class="size-full wp-image-183" title="Braid" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/braid.jpg" alt="Grafika jest niesamowita" width="300" height="228" /><p class="wp-caption-text">Grafika jest niesamowita</p></div>
<p>Rozgrywka zostałą podzielona na 6 światów, z których każdy zawiera kilka etapów. Każdy ze światów zawiera typowe przeszkody spotykane w platformówkach jak i dodatkowe zagadki logiczne oparte na manipulacji czasem. Tak - w &#8220;Braid&#8221; można cofnąć np. ostatni skok bohatera, który kończy się śmiercią. W zasadzie nie ma czegoś takiego jak &#8220;życia&#8221;. Manipulacja czasem początkowo sprowadza się jedynie do cofania czasu w momencie, kiedy nasz bohater ma zginąć, jednak z czasem okazuje się umiejętnością niezbędną do ukończenia poziomów. Jak już wspomniałem - w grze będziemy podróżować przez 6 światów, z których każdy ma swoją nazwę:</p>
<ul>
<li><strong>Time and Forgiveness: </strong>drugi świat, który uczy nas podstaw mechaniki manipulowania czasem. Zagadki nie są zbytnio skomplikowane i rozwiązanie ich nie powinno stanowić problemu.</li>
<li><strong>Time and Mystery: </strong>trzeci świat. Tutaj już pojawiają się elementy, które są &#8220;odporne&#8221; na cofanie czasu. Bardzo często synchronizacja takich elementów z innymi jest kluczem do rozwiązania zagadek stawianych przed nami w tym świecie.</li>
<li><strong>Time and Place: </strong>czwarty świat, w którym upływ czasu jest bezpośrednio powiązany z miejscem, w którym znajduje się nasz bohater. Kiedy poruszamy się w prawo - czas plynie do przodu, natomast gdy poruszamy się w lewo - czas płynie do tyłu.</li>
<li><strong>Time and Decision: </strong>piąty świat, w którym przedstawiany jest nam &#8220;cień&#8221;. W momencie kiedy cofniemy czas i zaczniemy ponownie grę, na planszy pojawia się cień, który odtwarza naszą poprzednią drogę od tego momentu. Umiejętne operowanie pomocą cienia jest niezbędne do rozwiązania zagadek na tym poziomie.</li>
<li><strong>Hesitance: </strong>szósty świat. W tym świecie nasz bohater otrzymuje pierścien, który po upuszczeniu tworzy swojego rodzaju &#8220;bańkę&#8221; - im bliżej tej bańki tym wolniej czas płynie. Ma ona wpływ również na poruszanie się naszego bohatera. Dodatkowo mamy możliwość cofania czasu.</li>
<li><strong>Ostatni świat</strong> tak na prawdę okazuje się pierwszym (jest oznaczony &#8220;1&#8243;), a czas w nim płynie do tyłu - używając przycisku cofania czasu powodujemy, że wszystko zaczyna &#8220;iść&#8221; do przodu - z normalnym biegiem czasu.</li>
</ul>
<p>Skoro już wiemy jak się gra - czas napisać parę słów o oprawie audio i obrazie, który cieszy nasze oczy.</p>
<h3>Oprawa</h3>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-184" title="Screenshot" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/braid-05_normal.jpg" alt="" width="620" height="348" /></p>
<p>Oprawa graficzna jest po prostu niesamowita. Oprawą zajmował się David Hellman (choć prototyp postaci i przeciwników stworzył Edmund Mcmillen) i bez dwóch zdań - efekt końcowy jest rewelacyjny. Od samego początku użyta paleta barw po prostu mnie powaliła. Wszystko jest takie piękne, kolorowe, zupełnie jak malowany obraz. Każdy element został narysowany z niesamowitą dbałością o szczegóły i nic w tym świecie nie odstaje od całości - każdy, najdrobniejszy element - czy to element tła, czy nasz bohater, czy drzwi - są narysowane w identycznym stylu i pięknie tworzą całość. W momencie gdy przechodzimy z domu bohatera (naszej startowej lokacji) do jednego ze światów, mamy wrażenie, że przenosimy się do niesamowitego świata baśni. </p>
<p>Uzupełnieniem fantastycznych wrażen wizualnych jest muzyka. Przez całą grę jest utrzymana w podobnej tonacji, spokojna, podobnie jak grafika - baśniowa. </p>
<p>Owszem - zostałem totalnie oczarowany przez świat, który zobaczyłem w &#8220;Braid&#8221;.</p>
<h3>Mario Bros. ?</h3>
<p>Wspomniałem wcześniej już, że istnieją pewne podobieństwa do rozgrywki, którą znamy z &#8220;Mario Bros&#8221;. Muszę jednak przyznać, że bardziej jest to żartobliwe nawiązanie do kilku klasycznych elementów, niż zżyznanie koncepcji (co w przypadku &#8220;Braid&#8221; byłoby zupełnie niepotrzebne).</p>
<p>Tak więc mamy stworki, którym skaczemy na głowy, mamy armaty, które te stworki wypluwają (lub w późniejszych etapach - pociski). Są &#8220;rury&#8221;, z których wychodzą zielone, kłapiące zębami roślinki. Na końcu plansz mamy zamek a w nim mamy &#8220;cosia&#8221;, informującego nas że &#8220;Księżniczka jest w innym zamku&#8221;. Oczywiście jest też skaknie na flagi.</p>
<p>Ja potraktowałem to tak jak wcześniej napisałem - jako dobry żart i uśmiechałem się za każdym razem gdy odnajdywałem taki detal.</p>
<h3>Na koniec</h3>
<p class="rating">ocena:<br /> 9/10</p>
<p>Pozostaje jedynie pytanie - czy warto wydać 800MSP (Microsoft Points) na ten tytuł. <strong>Zdecydowanie tak. </strong>Owszem, jest to gra, którą przejdziemy raz i do której prawdopodobnie nie wrócimy (ew. żeby dokończyć speed run), a na dodatek jest ona do skończenia w jeden/dwa wieczory. Z drugiej strony jednak <strong>te dwa wieczory będą pełnie niesamowitych łamigłowek w świecie, który będzie nas trzymał i nie wypuści.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/braid/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Red Ring of Death</title>
		<link>http://andrzejkala.com/red-ring-of-death/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/red-ring-of-death/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Nov 2008 13:03:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Konsole]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=155</guid>
		<description><![CDATA[Przez długi czas miałem nadzieję, że to smutne doświadczenie mnie ominie szerokim łukiem, w końcu konsola nie była kupiona w pierwszym rzucie, a dodatkowo przez pierwsze półtora roku nic się z nią nie działo. Podświadomie jednak byłem prawie pewien, że nadejdzie kiedyś moment, w którym zamruga ona do mnie trzema czerwonymi światełkami oznajmiając koniec swojego żywota. To właśnie stało się ok. miesiąca temu. 
<h3>Red Ring of Death</h3>

To było kompletne zaskoczenie. Do południa czerpałem jeszcze przyjemność grając w "Force Unleashed", ale gdy przyszła pora na przerwę obiadową wyłączyłem konsolę. Gdy jednak wieczorem w końcu znalazłem chwilę i usiadłem do konsoli... ona oznajmiła mi, że w najbliższym czasie nie uda mi się skorzystać z jej "usług". 

Początkowo nie mogłem uwierzyć w to co widzę, kilkakrotnie włączałem i wyłączałem konsolę - "a może tym razem jednak się odpali". Próbowałem różnych sposobów - wypinanie kabelków, przepinanie, odpinanie dysku - nic nie pomagało. Wtedy uświadomiłem sobie, że to koniec - pozostaje jedynie przygotowanie konsoli i skorzystanie z naprawy gwarancyjnej.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przez długi czas miałem nadzieję, że to smutne doświadczenie mnie ominie szerokim łukiem, w końcu konsola nie była kupiona w pierwszym rzucie, a dodatkowo przez pierwsze półtora roku nic się z nią nie działo. Podświadomie jednak byłem prawie pewien, że nadejdzie kiedyś moment, w którym zamruga ona do mnie trzema czerwonymi światełkami oznajmiając koniec swojego żywota. To właśnie stało się ok. miesiąca temu. </p>
<h3>Red Ring of Death</h3>
<div id="attachment_156" class="wp-caption alignright" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-156" title="Red Ring of Death" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/rrod.jpg" alt="Moja konsola - RRoD" width="200" height="267" /><p class="wp-caption-text">Moja konsola - RRoD</p></div>
<p>To było kompletne zaskoczenie. Do południa czerpałem jeszcze przyjemność grając w &#8220;Force Unleashed&#8221;, ale gdy przyszła pora na przerwę obiadową wyłączyłem konsolę. Gdy jednak wieczorem w końcu znalazłem chwilę i usiadłem do konsoli&#8230; ona oznajmiła mi, że w najbliższym czasie nie uda mi się skorzystać z jej &#8220;usług&#8221;. </p>
<p>Początkowo nie mogłem uwierzyć w to co widzę, kilkakrotnie włączałem i wyłączałem konsolę - &#8220;a może tym razem jednak się odpali&#8221;. Próbowałem różnych sposobów - wypinanie kabelków, przepinanie, odpinanie dysku - nic nie pomagało. Wtedy uświadomiłem sobie, że to koniec - pozostaje jedynie przygotowanie konsoli i skorzystanie z naprawy gwarancyjnej.</p>
<h3>Microsoft Support</h3>
<p>Poprzegladałem różne fora i strony w poszukiwaniu informacji &#8220;co dalej&#8221;. Szybko dowiedziałem się, że można zamówić usługę naprawy telefonicznie bądź przez stronę <a title="Oficjalna strona Xbox360" href="http://www.xbox.com">http://xbox.com</a>. Jako, że suma konieczna do zapłacenia za połączenie telefoniczne powodowała u mnie dreszcze, postanowiłem zachować się jak każdy młody człowiek w XXI wieku i skorzystać ze strony internetowej.</p>
<p>Sam proces okazał się bajecznie prosty. Rozpocząłem od rejestracji konsoli (tak, owszem, trzeba zarejestrować swoją konsolę. Najlepiej zrobić to od razu po zakupie). Nie miałem pojęcia, że takie coś w ogóle trzeba zrobić, ale po wpisaniu numeru seryjnego konsoli od ręki otrzymałem informacje czy gwarancja nadal obowiązuje.</p>
<p>Po pomyślnym sprawdzeniu przystąpiłem do wypełniania zgłoszenia. Formularz był bardzo prosty a wypełnienie go zajęło mi jedynie kilka minut. Po parunastu kolejnych minutach otrzymałem link do strony, z której należy pobrać etykietę zwrotną firmy UPS, która będzie przyklejona do naszej konsoli. </p>
<p>Mając już etykietę oraz pełną instrukcję postępowania - nadszedł czas na zapakowanie konsoli. Tutaj niestety pojawił się pewien problem - konsola nie może być zapakowana w oryginalne pudełko ani nie może zawierać żadnych informacji o zawartości paczki (w sumie nie ma się co dziwić - zawsze to bezpieczniej). Po krótkim kombinowaniu konsola była zapakowana w pudełko Poczty Polskiej za 6zł, owinięta w ręczniczki i gazety. Pozostało tylko zamówić kuriera.</p>
<p>Dużym zaskoczeniem dla mnie był kurier UPS - facet wpadł, wziął etykietkę, raz dwa przykleił, wziął paczkę, podziękował i poszedł. </p>
<h3>Podróż</h3>
<p>Podróż konsoli mogłem cały czas monitorować dzięki numerowi przesyłki i usłudze śledzenia przesyłek na stronie firmy UPS. W ciągu 3 dni znalazła się ona już na miejscu czyli we Frankfurcie. To się nazywa tempo przesyłki! Kiedy jednak paczka dotarła był właśnie 7.11, a więc zapowiadał się długi weekend i brak naprawy. Przypomniałem sobie jednak, że przecież długi weekend jest tylko u nas i okazało się, że faktycznie - 11.11 o poranku moja konsola wyruszyła do mnie spowrotem z zaplanowaną dostawą na 13.11. Ku kolejnemu zaskoczeniu - 13.11 ok. 9 rano otrzymałem pudełeczko od tego samego kuriera.</p>
<h3>Naprawa</h3>
<p>Gdy rozpakowałem paczkę, przeczytałem list od Microsoftu (owszem, taki sam jak każdy dostaje, ale powiedzmy że przez chwile poczułem się wyjątkowo) z przeprosinami. Bzdet - ale zdecydowanie wpływający na pozytywne postrzeganie przeze mnie tej marki. Okazało się jednak, że nie wróciła do mnie moja konsola, a zupełnie nowa - tzw. replacement unit. Bardzo możliwe, że to też czyjaś konsola, tyle że naprawiona, ale nie ma to znaczenia - wygląda jak nowa, była cudownie zapakowana i działa.</p>
<h3>Po podłączeniu</h3>
<p>Po podpięciu wszystkich kabelków konsola wystartowała i uruchomiła się bez najmniejszych problemów. Wtedy jednak zacząłem się zastanawiać co z profilami i grami zakupionymi z XBLArcade. Wszelkie obawy okazały się jednak zbędne. Profile po podpięciu dysku idealnie zadziałały. Mały problem jest z tytułami z XBLArcade - mianowicie nadal są one uznane jako kupione, z tym że trzeba je ponownie ściągnąć gdyż konsola rozpoznaje je jako wersje demonstracyjne. Ważna kwestia! Nie trzeba gier kasować - wybieramy &#8220;Download full version&#8221; i w sekundę konsola rozpoznaje, że gra została już pobrana i odblokowuje ją.</p>
<h3>Na koniec</h3>
<p>Jestem bardzo zadowolony z szybkości obsługi, prostoty i jakości. Zapomniałem napisać, że przez cały czas logując się na stronie  <a title="Oficjalna strona Xbox360" href="http://www.xbox.com">http://xbox.com</a> i wpisując numer usługi (dostajemy go po wypełnieniu formularza zgłoszenia) możemy cały czas śledzić co dzieje się z naszą konsolą - widzimy kiedy dotarła do Frankfurtu, kiedy jest naprawiana, oraz gdy zostaje nam odesłana spowrotem - możemy tam odnaleźć numer przesyłki aby swobodnie śledzić ją na stronie firmy UPS.</p>
<p>Można narzekać, że problem ten nie powinien w ogóle występować (w końcu RRoD jest bardzo znanym problemem konsol Xbox360), jednak mimo tej niedogodności<strong> obsługa klienta z jaką spotykamy się w przypadku wystąpienia tego problemu jest najwyższych lotów. </strong>Tak więc<strong> warto mieć gwarancję, warto poświęcić parę minut, warto wysłać konsolę - dzięki temu możecie spac spokojne i macie pewność, że konsola wróci szybko, sprawnie i w pełni sił.</strong></p>
<p>A tym czasem znikam - dziś na tapecie <strong>&#8220;Braid&#8221;</strong>, o którym napiszę już wkrótce (no i NXE, ale to osobny temat).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/red-ring-of-death/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>The Force Unleashed</title>
		<link>http://andrzejkala.com/the-force-unleashed/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/the-force-unleashed/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Nov 2008 18:23:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Gry]]></category>

		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=142</guid>
		<description><![CDATA[<img class="aligncenter size-full wp-image-143" title="force_unleashed_heading" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/force_unleashed_heading.jpg" alt="" />

Muszę przyznać, że nie jestem specjalnym fanem Gwiezdnych Wojen, ale gdy zobaczyłem zapowiedzi "The Force Unleashed" moje oczy zrobiły się wielkie. To, co na trailerach działo się z mocą, możliwości naszego bohatera, wprawiły mnie w osłupienie. Grałem już w kilka tytułów osadzonych w tym uniwersum, ale nie przekonały mnie tak jak ta pozycja. Tym razem, jest to zupełnie inne podejście do tematu i chyba to czyni tę grę tak dobrą. Ale po kolei.
<h3>Historia</h3>
Już na samym początku poznajemy początki naszego bohatera, nazywanego Starkiller. Otóż okazuje się, że podczas ataku na planetę Kashyyyk, Lord Vader (w którego się zresztą wcielamy w tym prologu) po pokonaniu Jedi odnajduje w domku małego chłopca wykazującego się niesamowitym potencjałem w kierunku opanowania mocy. Postanawia więc uczynić z niego swojego ucznia, a wszystkich świadków, którzy chłopca widzieli - zabija.

Wszystkie wydarzenia osadzone są między trzecią a czwartą częścią sagi. Nasz bohater początkowo ślepo poddany Vader'owi, z czasem zaczyna zastanawiać się nad swoimi czynami i ich konsekwencjami. Wisienką na torcie są dwa zakończenia i możliwość podjęcia decyzji w finalnej scenie. To tyle, aby nie zdradzić zbyt wiele. Fabuła jest, nie jest wyszukana, nie jest porywająca, ale spełnia swoje zadanie i uzupełnia całkiem nieźle rozgrywkę.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-143" title="force_unleashed_heading" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/force_unleashed_heading.jpg" alt="" /></p>
<p>Muszę przyznać, że nie jestem specjalnym fanem Gwiezdnych Wojen, ale gdy zobaczyłem zapowiedzi &#8220;The Force Unleashed&#8221; moje oczy zrobiły się wielkie. To, co na trailerach działo się z mocą, możliwości naszego bohatera, wprawiły mnie w osłupienie. Grałem już w kilka tytułów osadzonych w tym uniwersum, ale nie przekonały mnie tak jak ta pozycja. Tym razem, jest to zupełnie inne podejście do tematu i chyba to czyni tę grę tak dobrą. Ale po kolei.</p>
<h3>Historia</h3>
<p>Już na samym początku poznajemy początki naszego bohatera, nazywanego Starkiller. Otóż okazuje się, że podczas ataku na planetę Kashyyyk, Lord Vader (w którego się zresztą wcielamy w tym prologu) po pokonaniu Jedi odnajduje w domku małego chłopca wykazującego się niesamowitym potencjałem w kierunku opanowania mocy. Postanawia więc uczynić z niego swojego ucznia, a wszystkich świadków, którzy chłopca widzieli - zabija.</p>
<p>Wszystkie wydarzenia osadzone są między trzecią a czwartą częścią sagi. Nasz bohater początkowo ślepo poddany Vader&#8217;owi, z czasem zaczyna zastanawiać się nad swoimi czynami i ich konsekwencjami. Wisienką na torcie są dwa zakończenia i możliwość podjęcia decyzji w finalnej scenie. To tyle, aby nie zdradzić zbyt wiele. Fabuła jest, nie jest wyszukana, nie jest porywająca, ale spełnia swoje zadanie i uzupełnia całkiem nieźle rozgrywkę.</p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<p>W zapowiedziach twórcy gry przedstawiali nam wspaniałe możliwości wykorzystania mocy w celach destrukcji. Mieliśmy mieć możliwość rzucania przeciwnikami, elementami otoczenia, a nawet Tie Fighterami. Muszę przyznać, że w wywiązali się ze wszystkich obietnic. Rozgrywka jest bardzo dynamiczna i wymaga od nas adaptacji do aktualnej sytuacji - w praktyce oznacza to tyle, że na każdego przeciwnika trzeba mieć inną taktykę (no, na prawie każdego), a zwykłe klepanie guzików zbyt daleko nas nie zawiezie. Muszę jednak powiedzieć, że gra na poziomie trudności poniżej  Sith Lord może grozić totalnym zanudzeniem. W celu obejrzenia drugiego zakończenia uruchomiłem planszę &#8220;Death Star&#8221; na poziomie trudności Apprentice i&#8230; było po prostu do bólu banalnie. Trzeba się mocno nagimnastykować aby zginąć. Nie oznacza to jednak, że poziom Sith Lord jest w miarę łatwy, wręcz przeciwnie, ale pokonanie każdej planszy daje wielokrotnie więcej satysfakcji. Zaryzykuję stwierdzenie, że poziom Apprentice jest umieszczony w grze jedynie dla osób, które chcą zebrać wszystkie bonusy bez przejmowania się przeciwnikami.</p>
<h3>Moc</h3>
<p>To chyba najważniejszy element rozgrywki, więc postanowiłem poświęcić mu osobny akapit. W Force Unleashed moc została podzielona na kilka umiejętności, które z biegiem czasu opanowuje nasz bohater. Początkowo zakres jego umiejętności jest bardzo ograniczony, ale pod koniec rozgrywki robi wrażenie.</p>
<ul>
<li><strong>Force Grip - </strong>to podstawowa umiejętność. Pozwala nam chwytać z odległości przedmioty i przemieszczać je np. w celu stworzenia dojścia do wysoko położonego punktu, bądź chwytać przeciwników i rzucać nimi o wszelkiego rodzaju twarde elementy otoczenia. Często również przy pomocy tej umiejętności będziemy przesuwać różnego rodzaju dzwignie otwierające drzwi/przejścia</li>
<li><strong>Force Push</strong> - jak sama nazwa sugeruje - jest to moc, która pozwala nam odpychać przedmioty położone na jej drodze. Dodatkowo jest ona wykorzystywana w niektórych kombinacjach podczas walki mieczem świetlnym.</li>
<li><strong>Force Lightning - </strong>pozwala naszemu bohaterowi razić przeciwników błyskawicami. Dodatkowo opanowanie tej umiejętności pozwala nam wspomagać ataki mieczem świetlnym, którego ostrze może być naładowane błyskawicami</li>
<li><strong>Lightning shield - </strong>tworzy wokół naszego bohatera tarczę z błyskawic, która razi atakujących nas przeciwników.</li>
<li><strong>Repulse - </strong>bazuje na <strong>Force Push</strong>, z tą różnicą, że jest to atak który odpycha wszystkich przeciwników znajdujących się w najbliższym otoczeniu naszego bohatera. Rewelacyjna sprawa gdy jesteśmy otoczeni przez większą ilość przeciwników</li>
<li><strong>Lightsaber throw - </strong>czyli rzut naszym mieczem świetlnym w kierunku przeciwnika.  </li>
</ul>
<p>Lista nie wydaje się zbytnio imponująca, jednak zróżnicowanie i bardzo dobrze przemyślany zestaw umiejętności w 100% to wynagradzają i nigdy nie czujemy się w żaden sposób ograniczeni. </p>
<p>Dodatkowo nasza postać zdobywa w pewnym sensie punkty doświadczenia i awansuje na kolejne poziomy, a co za tym idzie - otrzymujemy punkty umiejętności, które możemy rozdysponować na umiejętności dotyczące władania mieczem świetlnym, umiejętności pasywne (takie jak regeneracja życia, odporność na ciosy), oraz - wspomniane wyżej umiejętności.</p>
<h3>Miecz świetlny</h3>
<p>Muszę przyznać, że w zasadzie przez całą rozgrywkę używałem więcej mocy niż miecza świetlnego, więc nie jestem ekspretem w tej dziedzinie. Z tego jednak co widziałem, zestaw kombinacji ciosów jest imponujący. Ja używałem w całej rozgrywce w zasadzie jednego - <strong>Saber slam</strong>, gdyż dodatkowy bonus w postaci ostrza miecza oplecionego błyskawicami bardzo skutecznie ograniczał mobilność przeciwników gdy czekałem na odnowienie się paska symbolizującego poziom mocy.</p>
<h3>Na koniec</h3>
<p>Muszę przyznać, że zakup &#8220;Force Unleashed&#8221; nie jest najlepszym pomysłem. Niestety jest to gra, którą przechodzi się raz (względnie dwa, jeśli chce się zobaczyć oba zakończenia) i do której się nie wraca, chyba że ktoś jest kolekcjonerem i chce zebrać wszystkie holocrony umieszczone w grze. Brak trybu multiplayer również nie pomaga się obronić temu tytułowi. Jeśli jednak macie możliwość wymienić jakiś tytuł ze swojej kolekcji, który już przeszliście na wszelkie możliwe sposoby, właśnie na &#8220;Force Unleashed&#8221; to jest to akurat cena jaką warto zapłacić za ten tytuł. Optymalnie byłoby wypożyczyć ten tytuł, ale nie znam obecnie żadnego punktu, w którym byłoby to możliwe. </p>
<p class="rating">ocena:<br /> 7/10</p>
<p><strong>Tak więc na koniec: jest to dobry tytuł, niestety do ukończenia w 3-4 dni, do którego póżniej jednak się nie wraca. Jeśli jesteś fanem Gwiezdnych Wojen - już posiadasz ten tytuł w swojej kolekcji, jeśli jednak nie i nadal nie możesz się zdecydować - kup używkę.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/the-force-unleashed/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Renesans gier planszowych</title>
		<link>http://andrzejkala.com/renesans-gier-planszowych/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/renesans-gier-planszowych/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 11 Nov 2008 15:46:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Gry]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=118</guid>
		<description><![CDATA[<img class="alignnone size-full wp-image-121" title="power_grid_heading" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/power_grid_heading.jpg" alt="Power grid" />
<p>Kiedy ok. 2 tygodni temu moja konsola zamrugała do mnie czerwonym okiem (o czym napiszę gdy konsola wróci do mnie z napraw gwarancyjnych), doszedłem do wniosku razem z moją narzeczoną że dawno nie graliśmy w żadną grę planszową, a oboje bardzo lubimy ten "sport".</p>
<p>Chwilę zastanawialiśmy się jaka to miałaby być gra i doszliśmy do wniosku, że szukamy czegoś pokroju "Catan", lub "Monopoly" - ekonomiczna/strategiczna gra - dla min. 2 osób, zmuszająca do kombinowania, a nie polegająca jedynie na rzucaniu kostkami i przesuwaniu pionków. Niestety wertowanie ofert na allegro nie przyniosło oczekiwanych rezultatów - połowa tytułów nic nam nie mówiła, a opisy były zachęcające do sprzedaży, a nie wyjaśniające na czym gra faktycznie polega. </p>
<p>Wtedy przypomniałem sobie o sklepie z grami "GRAAL". Tak więc, będąc na zakupach w Galerii Mokotów, odwiedziliśmy również i ten sklep. Pan z obsługi był bardzo pomocny i po zaproponowaniu kilku tytułów wybraliśmy "Wysokie napięcie" (ang. Power Grid). Zasady gry i cała koncepcja została nam wyłożona przez obsługę bardzo konkretnie, dokładnie i z dużą dawką cierpliwości - co chwilę pojawiały się jakieś pytania. Koniec końców - wyszliśmy ze sklepu z nowiuteńkim pudełkiem zawierającym "Wysokie napięcie".</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-full wp-image-121" title="power_grid_heading" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/power_grid_heading.jpg" alt="Power grid" /></p>
<p>Kiedy ok. 2 tygodni temu moja konsola zamrugała do mnie czerwonym okiem (o czym napiszę gdy konsola wróci do mnie z napraw gwarancyjnych), doszedłem do wniosku razem z moją narzeczoną że dawno nie graliśmy w żadną grę planszową, a oboje bardzo lubimy ten &#8220;sport&#8221;.</p>
<div id="attachment_124" class="wp-caption alignright" style="width: 168px"><a href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/pg_box.jpg" rel="lytebox"><img class="size-medium wp-image-124" title="Pudełko z grą" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/pg_box-225x300.jpg" alt="" width="158" height="210" /></a><p class="wp-caption-text">Pudełko z grą</p></div>
<p>Chwilę zastanawialiśmy się jaka to miałaby być gra i doszliśmy do wniosku, że szukamy czegoś pokroju &#8220;Catan&#8221;, lub &#8220;Monopoly&#8221; - ekonomiczna/strategiczna gra - dla min. 2 osób, zmuszająca do kombinowania, a nie polegająca jedynie na rzucaniu kostkami i przesuwaniu pionków. Niestety wertowanie ofert na allegro nie przyniosło oczekiwanych rezultatów - połowa tytułów nic nam nie mówiła, a opisy były zachęcające do sprzedaży, a nie wyjaśniające na czym gra faktycznie polega.</p>
<p>Wtedy przypomniałem sobie o sklepie z grami &#8220;GRAAL&#8221;. Tak więc, będąc na zakupach w Galerii Mokotów, odwiedziliśmy również i ten sklep. Pan z obsługi był bardzo pomocny i po zaproponowaniu kilku tytułów wybraliśmy &#8220;Wysokie napięcie&#8221; (ang. Power Grid). Zasady gry i cała koncepcja została nam wyłożona przez obsługę bardzo konkretnie, dokładnie i z dużą dawką cierpliwości - co chwilę pojawiały się jakieś pytania. Koniec końców - wyszliśmy ze sklepu z nowiuteńkim pudełkiem zawierającym &#8220;Wysokie napięcie&#8221;.</p>
<h3>Power Grid</h3>
<p>&#8220;Wysokie napięcie&#8221; to gra ekonomiczna, w której naszym zadaniem jest rozbudowa należącej do nas sieci energetycznej w celu podłączenia kolejnych miast, oraz budowa kolejnych elektrowni pozwalających nam zasilić wszystkie podłączone miasta. &#8220;Wysokie napięcie&#8221; jest <strong>grą turową</strong>, więc nie występują w niej kostki, ani typowe pionki poruszające się po planszy.</p>
<h3>Zawartość pudełka</h3>
<div id="attachment_131" class="wp-caption alignright" style="width: 160px"><a href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/pg3.jpg" rel="lytebox"><img class="size-thumbnail wp-image-131" title="pg3" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/pg3-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a><p class="wp-caption-text">Surowce na planszy</p></div>
<p>W pudełku znajdziemy bardzo solidnie wykonaną planszę do gry. Jest ona namalowana na grubej tekturze, więc nie ma obawy, że szybko ulegnie zniszczeniu. Plansza jest dwustronna - z jednej strony znajdziemy mapę Niemiec, natomiast z drugiej mapę Stanów Zjednoczonych. Wyczytałem również, że sprzedawane są dodatki do tej gry w postaci nowych plansz oraz nowych kart elektrowni, ale jeszcze nie testowałem tego osobiście.</p>
<p>Oprócz planszy znajdziemy również pionki symbolizujące nasze transformatory, które budujemy w celu podłączenia miast, oraz surowce. Wszystkie są drewniane i bardzo starannie wykonane. Nie grzeszą może specjalnie urodą, ale doskonale spełniają swoje zadanie.</p>
<p>Kolejnym elementem są karty elektrowni - każda z nich posiada poglądowy rysunek elektrowni, jej cenę, zapotrzebowanie na surowce oraz ilość miast, które jest w stanie zasilić. Karty są wykonane są z cienkiego papieru, który łatwo można pogiąć, jednak wizualnie dorównują całości.</p>
<p>Zakupów dokonujemy poprzez dostępną w grze walutę, czyli <strong>Elektro</strong>. Nazwa niespecjalnie przypadła mi do gustu, ale o gustach nie ma co dyskutować. Pieniądze niestety są najsłabiej wykonanym elementem gry - ot proste papierowe karteczki, w różnych kolorach - w zależności od nominału. W zasadzie chyba w każdej grze planszowej zawierającej ten element wykonane są tak samo.</p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<div id="attachment_129" class="wp-caption alignleft" style="width: 310px"><a href="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/pg2.jpg" rel="lytebox"><img class="size-medium wp-image-129" title="pg2" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/pg2-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><p class="wp-caption-text">Pełny obraz rozgrywki</p></div>
<p>Rozgrywka jak już wspomniałem podzielona została na tury, a każda z nich posiada pięć faz. W <strong>fazie pierwszej</strong> ustalana jest kolejność graczy w danej rundzie na podstawie liczby posiadanych punktów. <strong>Faza druga</strong> to etap zakupów elektrowni. Zakup elektrowni odbywa się poprzez licytację - gracz, którego jest obecnie tura - może kupić elektrownie po jej cenie wywoławczej, o ile żaden z pozostałych graczy nie postanowi przebić jego oferty. Następnie gracze przechodzą do <strong>fazy trzeciej</strong>, czyli zakupu surowców. Każda z elektrowni (oprócz elektrowni wiatrowych), wymaga odpowiedniego surowca aby mogła funkcjonować. W tej grze do czynienia mamy z: węglem, olejem, odpadami oraz uranem. Niektóre elektrownie mogą być napędzane kilkoma rodzajami surowców. Każda z elektrowni zużywa też różne ilości tych surowców, oraz potrafi zasilić energią określoną ilość miast. Kolejna faza - <strong>czwarta</strong>, to rozbudowa sieci. W tej fazie gracze w ustalonej wcześniej kolejności rozbudowują swoje sieci energetyczne włączając do nich kolejne miasta. Duża ilość podłączonych miast jednak nie gwarantuje sukcesu, gdyż pieniądze uzyskujemy jedynie z takiej ilości miast jaką potrafimy w danej chwili zasilić prądem. W <strong>ostatniej fazie</strong> natomiast przechodzimy do biurokracji - czyli decydujemy o ilości zasilonych przez nas miast, oddajemy zużyte surowce, otrzymujemy wynagrodzenie, oraz wykonywane są wszelkie czynności przygotowawcze do następnej tury np. uzupełnienie surowców na planszy.</p>
<p>Cała rozgrywka początkowo wydaje się skomplikowana, jednak już po 2-3 rozegranych partiach załapujemy zasady i kolejność wykonywanych czynności, a gra nabiera płynności i tego ekonomicznego smaczku.</p>
<h3>Dla kogo?</h3>
<p>Jeśli interesują Cię gry planszowe, ale oczekujesz od nich jakiegoś wyzwania - czyli czegoś więcej niż rzucanie kostką i przestawianie pionków, a dodatkowo od zawsze podobał Ci się &#8220;Monopol&#8221; czy &#8220;Euro Biznes&#8221;, to ta gra z pewnością przypadnie Ci do gustu. Początkowo wydaje się trudna i skomplikowana, ale czas poświęcony na naukę zasad i opanowanie mechanizmów rozgrywki zwraca się w postaci przyjemności płynącej z gry.</p>
<p>W zależności od tego, gdzie kupujemy tę pozycję, może ona kosztować od 100 - 130zł. To stosunkowo niewiele jak na produkt, w który można grać nawet w 6 osób. Nie można też nie wspomnieć o tym, że gra otrzymała tytuł <strong>Gry roku 2007</strong> - przyznawany najlepszej grze planszowej przez czytelników serwisu <a title="Serwis Gry-planszowe.pl" href="http://gry-planszowe.pl">gry-planszowe.pl</a> a także znajduje się na trzecim miejscu w <a href="http://www.boardgamegeek.com/browser.php?itemtype=game&amp;sortby=rank">rankingu najlepszych gier planszowych</a> na świecie serwisu <strong>BoardGameGeek.com</strong>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/renesans-gier-planszowych/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>W końcu na swoim</title>
		<link>http://andrzejkala.com/w-koncu-na-swoim/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/w-koncu-na-swoim/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Nov 2008 10:13:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Blog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://andrzejkala.com/?p=104</guid>
		<description><![CDATA[<img class="aligncenter size-full wp-image-103" title="Wordpress heading" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/wordpress_heading.jpg" alt="" width="620" height="170" />

<p>Po długim okresie przygotowań i szukania motywacji wreszcie udało mi się przesiąść na Wordpress'a. Skąd jednak pomysł na tę przesiadkę? Postanowiłem zmienić koncepcję bloga, chciałem aby był czymś więcej niż samym blogiem, ale dodatkowo moim małym skrawkiem sieci. Niestety miejsce, w którym obecnie blog się znajdował, nie do końca pozwalało mi zrealizować tę koncepcję. Stąd pomysł przejścia "na swoje".</p>
<h3>Jogger</h3>
<p>Na początku postanowiłem poszukać sobie miejsca na Joggerze. Od początku byłem zaskoczony tym jak dopracowany jest ten system blogowy i jak przyjemne jest jego używanie.  Bez dwóch zdań na słowa uznania zasługuje interfejs, który jest bardzo czytelny i przejrzysty. Korzystałem swojego czasu także z innych platform blogowych (takie tam chwilowe romanse) i nie przypominam sobie aby jakaś mogła się z tym równać. Dodatkowo na plus przemawiają ficzery dodawane z biegem czasu - autozapis, podgląd posta. Wszystko to składało się na wspaniałą całość jaką jest jogger.  Brakło mi jednak w tym wszystkim dwóch rzeczy:</p>
<ul>
	<li><strong>czytelnego systemu szablonów</strong> - nie twierdze, że jest skomplikowany, lub źle zaprojektowany, po prostu zupełnie nie przypadł mi do gustu i stworzenie czegoś z sensem było dla mnie problematyczne</li>
	<li><strong>swobody</strong> - tutaj natomiast oczywistym jest, że nie możemy tej swobody otrzymać. Pisząc o swobodzie mam na myśli umieszczanie swoich kawałków kodu, pisania wtyczek itp. - pozostaje jedynie obchodzenie ograniczeń przy pomocy javascriptu, ale jest to męczące.</li>
</ul>
<p>Nadal uważam, że <strong>Jogger</strong> to świetna platforma blogowa, tylko po prostu nie dla mnie. Stąd moja decyzja o przesiadce.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-103" title="Wordpress heading" src="http://andrzejkala.com/wp-content/uploads/2008/11/wordpress_heading.jpg" alt="" width="620" height="170" /></p>
<p>Po długim okresie przygotowań i szukania motywacji wreszcie udało mi się przesiąść na Wordpress&#8217;a. Skąd jednak pomysł na tę przesiadkę? Postanowiłem zmienić koncepcję bloga, chciałem aby był czymś więcej niż samym blogiem, ale dodatkowo moim małym skrawkiem sieci. Niestety miejsce, w którym obecnie blog się znajdował, nie do końca pozwalało mi zrealizować tę koncepcję. Stąd pomysł przejścia &#8220;na swoje&#8221;.</p>
<h3>Jogger</h3>
<p>Na początku postanowiłem poszukać sobie miejsca na Joggerze. Od początku byłem zaskoczony tym jak dopracowany jest ten system blogowy i jak przyjemne jest jego używanie.  Bez dwóch zdań na słowa uznania zasługuje interfejs, który jest bardzo czytelny i przejrzysty. Korzystałem swojego czasu także z innych platform blogowych (takie tam chwilowe romanse) i nie przypominam sobie aby jakaś mogła się z tym równać. Dodatkowo na plus przemawiają ficzery dodawane z biegem czasu - autozapis, podgląd posta. Wszystko to składało się na wspaniałą całość jaką jest jogger.  Brakło mi jednak w tym wszystkim dwóch rzeczy:</p>
<ul>
<li><strong>czytelnego systemu szablonów</strong> - nie twierdze, że jest skomplikowany, lub źle zaprojektowany, po prostu zupełnie nie przypadł mi do gustu i stworzenie czegoś z sensem było dla mnie problematyczne</li>
<li><strong>swobody</strong> - tutaj natomiast oczywistym jest, że nie możemy tej swobody otrzymać. Pisząc o swobodzie mam na myśli umieszczanie swoich kawałków kodu, pisania wtyczek itp. - pozostaje jedynie obchodzenie ograniczeń przy pomocy javascriptu, ale jest to męczące.</li>
</ul>
<p>Nadal uważam, że <strong>Jogger</strong> to świetna platforma blogowa, tylko po prostu nie dla mnie. Stąd moja decyzja o przesiadce.</p>
<h3>Wordpress</h3>
<p>Jako, że miałem już możliwość tworzenia kilku projektów w oparciu o Wordpress&#8217;a postanowiłem oprzeć swojego bloga właśnie o tę platformę. Użycie Wordpress&#8217;a dawało mi dwie rzeczy, których tak brakowało mi na joggerze - <strong>swobodę</strong> i <strong>czytelny system szablonów</strong>.</p>
<p>Czytałem i słyszałem wiele opinii na temat systemu szablonów zawartych w WP - że to kod spaghetti, że PHP jest mocno wymieszane z HTML&#8217;em, że jest nieczytelny i pomotany. W gruncie rzeczy wszystkie te stwierdzenia są prawdą. Jest bardzo duże przemieszanie tych języków wewnątrz szablonu i początkowo jest ciężko się połapać. Po kilku minutach jednak zacząłem się odnajdywać w tym chaosie i wszystko tworzyło pewien logiczny ciąg i modyfikowanie szablonu było bardzo szybkie i w zasadzie bezbolesne a przede wszystkim - bardzo elastyczne. Zapewne w przypadku szablonów <strong>Joggera</strong> jest podobnie, jednak czas potrzebny mi na ogarnięcie znaczników zawartych w szablonach musiałby być przynajmniej dwukrotnie większy.</p>
<p>Drugim punktem o którym wspomniałem jest <strong>swoboda</strong>, a ta w przypadku Wordpress&#8217;a jest wręcz nieogarniczona. Jest oparty o silnik napisany w języku PHP, więc ograniczenia na jakie trafiamy to ogarniczenia języka PHP. Jeśli dodamy do tego ogromną społeczność i niezliczoną ilość różnego rodzaju wtyczek (liczonych w setkach), można powiedzieć że ogarniczeniem jest nasza wyobraźnia, bądź znajomość języka PHP - a to dużo więcej niż w przypadku <strong>Joggera</strong>.</p>
<h3>Hosting</h3>
<p>Wybór odpowiedniego hostingu to był pierwszy z problemów jakie napotkałem - wiedziałem jakie mam potrzeby, miałem koncepcję do czego oprócz bloga mogę użyć konta hostingowego, został jedynie wybór odpowiedniego &#8220;narzędzia&#8221;.</p>
<p>Na początku posiadałem konto w <strong>nazwa.pl</strong>, z którego początkowo byłem zadowolony i myślałem o pozostaniu przez dłuższy czas. Kiedy jednak przyszło do zapłacenia kwoty za kolejny rok i jednocześnie zorientowałem się, że przekierowanie domeny wykonywane jest przez <strong>iframe</strong> podziękowałem i migrowałem do <strong>home.pl</strong>.</p>
<p>Niestety w tym miejscu również długo nie zabawiłem, gdyż po kolejnym roku okazało się, że koszty przedłużenia są bardzo wysokie, a w zamian nie dostaję tyle ile powinienem. Nie chodzi o usługi, bo te były na najwyższym poziomie, ale miałem świadomość, że za zbliżoną kwotę mogę uzyskać coś lepszego. Stąd moje lądowanie na serwerach <strong>Media Temple</strong>.</p>
<p>Za 20$ (używam <a title="Media Temple - Grid Service" href="http://mediatemple.net/webhosting/gs/">Grid Service</a>) miesięcznie otrzymuję bardzo czytelny i wygodny w użyciu panel administratora, który pozwala mi w zasadzie na ustawienie wszelkich parametrów serwera, a nawet więcej. Nie muszę już logować się do panelu przy pomocy różnych loginów aby edytować odpowiednie informacje odnośnie domen lub serwera (vide <strong>home.pl</strong>). Wszystko jest pod ręką, jest przejrzyste, bardzo bardzo łatwe w użyciu.</p>
<p>Dodatkowo otrzymałem w zasadzie nieograniczoną pojemność serwera (metafora - trudne słowo ;), gdyż nie wydaje mi się abym przez najbliższy rok/dwa był w stanie zapełnić to miejsce.</p>
<p>Kolejnym, bardzo dużym ułatwieniem dla mnie jest fakt, że każda domena podpięta do tego serwera otrzymuje swój katalog, co pozwala na bezproblemową i czytelną organizację danych na serwerze.</p>
<h3>Ready to go</h3>
<p>Tak więc mam już gotowy serwer, podpiętą do niego docelową domenę, postawionego Wordpress&#8217;a, przygotowany szablon, więc pozostaje mi tylko zapełnienie go dobrej jakości contentem. Bedę dokładał wszelkich starań aby właśnie tak było. Postaram się niedługo napisać więcej o procesie stawiania swojego bloga w oparciu o Wordpress&#8217;a, lub po prostu opiszę cały proces stawiania swojego bloga.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/w-koncu-na-swoim/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Nadciąga ta wspaniała pora roku</title>
		<link>http://andrzejkala.com/nadciaga-ta-wspaniala-pora-roku/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/nadciaga-ta-wspaniala-pora-roku/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Oct 2008 23:04:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Gry]]></category>

		<category><![CDATA[Konsole]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/portfolio_wp/?p=87</guid>
		<description><![CDATA[<p>Już za momencik nadejdzie najpiękniejsza pora roku dla każdego gracza - okres jesienno/gwiazdkowy, kiedy to następuje jak zawsze wysyp najlepszych tytułów w całym roku. Będąc nadal w trakcie przechodzenia "Transformerów" i z czekającym "The Force Unleashed" na półce, zapowiada się trudny okres, pełen trudnych decyzji. Zastanawiam się tylko, dlaczego nie można u nas wypożyczać gier, czegoś co jest tak powszechne w innych krajach.</p>
<p>W każdym razie, poniżej mała lista tego co dobrego wypływa w najbliższych dniach.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już za momencik nadejdzie najpiękniejsza pora roku dla każdego gracza - okres jesienno/gwiazdkowy, kiedy to następuje jak zawsze wysyp najlepszych tytułów w całym roku. Będąc nadal w trakcie przechodzenia &#8220;Transformerów&#8221; i z czekającym &#8220;The Force Unleashed&#8221; na półce, zapowiada się trudny okres, pełen trudnych decyzji. Zastanawiam się tylko, dlaczego nie można u nas wypożyczać gier, czegoś co jest tak powszechne w innych krajach.</p>
<p>W każdym razie, poniżej mała lista tego co dobrego wypływa w najbliższych dniach.</p>
<h3>Dead Space</h3>
<p>Teoretycznie premiera tego horroru była 13.10.2008, ale nie widziałem (jeszcze) go na półkach w naszych sklepach, choć nie przyglądałem się też zbyt uważnie. Zapowiada się mocny horror, w klimacie science-fiction zawierający chyba wszystkie niezbędne czynniki: mrok, kosmiczne potwory, samotnego bohatera i swietnie przemyslany interfejs. Zobaczymy jak wypadną recenzje, ale zapowiada się niezłe przeżycie.</p>
<h3>Fable 2</h3>
<p>Kontynuacja mocnego tytułu z poprzedniej generacji konsoli. Niestety nie poświęciłem mu zbyt wiele uwagi aż do dnia dzisiejszego, więc do końca nie wiem jak wygląda kwestia fabuły. Patrząc jednak na pierwsze filmiki z rozgrywki - zapowiada się dobry RPG. Co ciekawe - będzie po polsku i to na Xboxa360. Teoretycznie 21.10.2008 przekonamy się jak to jest w rzeczywistości.</p>
<h3>Far Cry 2</h3>
<p>Również 21.10.2008 premierę będzie miał ten nowy FPS, który od dłuższego czasu czaruje mnie swoją grafiką i otwartym światem. Według zapewnień twórców dostajemy pełną swobodę w kwestii wykonywania zadań - zarówno tego czy w ogóle je wykonamy jak i sposobu w jaki misje te zostaną wypełnione. Zapowiada się ciekawa rozgrywka z dużą dawką realizmu i wspomnianą wcześniej - przepiękną oprawą graficzną. Już zacieram rączki.</p>
<h3>Left 4 Dead</h3>
<p>Sądząc po filmikach i wywiadach z autorami - dostaliśmy film &#8220;28 dni później&#8221; przeniesiony do konsoli. 4 osoby, mnóstwo szybkich zombie i totalna rzeź. Gra posiada bardzo sily nacisk na tryb kooperacji, więc jeśli ktoś posiada Xbox Live Gold i zestaw słuchawkowy - pozycja wydaje się obowiązkowa. Grafika nie powala, sama koncepcja fabularna też nie, ale właśnie ta kooperacja może wywindować grę bardzo wysoko. W końcu wszyscy doskonale wiemy, że strona wizualna nie przesądza o jakości produktu. 17.11.2008 - trzeba dodać do kalendarza.</p>
<h3>Saints Row 2</h3>
<p>Gra, która jest zbliżona koncepcją do GTA IV, jednak posiada luźniejsze podejście do tematu i jest nastawiona bardziej na fun niż na poważną rozgrywkę, której mogliśmy doświadczyć w GTA. Ostatni film prezentujący grę sprzed kilku dni nie był zachwycający od strony wizualnej, ale gra mimo to zbiera wysokie oceny i zapowiada się całkiem nieźle. Nie spieszę się do gry, ale jeśli będzie okazja coś wymienić na ten tytuł - pewnie się skuszę.</p>
<h3>Gears of War 2</h3>
<p>Sztandarowy tytuł Xboxa360 powraca. Jeszcze brudniejszy, jeszcze brutalniejszy, jeszcze lepszy. 7.11.2008 będziemy mieli możliwość przekonać się czy Marcus znów skopie tyłki, czy okaże się to jedynie odcinaniem kuponów od części pierwszej i jej popularności. Sądząc jednak po wypowiedziach redaktorów różnych serwisów i wywiadach z producentami - zapowiada się kawał naprawdę mocnej pozycji. Filmiki z gry wyglądają zresztą bardzo obiecująco. Jedyny minus - znów wszystko jest szaro-bure i smutne, chociaż z drugiej strony - taki chyba jest właśnie klimat GoW.</p>
<h2>W oczekiwaniu</h2>
<p>Rozpracowuję zaległości w postacji &#8220;Transformers: The Game&#8221;, która mimo iż tak naprawdę jest średnia, ze względu na mój sentyment do dużych robotów daje mi mnóstwo frajdy. Zaraz po niej na półce już czeka &#8220;The Force Unleashed&#8221;, któremu poświęciłem póki co trochę uwagi i gra spełniła wszelkie moje oczekiwania.</p>
<p>Zapowiada się mocny wysyp tytułów na xboxa360, a portfel będzie musiał się trochę odchudzić. Ciekaw jestem tylko co tam słychać na rynku PS3. Tekken 6 będzię już także dostępny na Xboxa360 i latają pogłoski o MGS4 na Xboxa. Czyżby koniec exclusive&#8217;ów na PS3?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/nadciaga-ta-wspaniala-pora-roku/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Battlefield: Bad Company</title>
		<link>http://andrzejkala.com/battlefield-bad-company/</link>
		<comments>http://andrzejkala.com/battlefield-bad-company/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Sep 2008 23:03:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Gry]]></category>

		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://localhost/portfolio_wp/?p=85</guid>
		<description><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/bad_company/bad_company_heading.jpg" alt="Battlefield: Bad Company" /></p>
<p>
	Od ostatniej notki na temat Batmana, miałem kilka pomysłów na wpisy, niektóre zacząłem nawet realizować, aż w moje ręce wpadło nowe pudełeczko z grą.
	Tym razem przyszła kolej na Battlefield: Bad Company. Dawno nie straciłem tyle czasu przy jednym tytule (ostatni raz przy GTA IV).
</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/bad_company/bad_company_heading.jpg" alt="Battlefield: Bad Company" /></p>
<p>
	Od ostatniej notki na temat Batmana, miałem kilka pomysłów na wpisy, niektóre zacząłem nawet realizować, aż w moje ręce wpadło nowe pudełeczko z grą.<br />
	Tym razem przyszła kolej na Battlefield: Bad Company. Dawno nie straciłem tyle czasu przy jednym tytule (ostatni raz przy GTA IV).
</p>
<h3>Zła kompania</h3>
<p>
	Serię Battlefield znam już z poprzednich odsłon - jak choćby BF: Vietnam, jednak ostatnimi czasy mocno ją zaniedbałem, w zasadzie zapominając o niej.<br />
	Dopiero parę filmów z gry, oraz wideorecenzje na zagranicznych serwisach przekonały mnie by jednak dać szansę najnowszej grze z tej serii.
</p>
<p>
	Bad Company zupełnie odbiega od formuły do której przyzwyczaiły nas poprzednie cześci - po raz pierwszy mamy tryb rozgrywki dla jednego gracza i jest to kampania.<br />
	Owszem, w poprzednich częściach również można było grać samemu, jednak była to jedynie symulacja trybu multiplayer przy użyciu botów. No dobra, ale jak z tą całą kampanią i fabułą jest w rzeczywistości.<br />
	Muszę przyznać, że po tych wszystkich grach, gdzie wojna jest brana bardzo na serio i odwzorowywane są różne historyczne batalie (lub scenerie), Bad Company jest bardzo interesującą odmianą.
</p>
<p>
	Zostajemy przydzieleni do jednostki, która potocznie nazywana jest &#8220;Bad Company&#8221; i znajdują się w niej największe świry jakie kiedykolwiek były w armii.<br />
	Ekipa, do której dołączamy jest bardzo interesująca i na pewno - jedyna w swoim rodzaju.<br />
	Oprócz naszej postaci o wspaniałym imieniu i nazwisku Preston Marlowe (która to znalazła się w jednostce za szaleństwa z użyciem śmigłowca, które zakończyły się uszkodzeniem maszyny oraz limuzyny generała) do<br />
	drużyny należą: Terrence Sweetwater (oddelegowany do jednostki za wpuszczenie wirusa do sieci wojskowej), George Gordon Haggard Jr. (oddelegowany za zabawy z materiałami wybuchowymi) oraz dowódca całej ekipy -<br />
	Samuel D. Redford, któremu wojsko obiecało skrócić czas służby w zamian za przeniesienie do tej jednostki. Każda z postaci jest bardzo dobrze nakreślona i posiada wyraźną osobowość.
</p>
<p>
	Bad Company to również odddział, któremu są przydzielane najtrudniejsze i najniebezpieczniejsze zadania. Okazuje się jednak, że przebywanie w tej jednostce wcale nie jest opłacalne, a wręcz przeciwnie.<br />
	Do tego samego wniosku już wcześniej doszła reszta załogi, dlatego gdy w grze pojawia się możliwość dorobienia na boku - nikt nie ma wątpliwości co robić. W rezultacie cały oddział rozpoczyna pogoń za<br />
	odjeżdżającymi ciężarówkami ze złotem, co niestety skutkuje w określeniu postępowań przez wojsko jako samowolka, a w rezultacie uznanie całej jednostki za nieistniejącą. Co ciekawe, okazuje się że wszystkim<br />
	jest to jakby na rękę gdyż co prawda zostają sami w pośrodku umocnień wroga, jednak z wolną ręką - co oznacza, że mogą spokojnie dalej polować na wspomniane złoto. Tak, w zasadzie wokół tego kręci się cała<br />
	fabuła, dodatkowo okraszona dużą dawką humoru.
</p>
<h3>Strona wizualna</h3>
<p>
	Wizualnie BF: Bad Company prezentuje się wyśmienicie. Odległość z jakiej widzimy pełne pole walki jest wręcz niesamowita.<br />
	Wszystkie pojazdy, postacie i elementy terenu są bogate w detale. Efekty w postaci wybuchów, kurzu unoszącego się po eksplozji, oraz wody, wykonane są na bardzo wysokim poziomie.<br />
	Jest to niewątpliwie jeden z mocnych punktów tego tytułu.
</p>
<h3>Strona dźwiękowa</h3>
<p>
	Ścieżka dźwiękowa, do czego już przywykłem w przypadku tej serii, jest bardzo dobrze zrealizowana. Dobór krótkich, przerywnikowych utworów czy rozmaitych efektór dźwiękowych jest wzorowy i nie ma się tutaj również<br />
	do czego przyczepić.
</p>
<p><img src="http://andrzejk.info/blog_img/bad_company/multiplayer.jpg" alt="Battlefield: Bad Company" /></p>
<h3>Rozgrywka</h3>
<p>Czyli to co najważniejsze. Tutaj Battlefield: Bad Company nie zawodzi, a wręcz przeciwnie - dostarcza niesamowite ilości dobrej zabawy.</p>
<p>
	Przede wszystkim zarówno w trybie kampanii dla jednego gracza, jak i w trybie multiplayer, większość elementów otoczenia możemy zniszczyć - od ogrodzeń, drzew, krzewów czy pojazdów, po prawie całe budynki.<br />
	Niestety nie da się całkowicie zrównać z ziemią budynków - zawsze pozostaje niezniszczalny szkielet, jednak bardzo szybko przestajemy zwracać na to uwagę i czerpiemy radość z siania spustoszenia. Jest to chyba<br />
	największa innowacja w tej odsłonie.
</p>
<p>
	Oczywiście w rozgrywce nie zabrakło też pojazdów, a ich ilość jest więcej niż zadowalająca. Mamy ciężarówkę ( w zasadzie pojawia się tylko w kampanii ), hummera, wóz opancerzony, czołg, śmigłowiec, a nawet motorówki.<br />
	Do tego wszystkiego doliczyć trzeba jeszcze takie elementy jak artyleria, działa przeciwlotnicze, stanowiska rakietowe czy CKM. Jak widać - nie będzie możliwość narzekać na nudę.
</p>
<p>
	Kampania zrealizowana jest bardzo pomysłowo, a przydzielane nam zadania są wystarczająco urozmaicone i dobrze umotywowane. Nigdy nie mamy uczucia, że to co robimy jest wymuszone, albo przekombinowane. Dodatkowo na plus<br />
	trzeba zaliczyć dużą swobodę jaką otrzymujemy przy wykonywaniu kolejnych zadań - mapy są ogromne i w zasadzie każdy cel można osiągnąć na kilka sposobów. Jeśli doliczymy do tego możliwość niszczenia ścian, okazuje się że<br />
	najkrótsza	droga faktycznie prowadzi na wprost. Niestety należy pamiętać o tym, że także przeciwnicy potrafią niszczyć przeszkody terenowe, wykorzystywane przez nas jako osłony.
</p>
<h3>Multiplayer</h3>
<p>
	Postanowiłem wyodrębnić tryb rozgrywki wieloosbowej jako osobny punkt, gdyż jest to niesamowicie dobrze zrealizowana część gry. Podobnie jak w przypadku Call of Duty 4, nasza postać zyskuje doświadczenie, a co za tym idzie<br />
	otrzymujemy punkty na odblokowanie nowych broni a także kolejne stopnie wojskowe. Jest to bardzo miłe urozmaicenie, które jest dodatkową motywacją do wkładania wysiłku w rozgrywkę. Wspomniany arsenał powiększa się stopniowo,<br />
	jednak wszelkie bronie są dobrane bardzo dobrze i odpowiednio wyważone, tak aby żadna nie dawała zbyt dużej przewagi.
</p>
<p>
	Dodatkowo w trybie multiplayer otrzymujemy do wyboru pięć klas postaci, z których każda posiada wyjątkowe umiejętności np. snajper może użyć pocisków laserowo naprowadzanych na cel, specjalista od demolki ma możliwość<br />
	przyczepienia ładunku C4 do pojazdów w celu ich unicestwienia, a jednostki wsparcia posiadają możliwość naprawy pojazdów, wydawania apteczek czy przywołania ataku moździerzowego na wyznaczony teren. Każda z klas posiada<br />
	także inny dostępny arsenał, co sprawia że rozgrywka każdą z nich jest zupełnie inna.
</p>
<p>
	Kolejnym ważnym elementem są tryby rozgrywki&#8230; i tutaj jest niestety ubogo. Chociaż z drugiej strony - jakoś trudno mi uznać to jako wielki minus. Faktycznie, nie ma znanego z poprzednich osłon &#8220;Conquest mode&#8221;, gdzie<br />
	zdobywaliśmy punkty zajmując kolejne pozycje przeciwnika, ale dostępny w tej osłonie &#8220;Gold Rush&#8221; to nic innego jak zabawa w atakujących i broniących. Celem natomiast są w tym przypadku skrzynie ze złotem. Owszem, tryb<br />
	rozgrywki jest tylko jeden, ale ani razu nie odczułem aby mi to przeszkadzało. Są jednak informacje, że niedługo przy okazji poprawki, będzie dodany tryb conquest. Duże uznanie natomiast należy się projektantom map, które<br />
	są polami potyczek w trybie gry wieloosobowej. Jest ich 8 sztuk, są gigantyczne, bardzo dobrze zaprojektowane, wyważone i ubrane w wiele szczegółów. Każda z nich jest w stanie pomieścić 24 graczy i nie ma problemu, że nagle zrobi się ciasno.<br />
	Dostępność pojazdów na każdej z nich dodatkowo urozmaica rozgrywkę i powoduje, że można powracać do gry praktycznie w nieskończoność bez uczucia znudzenia (sam gram już 3 tygodnie i nadal mi mało).
</p>
<h3>Rewelacja</h3>
<p>
	Nie jest przesadą takie określenie BF: Bad Company. To solidnie przygotowana produkcja, która zarówno w trybie dla jednego gracza jak i dla wielu osób dostarcza mnóstwo radości i za każdym razem gdy odchodzimy od konsoli<br />
	pozostawia niedosyt. Nie można uniknąć porównania z Call of Duty 4, która była grą wybitną, ale jeśli wziąć pod uwagę pojazdy, zróżnicowanie misji, możliwość niszczenia otoczenia oraz niesamowity tryb multiplayer, to trudno<br />
	jest mi postawić Call of Duty 4 ponad BF: Bad Company. Według mnie BF: Bad Company jest po prostu lepsze i dostarcza o wiele więcej przyjemności z gry. Sterowanie jest proste i łatwo się do niego przyzwyczaić. Brak automatycznego celowania podnosi trochę<br />
	trudność, ale wbrew pozorom jest to nadal proste zadanie, a o wiele bardziej satysfakcjonujące.
</p>
<p>
	Jeśli szukacie ciekawej rozgrywki FPP na konsolę Xbox360, to BF: Bad Company jest tym czego szukacie - bez dwóch zdań.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://andrzejkala.com/battlefield-bad-company/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
